Reklama

Reklama

Żużel. Anlas kontratakuje. Właściciel firmy pisze, że ich opona mięknie pod wpływem ciepła

70 opon Anlasa zostało zabranych przez komisarzy 11 czerwca po dwóch meczach PGE Ekstraligi. Turecki producent zareagował błyskawicznie. Właściciel firmy Eray Savci wysłał pismo do polskich dystrybutorów, w którym informuje, że wszystkie ich opony są zgodne z homologacją.

Od kilku dni trwa burza wokół opon Anlasa. Pojawiają się zarzuty, że nadal używana jest zeszłoroczna partia, tyle że z zamazaną starą homologacją i nową nabitą w to miejsce. Przede wszystkim mówi się jednak o wadliwej partii tureckiego ogumienia, które nie spełnia norm, nie jest wystarczająco twarde. Zamiast 70 stopni w skali Shore’a, ma 60 stopni.

Szef Anlasa atakuje oświadczeniem

11 czerwca, po dwóch meczach PGE Ekstraligi komisarze zabrali 70 opon Anlasa do badania. Na razie nie wiadomo, kiedy poznamy wyniki, ale już teraz z PZM docierają głosy, że faktycznie jedna z partii jest za miękka, a opony ze startą ubiegłoroczną homologacją też są w obiegu. Jeśli testy laboratoryjne potwierdzą feler, to nie będzie można korzystać z Anlasa w polskiej lidze.

Reklama

Eray Savci, właściciel firmy Anlas, nie zamierza się temu przyglądać z założonymi rękami. Przesłał on polskim dystrybutorom opony coś w rodzaju informacji prasowej, w który odnosi się do zarzutów.

Savci odpiera wszystkie zarzuty

Zarzut o stosowaniu ubiegłorocznych opon kwituje tym, że każdy Anlas ma na stopce unikalny kod kreskowy. - Nie można go usunąć - przekonuje Savci dodając, ze, nawet gdyby jakiś żużlowiec usunął stare numery i nabił w to miejsce nowe, to producent może taką oponą namierzyć dzięki kodowi. - Prawie wszystkie opony z tych, które rok temu trafiły do Polski, zostały odebrane. W rękach zawodników mogło zostać osiem do dziesięciu sztuk.

Dalej Savci krytykuje sam pomysł badania opony przez Polaków. - Wierzymy, że władze zdają sobie sprawę z tego, że nie da się prawidłowo zmierzyć twardość na zużytej oponie - komentuje Savci opisując też co na ten temat mówi regulamin FIM.

Odnośnie zarzutów, że opony są za miękkie właściciel Anlasa ma proste wytłumaczenie. - Nasza opona, jak wszystkie, mięknie pod wpływem ciepła.

Savci wyklucza też istnienie wadliwej partii. - Wszystkie nasze opony są sprawdzane przed wysyłką - stwierdza.

Co na to producenci innych opon?

Porozmawialiśmy z innymi producentami opon, którzy wyjaśnili nam, jak wygląda proces produkcji. Ich zdaniem nie ma możliwości sprawdzenia całej partii przed wysyłką. Mierzy się jedną oponę. To wystarczy, bo cała partia powstaje z jednej mieszanki.

Już na początku pracy nad mieszanką ustala się skalę twardości. I można to zrobić bardzo precyzyjnie. Jeśli opona ma mieć 70 stopni w skali Shore’a, to po prostu tyle ma. Oczywiście może ona zmięknąć pod wpływem słońca, ale ten odchył może wynosić plus, minus 2 stopnie. Tymczasem wiele razy w tym sezonie okazywało się, że opony Anlasa były zdecydowanie bardziej miękkie.

Wyprodukowanie wadliwej partii jest oczywiście możliwe, bo cały proces kontrolują przecież ludzie. Inna sprawa, że tak duża pomyłka, o 10 stopni w skali Shore’a, to co najmniej dziwna sprawa.  

Nowy program o Euro - codziennie na żywo o 12:00 - Sprawdź!

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Eray Savci | PGE Ekstraliga | fim

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje