Reklama

Reklama

Żużel. Afera o łódzką murawę. Stadion Orła zarasta chwastami

Między żużlową centralą, a Orłem Łódź wciąż wrze. Kolejną kością niezgody stał się stan trawy na tamtejszym stadionie. Witold Skrzydlewski zarzuca, że pojęcie „estetyczna” w regulaminie jest nieprecyzyjne, a w PZM denerwują się, bo murawa zarasta chwastami.

- "Łączy ludzi trawa, dzieli ludzi siano" - pisał niegdyś polski raper o pseudonimie Arab. Mylił się. Murawa rosnąca wewnątrz łódzkiego toru stała się przedmiotem kolejnego sporu pomiędzy Witoldem Skrzydlewskim, a żużlową centralą. Łódzki biznesmen - wraz z 11 innymi sponsorami Orła - grozi wkroczeniem na drogę sądową w sprawie błędów popełnionych przez arbitra Tomasza Fiałkowskiego, ale to nie jedyne jego zastrzeżenia kierowane w stronę osób funkcyjnych z ramienia PZM.

Komisarz toru zwrócił uwagę na zły stan łódzkiej trawy. Miało chodzić o to, że jest za wysoka. - A przecież w regulaminie nie ma podanej wymaganej wysokości. Jest tylko napisane, że trawa ma wyglądać estetycznie - denerwuje się Skrzydlewski. - Organizator zawodów zapewnia jednolitą i zadbaną nawierzchnię płyty wewnątrz toru - czytamy w regulaminie. - W szczególności dbanie o prawidłowe polewanie i konserwację w trakcie całego sezonu tak aby w przypadku nawierzchni trawiastej utrzymywać jej zielony kolor - wyraźnie zaznaczono.

Reklama

Nie muszą brać przykładu z Karkosika

Spory o długość trawy wydają się nam czymś zabawnym i niedorzecznym, każdy z nas potrafiłby z marszu wymienić kilkadziesiąt ważniejszych problemów trapiących polski żużel. Okazuje się jednak, że wcale nie chodzi tu o to, że trawa była troszkę za wysoka. Nasza redakcja otrzymała zdjęcie łódzkiej murawy, na której widać, że najzwyczajniej w świecie zarosła chwastami. Wygląda wręcz jak zaniedbana przez rolnika łąka.

Takie obrazki nie pomagają w budowaniu wartości marketingowej eWinner 1. Ligi. W PZMocie oficjele są bardzo wyczuleni na punkcie estetyki obrazka, jaki pokazywany jest w telewizyjnych transmisjach, Wszak tego typu obrazki (podobnie jak zarastające chwastami trybuny w Tarnowie) nie przyciągną sponsorów chętnych do reklamowania się poprzez czarny sport.

Nikt nie wymaga od Orła, by klub od razu brał przykład z Romana Karkosika, który - w czasach gdy zarządzał Unibaxem Toruń - zlecał prowadzenie swojego ogrodu Johnowi Brookesowi, ogrodnikowi pracującemu między innymi dla królowej Elżbiety II. Chodzi po prostu o przystrzyżenie i wypielenie płyty stadionu w taki sposób, by przypominała ona poważną arenę sportową, a nie pastwisko dla kóz. 

Dowiedz się więcej na temat: żużel | eWinner 1. Liga | Orzeł Łódź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje