Reklama

Reklama

​Żużel. Błąd Mateusza Bartkowiaka? Ekspert mówi, że było lepsze rozwiązanie

Mateusz Bartkowiak został wypożyczony z Moje Bermudy Stali do ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u, więc wciąż będzie startował na torach PGE Ekstraligi. Jacek Frątczak uważa, że młody żużlowiec miał lepsze rozwiązanie. A mianowicie chodzi o pozostanie w Gorzowie lub przenosiny do niższej klasy rozgrywkowej.

Przyszłość Mateusza Bartkowiaka rozstrzygnęła się dopiero 9 lutego. Młody żużlowiec został wypożyczony do ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u Grudziądz. - Widzę tylko pewien problem. Moje doświadczenia pokazują, że im dłużej zawodnik walczy zimą o kontrakt i nie wiadomo, gdzie będzie jeździł, to później niestety przekłada się to na jego wyniki w trakcie sezonu. Nie przez przypadek treningi rozpoczynają się w grudniu, a okienko transferowe mamy w listopadzie. Każdy powinien znać swój klub, żeby przygotować się chociażby pod względem mentalnym do jazdy - mówi nam Jacek Frątczak.

Reklama

- Historia pokazuje, że różnie z tym bywało. Wojenki zimowe mają wpływ na dyspozycję zawodników. Mateuszowi jednak życzę dobrze, więc mam nadzieję, że akurat w jego przypadku będzie inaczej. To duży talent. Mam wrażenie, że pewne problemy nastąpiły nie tylko z powodu kontuzji, ale też urósł, zmieniły się jego parametry. To normalne, że przychodzi pewien kryzys. Wciąż drzemie w tym chłopaku spory potencjał - dysponuje fajnym startem, ma dobrą technikę, dobrze prowadzi motocykl - dodaje. 

Nasz ekspert zauważył, że 18-letni zawodnik mógł zdecydować się na inne rozwiązanie. - Po ubiegłorocznych przeżyciach potrzebuje więcej spokoju. Młodzi ludzie za bardzo przebierają nogami - chcą mieć wszystko tu i teraz. Sezon spędzony w eWinner 1. Lidze bądź pozostanie w Gorzowie i "gościnna" jazda w klubie partnerskim z Poznania byłaby najlepszym rozwiązaniem. To idealny układ. Marcus Birkemose startował na drugoligowych torach, ale jak była potrzeba, to w każdej chwili mógł wskoczyć do składu Moje Bermudy Stali. Gorzowianie mieli uzasadnione merytoryczne i racjonalne powody, żeby niechętnie zgadzać się na wypożyczenie, bo Mateusz mógłby się im przydać - stwierdza były menedżer m.in. klubu z Torunia. 

Czego po Bartkowiaku można się spodziewać? - Był łakomym kąskiem na rynku. Przypięto do niego łatkę dużego talentu, dlatego wniosek nasuwa się prosty - dość istotnie wzmacnia formację juniorską. Młodzieżowcy są kluczowi. W wielu drużynach znalazłoby się dla niego miejsce. Trzymam za Mateusza kciuki, ale 2-3 punkty to realny cel, który powinien osiągać. Wbrew pozorom - w tak zbudowanej lidze - wcale to nie będzie takie proste. Pewne zespoły będą skazane na jedno "oczko" z urzędu, więc lepszy wynik będzie tylko wartością dodaną. Bartkowiak dwa lata temu potrafił wygrywać pojedyncze wyścigi, tylko od tego czasu wiele się zmieniło, nie jeździł regularnie. Trzech punktów - zdobytych na rywalach - można od niego wymagać. Wszystko powyżej będzie wielkim sukcesem tego chłopaka - ocenia Frątczak. 

- Wiadomo, czemu przeszedł do Grudziądza. Po pierwsze - raczej powinien znaleźć się w składzie, będzie miał więc w tym zakresie większy spokój. Po drugie - kwestia finansowa. Doskonale wiemy jak zbudowana w GKM-ie jest formacja juniorska. Można się domyślać, na jakim poziomie finansowym Mateusz podpisał kontrakt. 2020 rok miał "w plecy", więc pieniądze na pewno miały znaczenie. Czasami jednak warto zrobić krok w tył, by później zrobić dwa do przodu. Rzucił się na głęboką wodę i oby go nie zatopiła. PGE Ekstraliga jest wymagająca - kończy nasz ekspert.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje