Reklama

Reklama

Żużel. Andrzej Witkowski rządził PZM twardą ręką, a teraz pociąga za sznurki z tylnego siedzenia

Andrzej Witkowski wywołał do tablicy temat powiększenia PGE Ekstraligi do dziesięciu drużyn. A skoro honorowy prezes Polskiego Związku Motorowego powiedział o tym głośno, to znaczy, że za chwilę może być coś na rzeczy. Tak silnych i wpływowych ludzi w polskim motosporcie nie ma wielu. Kim jest człowiek, który od czasu do czasu wychodzi z cienia i wskazuje kierunek, w którym powinna iść dyscyplina?

Przywódca przez prawie 30 lat

Andrzej Witkowski został prezesem Polskiego Związku Motorowego w 1989 roku. Na jego czele stał do 2017 roku. Długo, bo razem uzbierało się 28 lat. Przeciwnicy Witkowskiego chcieli jego głowy znacznie wcześniej. Odszedł jednak na własnych warunkach, bo nikt go nie odwołał, a sam złożył rezygnację. Ustąpił miejsca Michałowi Sikorze, ale od razu pojawiły się głosy, że to tylko kosmetyczny zabieg, a Witkowski będzie rządził z tylnego siedzenia.

Honorowy prezes w swojej kadencji ma sporo ciekawych osiągnięć, jeżeli chodzi o żużel. To on był jednym z tych, który powoływał do życia Ekstraligę Żużlową. Zbiegło się to w czasie z rozpoczynającą się właśnie dominacją polskiego żużla na świecie. PGE Ekstraliga stała się najbogatszą i najbardziej prestiżową ligą. Polska po 37 latach doczekała się też drugiego w historii mistrza świata, którym został Tomasz Gollob. Było także sporo sukcesów reprezentacji, która seryjnie wygrywała Drużynowych Puchar Świata i zdobyła worek medali. Do całej listy należy dorzucić też pomysł organizacji rundy Grand Prix na Stadionie Narodowym. To tam z cyklem żegnał się Gollob, choć akurat okoliczności związane z wpadką organizacyjną to temat na inną historię.

W każdym razie prawie 30 lat rządzenia to kawał czasu. Po drodze wielu kopało dołki pod Witkowskim. Działacz miał swoją charyzmę i potrafił przetrzymać rządy różnych obozów politycznych - od lewicy po prawicę. Był człowiekiem wpływowym, który wiedział, z kim trzeba rozmawiać, a komu nie podpaść. Bez takiego podejścia nie utrzymałby się tyle lat na takim stanowisku.

Reklama

Jedni go uwielbiali, drudzy głośno krytykowali

W środowisku żużlowym nie wszystkie osoby wystawiłyby Witkowskiemu pozytywną laurkę za lata jego pracy. Akurat tutaj da się zauważyć podział na zwolenników honorowego prezesa i jego oponentów. Niektórzy zarzucali mu bowiem, że chętnie wystawiał pierś po ordery i lansował się w blasku kamer, kiedy pojawiał się jakiś sukces. A żużel wcale nie miał być dyscypliną, o którą dbał jakość szczególnie. Padały takie sugestie, że Witkowski faworyzuje inne moto sporty właśnie kosztem żużla.

Swego czasu głośno mówiło się o jego nieformalnym konflikcie z trenerem kadry Markiem Cieślakiem. Prezes wprost sugerował, że współpracę należałoby zakończyć i zatrudnić kogoś młodszego. Cieślaka bardzo te słowa zabolały. Raz nawet rzucił tę robotę, bo zwyczajnie uniósł się dumą. Panowie jednak jakoś ostatecznie zawsze potrafili się dogadać. Szczególnie, gdy wszystkiego pilnował Piotr Szymański (przewodniczący GKSŻ), który akurat był dużym zwolennikiem trenera Marka. Nie da się jednak ukryć, że relacje na linii Witkowski - Cieślak były bardzo chłodne, a nierzadko napięte.

Kiedyś prezesa krytykował też nieżyjący już Zenon Plech. Były wicemistrz świata na żużlu zwracał uwagę, że o byłych zawodników takich jak on Związek w ogóle nie dba. Loże VIP podczas Grand Prix w Warszawie zawsze były wypełnione po brzegi, a byli żużlowcy, którzy niegdyś odnosili wielkie sukcesy, mieli być pomijani. Witkowskiemu trzeba jednak oddać to, że nawet gdy pojawiał się jakiś konflikt na horyzoncie, to bardzo zgrabnie potrafił go ugasić. A inna sprawa jest taka, że wielu zwyczajnie nie chciało wchodzić mu w drogę. Zawsze kojarzony był z charyzmą i stanowczością, z której słynął. 

Nigdy nie gryzł się w język

Witkowski swego czasu podpadł też obecnym reprezentantom Polski. Stwierdził bowiem, że Patryk Dudek, Maciej Janowski, czy Bartosz Zmarzlik powinni odciąć pępowinę od ojców i samodzielnie zająć się swoimi karierami. Bez takiego podejścia zdaniem Witkowskiego sukces nie był możliwy. Cała trójka akurat niespecjalnie wzięła sobie do serca tę opinię. Do dzisiaj ojcowie towarzyszą im w boksie, a Zmarzlik ma już na swoim koncie dwa mistrzowskie tytuły.

Nie rozstrzygamy, czy akurat w tej sytuacji Andrzej Witkowski miał rację, ale to najlepszy przykład tego, że działacz nigdy nie gryzł się w język. Teraz zresztą podobnie, gdy rzucił w eter temat dziesięciozespołowej PGE Ekstraligi. Te słowa nie były przypadkowe i znając prezesa bardzo przemyślane. A o sile jego pozycji w polskim żużlu najlepiej niech świadczy fakt, że od razu wybuchła głośna dyskusja, a wiążące decyzje mają zapaść jeszcze przed startem nowego sezonu. I chyba nikt nie będzie zdziwiony, jeśli znowu Witkowski postawi na swoim.

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje