Reklama

Reklama

Żużel. Bydgoszcz ostatnim bastionem? Poloniści liczą na mecz, choć sytuacja jest nieciekawa

Pogoda pokrzyżowała prawie wszystkie żużlowe plany. Aktualnie wyjątkiem pozostaje Bydgoszcz, gdzie w poniedziałek Abramczyk Polonia ma rywalizować z Unią Tarnów. Niewykluczone jednak, że i ten mecz zostanie przeniesiony na inny termin. Decyzja w tej sprawie może zapaść dosłownie w każdej chwili.

Reklama

W weekend planowano osiem spotkań PGE Ekstraligi oraz eWinner 1. ligi. Kibice muszą obejść się smakiem, gdyż aż siedem z nich odwołano z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych. Na razie ostatnim miejscem z szansą na rozegranie meczu jest Bydgoszcz, choć tu pogoda też nie rozpieszcza. Weekend zaczyna się opadami i tak też może się skończyć. Z drugiej strony wzrosnąć mają temperatury, a w dniu meczu nad miastem powinno pojawić się słońce.

Reklama

Czy zatem rozegrany zostanie chociaż jeden mecz? - Nie mamy wpływu na pogodę, dlatego liczymy na jej poprawę. Do meczu coraz bliżej, dlatego do południa w sobotę klub podejmie decyzję odnośnie do spotkania. Trzeba brać pod uwagę każdą opcję. Oczywiście w dniu rywalizacji może wyjść piękne słońce i wtedy narazimy się na krytykę. Natomiast jeżeli dojdzie do podobnej sytuacji, jak w Poniedziałek Wielkanocny, to klub poniesie koszty - powiedział w rozmowie z nami Lech Kędziora.

Wszystko zależy od jakości toru, cierpiącego z powodu opadów. Mimo kilku deszczowych dni menadżer bydgoskiej drużyny uznaje nawierzchnię za możliwą do przygotowania. - Obecnie tor przyjmuje wodę, ale nie jest źle. Pojawiły się wprawdzie dwie kałuże, jednakże przy sprzyjających wiatrach są one do zlikwidowania. Patrząc na prognozy pojawia się nadzieja - powiedział nasz rozmówca.

Dla Polonii spotkanie ma spore znaczenie, gdyż dotychczasowo bydgoszczanie nie wystąpili w ligowym pojedynku. W pierwszej kolejce rozegranie meczu uniemożliwiła aura. Zeszłotygodniowe starcie wyjazdowe z Cellfast Wilkami Krosno już wcześniej zostało z kolei przesunięte, gdyż beniaminek musiał dopiąć formalności związanych z obiektem. Kolejny odwołany mecz sprawi, że podopieczni Kędziory zaliczą miesięczny detoks od żużla.

- My chcemy jechać. Czas leci i gra na naszą niekorzyść. Z przytupem przejechaliśmy sezon przygotowawczy, dlatego jesteśmy gotowi. Teraz każdy chce stanąć pod taśmą, tym bardziej że za chwilę będziemy rywalizować dwa razy w tygodniu. Przez pogodę nie możemy trenować nawet w sposób zastępczy. Na razie gramy w cymbergaja, PlayStation lub Monopoly, czekając na zmianę warunków - stwierdził menadżer.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje