Reklama

Reklama

Żużel. Andrzej Witkowski: Prezesi ulegają presji kibiców i zawodników, a potem biegają i proszą: ratujcie nas (wywiad)

Były prezes PZM mówi, że kontrakty podpisane w listopadzie są nierealne i prezesi z zawodnikami powinni stanąć przed lustrem i zastanowić się, kiedy te umowy należy renegocjować. – U nas jest tak, że prezes najpierw kontraktuje, a o kasę się martwi, jak zawodnik do niej przyjdzie – stwierdza Andrzej Witkowski.

Dariusz Ostafiński, Interia: W listopadzie prezesi podpisywali milionowe kontrakty, a teraz płaczą, że nie będzie ich stać na ich wypłacenie. Czy Ekstraliga i PZM powinny im pomóc renegocjować umowy?

Andrzej Witkowski, były prezes PZM: Trzeba poczekać i zobaczyć, co będzie z pandemią. Pytanie, ilu ludzi będzie można wpuścić na stadion. Kibice to pieniądze, a dziś nie wiemy, w jakim procencie będą zapełnione trybuny. Czy to będzie 50, więcej, mniej. To ważne, bo z kasy PGE Ekstraligi kluby nie dostaną więcej niż dotychczas. Samorządy mają kłopoty, lokalni sponsorzy także, ekonomicznie sytuacja nie wygląda wesoło, więc sprawa kibiców jest podwójnie ważna.

Reklama

Jak w ogóle można było działać tak irracjonalnie i podpisywać kontrakty bez pokrycia, a potem biec do mediów i biadolić, jacy to zawodnicy źli.

- Kiedyś powiedziałem, że prezesi to najsłabsze ogniwo żużlowego łańcucha i znowu wyszło na moje. Nasi prezesi myślą bowiem o tym, co tu i teraz. Jak zdobyć mistrza, jak pokonać Fogo Unię Leszno. Od jednego z prezesów usłyszałem: kupię zawodników Unii, osłabię ich, może wtedy z nimi wygram. Od siebie dodam, że najpierw zakontraktuję, obiecam Bóg wie co, a o kasę będę się martwił, jak już żużlowiec do niej przyjdzie. To jest patrzenie tylko na czubek własnego nosa, na doraźne cele.

Zawodnicy znowu zostaną oszukani?

- Mam nadzieję, że nie, ale od razu powiem, że trochę winy zawodników też w tym wszystkim jest. Wiedzą, że kluby mają finansowe kłopoty, a jednak decydują się na podpisywanie tych nierealnych kontraktów. Pamiętają, że w maju było obniżenie, że nic się od tamtego czasy nie zmieniło, mogą się domyślać, że pracodawca nie będzie w stanie zapłacić, a jednak idą w ten układ. Jak się potem okaże, że klub nie da, to będzie chodzenie i proszenie PZM i Ekstraligi. Można by jednak tego uniknąć. Ja już teraz mógłbym powiedzieć zawodnikowi x i y: po co podpisywałeś, wiadomo było, że nikt ci tyle nie zapłaci.

Myślę jednak, że wina żużlowców nie jest aż tak wielka. Chcą ugrać dla siebie jak najwięcej. To prezes tak naprawdę wie, ile ma w kasie i co może zaoferować.

- Jednak przydałoby się zawodnikom trochę zimnej głowy. Patrząc na to, co dzieje się na świecie powinni zdawać sobie sprawę z tego, że ciężko będzie teraz te pieniądze wyegzekwować.

Słyszałem, że już przychodzą do pana prezesi, choćby honorowy ze Stali Gorzów Władysław Komarnicki, i proszą, żeby Ekstraliga Żużlowa odgórnie zarządziła renegocjację.

- A ja odpowiadam, że to nie jest problem Ekstraligi, ale dwóch stron, które się na pewne rzeczy umówiły. Ani Ekstraliga, ani PZM nie mogą się do tego mieszać. Nie ma powodu. Więc jeśli ktoś przychodzi i pyta, odpowiadam: to nierealne, żeby zarządzić renegocjację zawartych w listopadzie umów. Niech obie strony spojrzą w lustro i rozwiązują ten problem same.

Nie odpowiedział pan na moje pytanie. Czy prezes Komarnicki był, prosił?

- Władek Komarnicki jest członkiem rady nadzorczej Ekstraligi, więc nigdzie nie musi chodzić i lobbować. Szkoda jednak, że musimy o tym rozmawiać. W żużlu od lat jest tak, że mamy presję kibiców, zawodników, prezes ulega, a potem lata i prosi: ratujcie mnie. To ja raz jeszcze powtórzę, że niepotrzebne było to podejście, że trzeba kogoś z Unii zabrać, by ją osłabić. Zwłaszcza że ostatecznie się to nie udało, a pieniądze poszły. Moim zdaniem te kontrakty są nierealne, dlatego raz jeszcze apeluję: prezesi i zawodnicy stańcie przed lustrem i odpowiedzcie sobie, czy renegocjację przeprowadzicie w połowie sezonu, czy na koniec.

Mam taki wniosek, że w przyszłości Ekstraliga powinna jakoś inaczej dzielić pieniądze z kontraktu telewizyjnego. Klub dostaje i przejada na kontrakty, a mogłoby być inaczej.

- Teraz bym niczego nie ruszał, ale wraz z nowym kontraktem telewizyjnym można by pomyśleć nad podziałem kasy. Dać na szkolenie młodzieży, na modernizację stadionów, by poprawić ich standard. Zróbmy coś, żeby został jakiś ślad. 

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

Zagłosuj i wygraj . CODZIENNIE CZEKA OD 20.000zł do 40.000zł!

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy