Reklama

Reklama

Żużel. Bracia w pogoni za sukcesami. Dlaczego tak często lepszym jest ten młodszy?

Choć przez bardzo długi czas bracia Łagutowie szli "łeb w łeb" i tak naprawde trudno było ocenić, który jest lepszy, to w ostatnich latach wyraźnie młodszy zdystansował starszego. To bardzo częsta tendencja w sporcie i życiu. Choć ten starszy ma więcej wiedzy i doświadczenia, wielokrotnie przegrywa rywalizację z bratem. Łagutowie to tylko jeden z bardzo wielu podobnych przypadków.

Przez wiele lat wyglądało na to, że Grigorij Łaguta szybko wedrze się do światowej czołówki i na pewno powalczy o medal wcześniej niż jego brat. Artiom przez długi czas był nierówny, miał wzloty i upadki, a z cyklem Grand Prix dość mocno się zderzył. Grigorij jednak konsekwentnie unikał udziału w eliminacjach do GP, licząc na stałą dziką kartę. Gdy rok temu został zaproszony do GP Challenge, rozczarował. Artiom zaś prezentował się coraz bardziej stabilnie, nie mieszał się w różnego rodzaju afery i zaczął stawać na podium w turniejach o mistrzostwo świata. Wciąż jednak brakowało mu systematyczności, bo przeplatał świetne turnieje kiepskimi.

Reklama

To co młodszy z braci zrobił w tym roku W GP, przeszło najśmielsze oczekiwania. Na dwie rundy przez zakończeniem zmagań jest liderem klasyfikacji generalnej i być może za 1,5 tygodnia będzie już mistrzem świata. Medal ma pewny. Grigorij tymczasem może nie popadł w ligową szarzyznę, ale ponad pewien poziom nie jest w stanie się wznieść. W PGE Ekstralidze zdarza mu się bardzo zawodzić.

W żużlu to norma

Choć młodszy o dwa lata od Jacka Golloba jego brat Tomasz z pewnością osiągnął nieporównywalnie więcej w speedwayu, to należy oddać temu pierwszemu, że też był świetnym zawodnikiem. Miał jednak tego pecha, że jego brat był zawodnikiem wybitnym, a przy takim każdy wyglądałby słabo. Ilość indywidualnych sukcesów Jacka świadczy o wielkiej klasie sportowej, jaką prezentował. Bez wątpienia niemniej młodszy radził sobie lepiej w takich rodzeństwach, jak Pedersenowie (Nicki i Ronni), Przedpełscy (Paweł i Łukasz), Lampartowie (Wiktor i Dawid) czy Zmarzlikowie (Bartosz i Paweł).

Więcej sukcesów osiągał także Lukas Dryml, młodszy brat Alesa czy Jonas Davidsson, urodzony kilkanaście miesięcy po swoim bracie, Danielu. Kacper Gomólski także radził sobie lepiej niż jego brat Adrian, który jednak za czasów juniorskich zapowiadał się świetnie. Patrząc na kariery obu tych zawodników, wydaje się że żaden nie wykorzystał potencjału w stu procentach. Podobnie, jak Emil Sajfutdinow, który jest znacznie lepszy od Denisa, ale wciąż nie dotarł na żużlowy szczyt. 

Młodsi górą także w innych dyscyplinach

Mało kto wie, że w piłce nożnej swoich sił próbował również Jan Szczęsny, starszy brat Wojciecha. Sukcesów obu braci nie ma jednak nawet sensu porównywać. Podobnie, jak osiągnięć Jakuba Kota i Macieja Kota, polskich skoczków narciarskich. Ten drugi jest bardzo utytułowanym, choć obecnie niezwykle pogubionym zawodnikiem. Jakub zaś skakał krótko i niewiele udało mu się pokazać. Obecnie udziela się w studiu jako ekspert. 

Znane było także rodzeństwo Mattiego i Jussiego Hautamaekich z Finlandii. Obaj na początku XXI wieku byli nadziejami skoków w tamtym kraju i potencjalnymi następcami takich sław, jak Janne Ahonen, Jani Soininen czy Risto Jussilainen. Tak naprawdę duże sukcesy osiągnął jednak tylko młodszy Matti, który był między innymi medalistą mistrzostw świata oraz wielokrotnym zwycięzcą zawodów pucharowych. 




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje