Reklama

Reklama

Żużel. Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Mateusz Błażykowski jednak nie rezygnuje z jazdy

Po meczu Abramczyk Polonii w Krośnie żużlowy świat obiegła pogłoska, jakoby karierę postanowił zakończyć młodzieżowiec bydgoszczan – Mateusz Błażykowski. Po kilkunastu dniach dochodzenia do siebie 21-latek zrezygnował jednak z tej decyzji.

Nazwisko Błażykowskiego nie jest anonimowe dla większości miłośników czarnego sportu nad Wisłą, jednak młodzieżowca Abramczyk Polonii kojarzy się przede wszystkim ze względu na mnogość powodowanych przez niego wypadków. W zeszłym roku nie porozumiał się z klubowym kolegą - Tomaszem Orwatem i doprowadził do upadku obu Polonistów podczas spotkania w Tarnowie. Partner z pary przypłacił to złamaniem ręki. W tym roku 21- latek zaliczył widowiskową kraksę już w marcowym sparingu z eWinner Apatorem. Uczestnictwa w niej cudem uniknął Krzysztof Lewandowski.

W pierwszym ligowym wyścigu bieżącego sezonu (na swoim torze, przeciwko Unii Tarnów) junior znów upadł, jednak tym razem na tyle niefortunnie, iż złamał obojczyk. Do ścigania powrócił 2 maja w Krośnie, ale i tam nie udało mu się ukończyć żadnego z wyścigów, w których startował. Po dwukrotnym zapoznaniu się Błażykowskiego z torem, lekarz gospodarzy uznał go za niezdolnego do jazdy i wycofał z zawodów.

Spieszył się przed urodzinami Przyjemskiego

Reklama

Nieoficjalnie mówi się o tym, iż wychowanek gnieźnieńskiego Startu zbyt szybko zakończył rekonwalescencję po kontuzji nabytej podczas ligowej inauguracji. Pośpiech Błażykowskiego spowodowany był nieubłaganie zbliżającymi się urodzinami Wiktora Przyjemskiego. 23 maja utalentowany bydgoszczanin skończy 16 lat i nabędzie prawo do startów w lidze, po czym z pewnością wskoczy do składu Abramczyk Polonii właśnie jego kosztem. Dla 21-latka majowe spotkania są więc ostatnim dzwonkiem do pokazania się szerszemu światu.

Po meczu z Cellfast Wilkami, kiedy na obolałego jeszcze młodzieżowca wylała się fala szyderstw i kpin miał on podobno poinformować klub o tym, iż kończy karierę i więcej nie zamierza już wsiadać na motocykl. W Bydgoszczy udało się jednak utemperować gorąca głowę Błażykowskiego. Junior zrezygnował z planów wieszania kevlaru na kołek i wystartuje w niedzielnym meczu przeciwko ROW-owi Rybnik.

Kibice Abramczyk Polonii odetchnęli z ulgą. Błażykowski często sprawia co prawda zagrożenie dla zawodników jadących z nim w wyścigu, jednak wciąż gwarantuje więcej niż Hubert Gąsior, któremu jak dotąd ani razu nie udało się dojechać do mety w ligowych zawodach. Najbardziej bydgoszczan cieszy jednak fakt, iż w kolejnych spotkaniach będą mogli wreszcie zobaczyć na torze długo wyczekiwanego Wiktora Przyjemskiego.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | eWinner 1. Liga | Mateusz Błażykowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama