Reklama

Reklama

Żużel. Czy kierownik Falubazu chciał większej władzy w klubie? Wymowny wpis trenera

Tomasz Walczak nie jest już kierownikiem drużyny Falubazu. W poniedziałek poinformował o tym  za pośrednictwem Facebooka. Nie podziękował nikomu z obecnych władz klubu. Kilka dni wcześniej Piotr Zyto, trener zielonogórzan zamieścił w mediach społecznościowych grafikę: Mów wprost! Nie za plecami.

Klub nie komentuje szerzej sprawy odejścia kierownika drużyny Tomasza Walczaka. Wypowiadać w tej sprawie nie chce się trener Piotr Żyto. Kiedy do niego zadzwoniliśmy, przypomniał tylko, że w czasach pracy w Kolejarzu Rawicz wziął do siebie Walczaka i uczył go fachu kierownika.

Reklama

Z naszych informacji wynika, że Walczak upierał się, żeby na zgrupowanie do Świnoujścia, gdzie obecnie przebywa Falubaz, pojechały dwie osoby: jeden z klubowych mechaników i kierownik zawodów. Kiedy usłyszał, że nie ma na to zgody, zdecydował, ze on również nie pojedzie. W klubie liczono, że zmieni zdanie. Miał się poddać testom na koronawirusa (cała drużyna je przeszła w związku z tym, że u jednego z pracowników został stwierdzony COVID-19). Nie zrobił tego, nie pojechał, a w poniedziałek przekazał światu, że już nie pracuje w Falubazie.

Walczak do Falubazu trafił jeszcze w okresie, gdy władzę w klubie miał Robert Dowhan. To było pięć lat temu. Dowhan nie był już wtedy prezesem, ale podejmował ważne decyzje. Przez te kilka lat kierownik urósł. W okresie, gdy trenerem był Adam Skórnicki, miał naprawdę wiele do powiedzenia. Skórnickiego nie było na miejscu, więc Walczak miał coraz więcej obowiązków i coraz więcej do powiedzenia. Być może uznał, że klub spełni każdą jego prośbę. Nie był gotowy na to, że ktoś się temu sprzeciwi. Do momentu publikacji tekstu nie udało nam się uzyskać komentarza kierownika. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje