Reklama

Reklama

Żużel. Czarnecki punkt widzenia: Ostatnie okrążenie Zenona Plecha (felieton)

W ostatnią sobotę na gdańskim cmentarzu Srebrzysko odbył się pogrzeb 11-krotnego medalisty żużlowych  mistrzostw świata – Zenona Plecha. O Zenku mówiono - słusznie czy niesłusznie – że miał talent większy nawet niż Tomasz Gollob. Tego nie wiem. Jednak Gollob zdobył siedem tytułów mistrza świata: w drużynie 6  i 1  indywidualny, a „super-Zenon” ani jednego. Czego zabrakło zatem Zenkowi w tych trudnych, ale pięknych czasach, choć jednocześnie strasznie przaśnych, gdzie każdą część do motocykla trzeba było nie tyle kupować, ile zdobywać?

O Zenku usłyszałem, jak miałem dziesięć lat, a on dwadzieścia. Jako dziesięciolatek widziałem finał IMŚ w "Kotle Czarownic" czyli na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Na trybunach naprawdę było 100 tysięcy ludzi, transparenty dodawały ducha Biało-Czerwonym, Zenek jechał jak młody Bóg, uskrzydlony zdobyciem rok wcześniej tytułu Indywidualnego Mistrza Polski - jako zresztą najmłodszy zawodników w historii IMP. Tak zresztą zostało do dzisiaj. Nikt młodszy nie stanął na najwyższym podium IMP! Nawet Tomasz Gollob zdobył złoto w tych zawodach, będąc rok czy dwa starszy niż Plech.

Reklama

Ale tego dnia na Śląskim było dwóch lepszych od Zenka. Jeden był superfaworytem, bo w swej karierze aż sześciokrotnie - chodzi oczywiście o Nowozelandczyka Ivana Maugera - uzyskiwał tytuł mistrza świata. Tym drugim był ten, który miał przegrać z Zenkiem, a wygrał nie tylko z nim, ale ze wszystkimi. Był nim Jerzy Szczakiel z Kolejarza Opole. Jurek - nigdy nie myślałem, że będziemy do siebie mówić po imieniu, podobnie jak z Zenonem - do żużlowego nieba (czy niebo może być czarne, jak "czarny sport"?) odszedł 86 dni przed Plechem, 1 września tego roku. Z trójki, która stała na podium jesienią Anno Domini 1973 nie żyje już nikt. Mauger był znów pierwszy, tym razem na mecie życia - zmarł dwa lata temu. Potem Szczakiel i teraz Plech. Kolejność trochę inna niż wtedy, przed 47 laty...

Zenon czasem dzwonił, czasem dzwoniłem ja. Każdy telefon kończył się tak samo. Umawialiśmy się na dłuższą rozmowę, przy okazji a to Grand Prix na Stadionie Narodowym, a to SEC-u i tę dłuższą rozmowę odkładaliśmy. Już nie porozmawiamy ? Pogadamy, Zenek, pogadamy, w innym świecie, tym bez fauli, kontuzji, zawiedzionych miłości, zdradzonych przyjaźni, bez upadków na torze i w życiu - i już bez śmierci. Na pewno się spotkamy. Kwestia tylko: kiedy?

Jeszcze 2 lata temu patronowałem - to się nazywa "Honorowy Patronat", czyli w tłumaczeniu na normalny język miałem znaleźć (i znalazłem) sponsorów - turniejowi żużlowemu w Gdańsku na stadionie Wybrzeża imienia żużlowca urodzonego w Wilnie, Zbigniewa Podleckiego. Ten turniej był z okazji 45-lecia zdobycia przez Zenka po raz pierwszy medalu MŚ - tego właśnie w Chorzowie - oraz z okazji 65 rocznicy Jego urodzin. Była wiosna, zbliżała się Wielkanoc, a było tak cholernie zimno, że od tego z Zenkiem zaczęliśmy rozmowę. Był tam oczywiście jego syn Krystian, którego ojciec zaraził miłością do speedwaya i któremu co roku pomagam (znowu "patronat honorowy") organizować międzynarodowe żużlowe mini-campy w Gdańsku w okresie wakacji.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy dojechali do życiowej mety Jerzy Szczakiel i Zenon Plech. Dziękuję im za to, że byli.

Ryszard Czarnecki

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

Zagłosuj i wygraj ponad 20 000 zł!

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama