Reklama

Reklama

Żużel. Co z gościem w Falubazie? Zengota, Tungate, a może... nikt?

RM Solar Falubaz Zielona Góra zastanawia się, co zrobić z pozycją gościa. Temat ożywił się wraz z informacją, że koronawirusem zaraził się Patryk Dudek. W klubie słyszymy, że pod uwagę branych jest kilka scenariuszy. Kibice chcieliby Grzegorza Zengotę czy Rohana Tungate'a, ale ich angaż wcale nie jest pewny.

W Falubazie nie ma paniki po zakażeniu Patryka Dudka. Zielonogórzanie wcale nie muszą wyjść źle na tej sytuacji. Ich lider co prawda będzie miał utrudniony proces przygotowań do startu ligi, ale zdąży się wykurować na kilka dni przed pierwszym meczem. A najważniejszą informacją jest to, że problem wirusa (przynajmniej w teorii) powinien mieć już z głowy. To sprawia, że w klubie będzie o jedno zmartwienie mniej.

Ci, którzy myśleli, że Falubaz ruszy na szybkie łowy po "gościa" muszą się rozczarować. W klubie spokojnie podchodzą do tego tematu. Sondowano sprowadzenie Grzegorza Zengoty, ale ten ma oferty praktycznie z każdego klubu PGE Ekstraligi. Kartą przetargową mógłby być powrót do macierzystego klubu, ale zawodnik musi być świadomy tego, że za Dudka już pewnie nie wskoczy. W przypadku zarażenia jako zawodnik krajowy mógłby zmienić Piotra Protasiewicza, lub względnie któregoś z obcokrajowców. Kalkulując na chłodno, dla Zengoty lepiej jest dogadać się z klubem, gdzie koronawirusa jeszcze nie było. To, przynajmniej w teorii, zwiększa jego szanse na występ w PGE Ekstralidze.

Reklama

Drugą z naturalnych opcji mógłby być Rohan Tungate. Australijczyk już jesienią zeszłego roku był blisko Falubazu. Ostatecznie strony się nie dogadały, więc teraz jest ku temu szansa numer dwa. Problem jednak w tym, że to obcokrajowiec, więc mógłby być brany pod uwagę tylko w kontekście zastąpienia zawodnika z zagranicy. A to zawęża pole działania kierownictwa drużyny. Poza wszystkim Tungate też ma sporo ofert, więc nie jest powiedziane, że musiałby wybrać akurat zielonogórski klub.

Dlatego w Falubazie twardo stąpają po ziemii i na razie zachowują spokój. Po pierwsze w przypadku zarażenia zawsze można zastosować za zawodnika zastępstwo zawodnika. To zawsze ciekawa opcja. Po drugie nie jest powiedziane, że menedżer Piotr Żyto nie będzie chciał dać szansy zawodnikom, których obecnie ma w kadrze. O pozycję U-24 mają walczyć Jan Kvech, Mateusz Tonder i Damian Pawliczak. Dwóch z tej trójki usiądzie na ławie, więc to oni mogliby potencjalnie wypełniać lukę po żużlowcu z pozytywnym wynikiem na koronawirusa. Zresztą w klubie zapewniają, że to nie jest, że ta trójka jest w drużynie na sztukę. Wszyscy mają szanse powalczyć o skład, więc w razie potrzeby powinni być w gotowości do zastąpienia nieobecnego kolegi.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje