Reklama

Reklama

Żużel. Co ten Motor narobił? Zaoszczędzili 100 tysięcy złotych, a mogą stracić play-off i miliony

Dominik Kubera nie pojedzie w trzech pierwszych meczach Motoru Lublin, bo prezes klubu Jakub Kępa uznał, że lepiej wziąć na te trzy spotkania Marka Kariona niż negocjować z Fogo Unią Leszno kwotę ekwiwalentu za Kuberę. To zagranie może kosztować Motor brak awansu do play-off.

- Przemysław Termiński, właściciel Apatora Toruń, zapłacił kiedyś Poole Pirates 30 tysięcy funtów za zwolnienie Jacka Holdera na trzy mecze polskiej ligi - opowiada nam Jacek Frątczak, żużlowy menedżer i ekspert. - W przeliczeniu na złotówki dał prawie 200 tysięcy, żeby pomóc drużynie w walce o utrzymanie. Udało się. Dziwię się, że Motor nie podjął rozmów z Unią, że nie zapłacił ekwiwalentu, bo już na starcie drużyna może stracić szansę na play-off - dodaje Frątczak.

Reklama

Zdaniem naszego eksperta Motor w meczach z Eltrox Włókniarzem (dom), Moje Bermudy Stalą (wyjazd) i Betard Spartą Wrocław (dom) może w najlepszym razie zdobyć 4 punkty. Ewentualne wygrane w domowych spotkaniach nie pozwolą jednak na zdobycie bonusów. - Na starcie Motor też zepsuje sobie bilans w meczach z drużynami, które podobnie, jak ta lubelska walczyć będą o czwórkę. Karion, to średnio 3,5 punktu mniej na mecz niż Kubera. Motor widział, ile zyskał dwa lata temu z Łagutą, a rok temu z Hampelem, a jednak świadomie popełnił błąd z Kuberą i może pogrzebać swoje szanse na play-off już po trzech kolejkach - ocenia Frątczak.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Oczywiście Motor mówi, że uzbroi Marka Kariona po zęby, że spróbuje postawić go na nogi, ale przecież mówimy o zawodniku, który dotąd nie przebił się w pierwszoligowej Arged Malesa TŻ Ostrovii, a teraz miałby rządzić w PGE Ekstralidze. Musiałby stać się jakiś cud, żeby nagle Karion doskoczył do poziomu Kubery, któremu dotąd nie dorastał do pięt. Swoją drogą, to uzbrojenie Kariona może być bardziej kosztowne niż ekwiwalent, którego Motor nie chciał zapłacić Unii. Wiemy, że w Lesznie rzucili na dzień dobry kwotę 800 tysięcy złotych, ale finalnie chcieli sprzedać zawodnika za 100 tysięcy. Sprzęt dla Kariona wyjdzie drożej.

Ewentualna porażka sportowa pociągnie za sobą finansowe straty. Brak play-off, to odebranie sobie szansy na finał, gdzie można zarobić milion złotych. W przypadku głodnego sukcesu Lublina nawet mecz o brąz świetnie by się sprzedał. - Poza tym czwórka, to także premie od sponsorów i korzyści marketingowe, których nie sposób policzyć - analizuje Frątczak, nie mogąc się nadziwić, że Motor tak źle to wszystko rozegrał. - Rok temu o wejściu do czwórki decydowało miejsce Patryk Dudka w jego ostatnim biegu, w wysoko przegranym przez Falubaz meczu w Lublinie. Zawsze liczą się detale. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że Kubera ze średnią 6 punktów na spotkanie byłby lepszy niż Karion na góra 3 punkty, a i to jest niepewne - kwituje nasz ekspert.

Autor: Dariusz Ostafiński

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Dominik Kubera | motor lublin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje