Reklama

Reklama

​Żużel. Artiom Łaguta: Wybrałem Spartę Wrocław, bo chcę jechać o tytuł

- Powiem panu, że byłem zaskoczony tym, że Motor Lublin nie wygrał w Grudziądzu. To mnie zaskoczyło, że tak mocna drużyna tylko tam zremisowała - mówi Interii Artiom Łaguta. Rosyjski żużlowiec cieszy się z wyboru Betard Sparty Wrocław, z którą będzie walczył o najwyższe cele. W poprzednich latach tego mu brakowało.

Sebastian Zwiewka, Interia: Jechaliście osłabieni brakiem Taia Woffindena, a pokonaliście w hicie PGE Ekstraligi Moje Bermudy Stal Gorzów 52:38. Miał być to wyrównany mecz, jednak szybko rozwialiście wątpliwości kto jest lepszy.

Artiom Łaguta, żużlowiec Betard Sparty Wrocław: Każdemu wydawało się, że to będzie dla nas bardzo ciężki, wyrównany mecz. Wyszło jednak tak, że wygraliśmy wysoko. 

Po pana wyniku widać, że motocykle do wrocławskiego toru zostały dopasowane w 100 procentach (15+1 w sześciu startach).  

Zawsze we Wrocławiu czułem się bardzo dobrze. Tor czasami się zmienia, więc trzeba dopasować motocykle do każdego meczu i tyle. Lubię jeździć na tym torze. Na razie jest wszystko dobrze. Spotkanie z gorzowianami potoczyło się zarówno po mojej myśli, jak i po myśli całej drużyny. 

Reklama

Mówi pan, że lubi pan ścigać się po wrocławskim torze. Był to jeden z głównych powodów, dla których wybrał pan ofertę Betard Sparty? 

Tak, trochę tak. Zwróciłem uwagę na to, że Betard Sparta Wrocław to bardzo dobra drużyna i zawsze chce walczyć o tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Wcześniej mi tego brakowało. Chciałem podpisać kontrakt właśnie z takim klubem, szczególnie że również pasuje mi tor. 

W następnej kolejce (23 maja) jedziecie u siebie z Fogo Unią Leszno. Będzie tak łatwo jak w niedzielę, czy jednak do starcia z mistrzem Polski przystąpicie w pełni zmobilizowani? W końcu ich formacja seniorska wygląda imponująco. 

Powiem tak - każdy mecz jest inny. Niektórym zawodnikom z Gorzowa w niedzielę nie pasował tor lub mieli problemy z silnikami. To kwestia dopasowania. Każdy z PGE Ekstraligi potrafi bardzo dobrze jeździć, tylko ważne jest dopasowanie sprzętu. Jak znajdziemy odpowiednie ustawienia, to będzie dobrze. Być może Tai Woffinden wróci do naszego składu już na ten mecz. Spodziewamy się bardzo ciężkiego spotkania. Nasi juniorzy w niedzielę nie zdobyli zbyt wielu punktów, ale czasem tak się zdarza. Raz jest lepiej, a raz gorzej. Będą trenowali i postarają się przeciwko Fogo Unii pojechać lepiej. Wszystkie mecze w tej lidze są ciężkie. 

Dla takich spotkań na szczycie i dla walki o najwyższe cele odszedł pan z Grudziądza? 

Przede wszystkim jak przyjeżdżam na wrocławski tor, to chcę tam jeździć. Za każdym razem powtarzam sobie, że dobrze się stało, że podpisałem kontrakt z Betard Spartą. Lubię się tam ścigać. Powiem panu, że byłem zaskoczony tym, że Motor Lublin nie wygrał w Grudziądzu. To mnie zaskoczyło, że tak mocna drużyna tylko tam zremisowała. Czasami takie mecze się zdarzają. W Lublinie mają bardzo mocnych juniorów, a zaledwie zremisowali. 

Mieszka pan w Bydgoszczy, więc do Wrocławia ma pan trochę dalej niż do Grudziądza. Żużlowcy są przyzwyczajeni do częstych podróży? 

Podróż do Wrocławia nie jest żadnym problemem. Jak jest mecz, to wyjeżdżam z całą rodziną. Siedzimy tam 3-4 dni, chodzimy i spacerujemy. Z tego względu akurat fajnie, że jeżdżę w drużynie, która domowe mecze rozgrywa daleko od Bydgoszczy. Po prostu spędzamy tam parę dni. 

A co jest największą siłą Betard Sparty? 

Ciężko powiedzieć. Jest wszystko OK. W każdym zespole jak pojawia się problem, to jest trochę nerwowo. Ostatnio w Częstochowie trochę się działo. Na razie wszystko u nas jest w porządku, wygrywamy, atmosfera w drużynie jest bardzo dobra, każdy jest zadowolony. 

Obecność w klubie Grega Hancocka dla jest pana czymś szczególnym? Jak dobrze pamiętam, to w czasach tarnowskich trzymaliście się razem. Podpatrywał go pan. 

Chyba nawet przez cały czas jeździliśmy w parze. Greg Hancock to gość, mega pozytywny człowiek. Pomaga całej drużynie, podpowiada co powinniśmy robić. Cały czas jest z nami. 

Jak wróci Tai Woffinden, to nikt wam nie podskoczy i rzucicie wyzwanie Fogo Unii Leszno w walce o złoty medal?

Zobaczymy. To dopiero początek sezonu, jesteśmy po piątej kolejce. Do fazy play-off jeszcze daleko, najpierw musimy tam awansować. Zobaczymy, jak tam będzie wszystko wyglądało. Gdy wróci do nas Tai, to na pewno będziemy jeszcze mocniejszą drużyną. W każdym meczu będziemy się starali wygrać.

Krzysztof Buczkowski wrócił do Grudziądza w barwach nowej drużyny i został miło przyjęty przez kibiców. Panu niestety nie było dane zaprezentować się przy grudziądzkiej publiczności, bo trybuny były zamknięte. Na pewno otrzymałby pan wiele braw. 

Pewnie tak. Ja nigdy nikomu z Grudziądza nie zrobiłem krzywdy - ani kibicom, ani działaczom. Po prostu wyszło, że odszedłem. Jeżdżę teraz dla innego zespołu. Kibice z Grudziądza byli ze mnie zadowoleni, ja też byłem zadowolony z pobytu w tym klubie. Zawsze starałem się zdobywać jak najwięcej punktów. 

Na koniec zapytam o to, co wydarzyło się przed rozpoczęciem sezonu. Przechodził pan zakażenie koronawirusem. Udało się panu przejść chorobę łagodnie? 

Nie miałem żadnych większych dolegliwości. Kilka pierwszych dni było dziwnych, ale w piątym dniu trenowałem już w domu. Można powiedzieć, że przeszedłem koronawirusa łagodnie.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje