Reklama

Reklama

Żużel. Apator - Motor: Dreszczowiec w Toruniu dla Motoru! Bracia Holderowie tej nocy nie zasną

Co to był za mecz w Toruniu! Spotkanie Apatora z Motorem cały czas było na styku. W czternastym biegu prowadzenie odbili gospodarze, aby stracić wygraną w ostatnim wyścigu dnia. Ostatecznie zwyciężyli goście z Lublina 46:44 i dzięki temu mają już niemal pewne miejsce w play-offach. Co innego beniaminek z Torunia, który wciąż musi walczyć o utrzymanie. To będzie trudna noc dla braci Holderów.

Obie drużyny przed tym meczem były naprawdę mocno zdeterminowane, aby wygrać. Apator potrzebuje w zasadzie jednego punktu, aby zapewnić sobie spokojne utrzymanie, z kolei goście z Lublina wciąż walczą o play-offy, więc 3 punkty były w ich przypadku obligatoryjne. Dzięki determinacji obu zespołów obejrzeliśmy na Moto Arenie naprawdę dobre ściganie. Nieco lepiej rozpoczęli goście, którzy szybko dopasowali się do miejscowego toru. Torunianie nieco dłużej łapali odpowiednie przełożenia, ale w sumie szybko doprowadzili do remisu i przez cały czas mieliśmy wynik oscylujący w okolicach remisu.

Reklama

Inna sprawa, że miejscowi byli dość mocno podziurawioną drużyną. Świetnie jechał duet Paweł Przepełski - Jack Holder i to za ich sprawą Apator mógł realnie myśleć o zwycięstwie. Jazda pozostałych zawodników była albo mocno chimeryczna, albo po prostu słaba. Po swojemu jechał Adrian Miedziński, czyli raz lepiej, a raz gorzej. Lokalny matador potrafił wygrać bieg, przyjechać na ostatniej pozycji, czy zaliczyć upadek. 

Głównym hamulcowym zespołu Tomasza Bajerskiego był jednak Chris Holder. Australijczyk powoli sięga dna. Kilka tygodni temu zastanawialiśmy się, dlaczego nie jest w stanie wygrać biegu, tymczasem dzisiaj Australijczyk ma poważne problemy, aby w ogóle punktować. Bez dwóch zdań to cień zawodnika, który w sezonie 2012 sięgał po indywidualne mistrzostwo świata. - Jest szybki, ale ma pecha. Czasami znajduje się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze - tłumaczył swojego brata Jack Holder.

Swoją drogą lublinianie też mieli swoje problemy. Największe to Krzysztof Buczkowski i Jarosław Hampel. O ile słabsza postawa tego pierwszego pewnie jakoś bardzo nie dziwi, o tyle były wicemistrz świata dał ciała. Najpierw wyjechał na próbę toru, później dostał dwie szanse, ale prezentował się bardzo słabo. Nie ma się więc co dziwić, że menedżer Jacek Ziółkowski szybko zmienił go sięgając po szybkiego i skutecznego Wiktora Lamparta. Można by powiedzieć, że Motor Lublin juniorami stoi, a ci po raz kolejny łatali dziury po słabiej dysponowanych seniorach.

Generalnie jednak żadna z drużyn nie potrafiła postawić kropki nad "i" i wypracować sobie przewagi, aby spokojnie móc myśleć o końcowym zwycięstwie. W nieco gorszej sytuacji był Apator, który przez cały mecz gonił, ale przed biegami nominowanymi wcale nie stał na straconej pozycji. Po wyścigu trzynastym, który wygrał Robert Lambert, a trzeci przyjechał Jack Holder, torunianie doskoczyli lublinian na różnicę ledwie dwóch punktów. I mieli kim straszyć, bo wspomniani Lambert, Holder, Przedpełski i Miedziński dawali duże nadzieje na końcowy triumf. Motor z kolei wystrzelał się ze skutecznego Wiktora Lamparta, więc widmo porażki stało się naprawdę realne.

Mieliśmy zobaczyć w biegach nominowanych fajerwerki i je dostaliśmy. Najpierw w wyścigu czternastym działo się dosłownie wszystko, a ostatecznie podwójnie wygrali go gospodarze. To sprawiło się, że po raz pierwszy w meczu wyszli na prowadzenie. Menedżer Tomasz Bajerski, choć bardzo zestresowany, mógł odetchnąć z ulgą, bo jego zawodnicy wykonali plan w stu procentach. Chwila szczęścia nie potrwała długo, bo chwilę później mieliśmy kolejny zwrot akcji i... podwójną wygraną Motoru. Kibice w Toruniu łapali się za głowy, gdy Jack Holder spadał z pierwszego miejsca na trzecie, ale to goście zgarnęli pełną pulę i już mogą szykować się do walki o medale w PGE Ekstralidze. Niemoc beniaminka trwa natomiast w najlepsze.

eWinner Apator Toruń - Motor Lublin 44:46

eWinner Apator Toruń:
9. Paweł Przedpełski 10+2 (3,2*,2*,0,3)
10. Jack Holder 9 (1,3,3,1,1)
11. Adrian Miedziński 8 (u,3,2,3,0)
12. Chris Holder 4+1 (1*,1,0,2)
13. Petr Chlupac - (-,-,-,-,-)
14. Krzysztof Lewandowski 2 (2,0,0)
15. Kamil Marciniec 0 (0,0,0)
16. Robert Lambert 11+1 (2,2,2,3,2*)

Motor Lublin:
1. Grigorij Łaguta 12 (2,3,1,3,3)
2. Krzysztof Buczkowski 1 (0,1,0,-)
3. Jarosław Hampel 1 (1,0,-,0,0)
4. Mark Karion - (-,-,-,-,-)
5. Mikkel Michelsen 11+1 (3,1,3,2,2*)
6. Wiktor Lampart 11+1 (3,2*,3,1,2)
7. Mateusz Cierniak 2+1 (1,0,1*)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje