Reklama

Reklama

Żużel. Apator Toruń już witał się z Kowalskim, a tu do gry wkroczyła Stal Gorzów

 eWinner Apator kilka dni temu był przekonany, że ma Bartłomieja Kowalskiego w składzie na sezon 2022. Jednak do akcji wkroczył Marek Grzyb. Prezes Moje Bermudy Stali Gorzów przebił toruńską ofertę i gra zaczęła się od nowa.

eWinner Apator Toruń był gotów podpisać z Bartłomiejem Kowalskim kontrakt na poziomie 380 tysięcy złotych za podpis. Jednak Moje Bermudy Stal Gorzów położyła na stole 400 tysięcy złotych i zabawa rozpoczyna się od nowa.

eWinner Apator ma teraz problem

W Toruniu byli jeszcze przed weekendem przekonani, że mają Kowalskiego. Teraz już takiej pewności nie ma. Niewykluczone, że klub będzie musiał raz jeszcze pogadać z zawodnikiem, a przede wszystkim skorygować ofertę.

W przypadku Torunia problemem nie jest nawet to, że daje mniej niż Stal. Okazuje się, że w umowie Kowalskiego z Eltrox Włókniarzem Częstochowa, dotychczasowym pracodawcą, jest kwota odstępnego na poziomie 50 tysięcy złotych. eWinner Apator nie chce jej płacić. Ewentualnie mógłby ponieść ten koszt, ale chciałby wpisać identyczną sumę odstępnego do kontraktu z Kowalskim.

Reklama

Kusząca oferta Moje Bermudy Stali

Propozycja Moje Bermudy Stali jest o tyle ciekawsza, że gorzowski klub chce wziąć te 50 tysięcy na siebie i nie żąda niczego w zamian.

Sprawa nie jest jednak zakończona. Jeśli Apator skoryguje warunki, to znów będzie mógł ogłosić światu, że ma nowego juniora. W innym razie cieszyć się będzie Stal i Mateusz Bartkowiak. Ten ostatni, dlatego że w razie ściągnięcia Kowalskiego do Stali zostanie puszczony przez gorzowski klub do ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u Grudziądz.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje