Reklama

Reklama

Żużel. Anglicy spotkają się przy okrągłym stole. Wszystko przez brexit, koronawirusa i Polaków

Jak donosi brytyjski tygodnik Speedway Star, Brytyjczycy planują rozpocząć ligowe zmagania w sezonie 2021 już w Wielkanoc. By tak się stało, potrzebne są jednak zdecydowane ruchy. Niektóre drużyny nie mają bowiem wystarczającej liczby zawodników.

Pandemia COVID-19 storpedowała żużel w Wielkiej Brytanii. W sezonie 2020 nie doszły do skutku zmagania w żadnej z dwóch tamtejszych klas rozgrywkowych. Teraz ich sytuacja wciąż jest daleka od idealnej, jednak działacze chcą powrotu ligi już w Wielkanoc. Tym razem na przeszkodzie stoi im nie tylko epidemia, ale także skutki brexitu oraz nowelizacji regulaminu w Polsce.

Reklama

Od sezonu 2021 żużlowcy jeżdżący dla klubów PGE Ekstraligi będą mogli startować tylko w jednej lidze poza Polską. Zawodnicy niższych klas rozgrywkowych również zostali dotknięci ograniczeniem, jednak mogą oni podpisać kontrakt z dwoma zagranicznymi klubami. Z uwagi na coraz mniejsze zarobki i poziom sportowy na wyspach, a także opieszałość tamtejszych działaczy spora część zawodników zrezygnowała więc z umów z brytyjskimi klubami. Uniemożliwia to realizację początkowych założeń Anglików na nadchodzący sezon, a więc przystąpienia do nowego sezonu w składach zgłoszonych na rok 2020.

Pilnie potrzebne są zmiany, które przedyskutowywane mają być już w czwartek 7 stycznia na walnym spotkaniu działaczy brytyjskich klubów. Najbardziej prawdopodobna opcja zakłada zmianę w limicie KSM-u. - Zawodników mamy wystarczająco, muszą być oni jednak rozmieszczeni w drużynach w taki sposób, który umożliwi równą rywalizację - mówił przed świętami przewodniczący angielskiego odpowiednika zarządu ligi, Rob Godfrey, na co dzień promotor drużyny Scorpions. - Na szczęście w Scunthorpe wciąż mam do dyspozycji siedmiu zawodników. Mam jednak świadomość, że nie każdy klub znajduje się w tak komfortowej sytuacji. Teraz wszyscy musimy zjednoczyć się pod sztandarem brytyjskiego żużla i sprawić, by w ogóle mógł funkcjonować. Wszyscy muszą mieć równe szanse - apelował do swych kolegów.

- Na chwilę obecną wciąż żyjemy w mroku, jednak na końcu tunelu widać już światło - ocenił działacz. - Musimy spojrzeć na to wszystko z nieco szerszej perspektywy. 7 stycznia organizujemy walne zebranie i mam nadzieję, że zaraz po nim ogłoszę, iż nasze działania idą zgodnie z planem. Na chwilę obecną naszym celem wciąż jest inauguracja ligi w Wielkanoc - zapowiedział promotor ze Scunthorpe.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje