Reklama

Reklama

Żużel. Dobrucki dla Interii: Kubera może liczyć na występ w finale SoN

Selekcjoner reprezentacji Polski podsumowuje półfinał Speedway of Nations. - Myślę, że Dominik się obronił. Ma za sobą dobre zawody, a potencjał z pewnością jest jeszcze większy. W piątek przeszkodziły mu drobne problemy z dopasowaniem motocykli i niełatwy tor, który był zgoła inny niż w jego ostatnim meczu na Łotwie. Jeśli dodamy do tego, że przecież był to dla niego debiut w tej prestiżowej imprezie, to uważam, iż spełnił swoje zadanie bardzo dobrze - mówi nam Rafał Dobrucki.

Przemysław Półgęsek, Interia: Zwycięstwo w półfinale to było dopełnienie formalności czy jednak nie był pan stuprocentowo pewny sukcesu w Daugavpils?

Rafał Dobrucki, selekcjoner reprezentacji Polski na żużlu: Na pewno byłem pewny awansu, a co do zwycięstwa... To jest sport i wszystko mogło się wydarzyć.

Zdziwił pan wielu kibiców wystawiając w drużynie Dominika Kuberę. Jak oceni pan jego występ? Spełnił pańskie oczekiwania?

Myślę, że Dominik  się obronił. Ma za sobą dobre zawody, a potencjał z pewnością jest jeszcze większy. W piątek przeszkodziły mu drobne problemy z dopasowaniem motocykli i niełatwy tor, który był zgoła inny niż w jego ostatnim meczu na Łotwie. Jeśli dodamy do tego, że przecież był to dla niego debiut w tej prestiżowej imprezie, to uważam, iż spełnił swoje zadanie bardzo dobrze. 

Reklama

Czy w takim razie może on liczyć na miejsce w składzie podczas finału w Anglii?

Może liczyć.

Obserwatorzy zwrócili dziś uwagę na to jak często odwracał się za Kuberą Bartosz Zmarzlik. Mistrz świata sam obrał taki styl jazdy czy zwrócił mu pan uwagę na to, by częściej zwracał uwagę na kolegę z pary?

Na tym polegają te zawody. Punktacja jest tak skonstruowana, że trzeba skutecznie prowadzić jazdę parową. Rozmawialiśmy przed zawodami i było jasne, że trzeba się nawzajem pilnować.

Jak skomentuje pan stan toru w Daugavpils? Niektórzy prezesi dostawali pewnie palpitacji widząc jak ich zawodnicy skaczą po muldach tuż przed meczami finałowymi.

To prawda, nie był najlepszy i sprawiał coraz więcej kłopotów. Im dalej w zawody, tym było z nim gorzej. Ostatnie wyścigi naprawdę odbywały się na granicy ryzyka. Nie można jednak zapominać, iż tor - mimo iż pozostawiał wiele do życzenia - był równy dla wszystkich i kto potrafił się na nim najlepiej odnaleźć, ten po prostu wygrywał.

Czy zgadza się pan z tezą, że gdyby lano na niego więcej wody, to nie wyglądałoby to aż tak źle?

Trudno powiedzieć, bo nie znam tego toru. Szczególnie, że po tym jak ostatnio tu jeździliśmy dosypano dodatkowej nawierzchni. Tym bardziej nie wiedzieliśmy więc jak on będzie się zachowywać. Jego specyfika jest taka, że kurzy się nawet wtedy, gdy jest mokry. To dziwne, ale tak tu już jest. Poza tym, polewany był tak rzadko pewnie ze względu na pogodę, bo w powietrzu cały czas wisiał deszcz.

Teraz czeka nas finał w Manchesterze i szansa by po raz pierwszy w historii triumfować w Speedway of Nations. Jak wpłynęła na wasze morale decyzja Sajfutdinowa i Łaguty o wycofaniu się z rywalizacji? Czy złoto będzie smakować tak samo?

Złoto zawsze smakuje dobrze. Codziennie są inne warunki i to już nie jest nasz problem. Być może pojawią się takie komentarze, ale nie mamy na to wpływu, więc nie tracimy na to energii. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje