Reklama

Reklama

Żużel. Były prezes Polonii nie jest entuzjastą Lecha Kędziory w Bydgoszczy. Wolałby kogoś młodszego

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że niedługo nowym trenerem występującej w eWinner 1. Lidze Abramczyk Polonii Bydgoszcz zostanie ogłoszony Lech Kędziora. Były prezes klubu – Leszek Tillinger sceptycznie podchodzi do tego wyboru – Wolałbym na tym stanowisku kogoś młodszego - mówi.

Abramczyk Polonia Bydgoszcz poszalała trochę w listopadowym okienku transferowym. Przedłużono kontrakty z liderami, pozbyto się najsłabszych ogniw, a w ich miejsce ściągnięto zawodników, którzy mają dać ekipie Gryfów awans do pierwszej czwórki na zapleczu PGE Ekstraligi. Teraz najważniejsze pytanie brzmi, kto poprowadzi zespół do tego ambitnego celu.

Reklama

W ubiegłym sezonie rolę menedżera beniaminka eWinner 1. Ligi pełnił prezes Jerzy Kanclerz. Mniej więcej w jego połowie sam doszedł jednak do wniosku, że na dłuższą metę łączenie dwóch tak poważnych funkcji nie ma najmniejszego sensu. Rozgrywki jeszcze dokończył, cudem uratował klub przed spadkiem, ale zgodnie z zapowiedziami do kolejnego sezonu bydgoszczanie mają się już przygotowywać pod okiem nowego szkoleniowca. 

Listę życzeń szefa Polonii otwiera Lech Kędziora. Ten wybór średnio na jeża podoba się byłemu prezesowi klubu znad Brdy – Leszkowi Tillingerowi. - Osobiście widziałbym w jego miejsce kogoś młodszego. Jest zaciąg menedżerów, którzy niedawno skończyli kariery i chcą teraz zająć się trenerką. Trzeba odważnie na nich postawić, dać im szansę się wykazać. Niech taki człowiek popracuje ze trzy lata i wtedy go ocenimy – twierdzi. 

- Polonia zbudowała fajny, perspektywiczny skład. Czarny sport się zmienia, ewaluuje, wydaje mi się, że tam potrzeba kogoś ze świeżym spojrzeniem na dyscyplinę. Na to jak się rozwija. Nie mam nic do Lecha, ale szykuje się zespół, w którym trzeba będzie wzniecić ogień w parku maszyn – dodaje.

Inna sprawa, że Kędziora nie ma ostatnio dobrej passy. W 2019 roku psim swędem, dopiero po barażach uratował przed degradacją do 2. Ligi Żużlowej Orła Łódź, ale nieco ponad miesiąc temu przeznaczenia już nie oszukał. Wygrał z ROW-em Rybnik zaledwie jeden mecz i w fatalnym stylu spadł z hukiem z PGE Ekstraligi. - Faktycznie brakowało mu wyników, ale współpracował z Witoldem Skrzydlewskim i Krzysztofem Mrozkiem. A wiadomo, co mówi się w środowisku o tych panach. Jestem jednak całym sercem z Polonią i jeśli w klubie zdecydują się, że Kędziora jest najlepszą opcją będę trzymał za przysłowie do trzech razy sztuka, bo wtedy będzie to oznaczało, że Lechu odniesie w Bydgoszczy sukces – kończy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje