Reklama

Reklama

Żużel. 2. Liga Żużlowa. PSŻ bez młodej gwiazdy Stali, ale prezes mówi: nie ma problemu

Kilka dni temu 7R Stolaro Stal Rzeszów pochwaliła się w mediach społecznościowych podpisaniem nowego kontraktu na sezon 2021. Co ciekawe, ten transfer wzbudził emocje nie tylko w Rzeszowie, ale też w Poznaniu, bo PSŻ ma podpisaną umowę partnerską z Moje Bermudy Stalą. Dlaczego więc Nowacki trafił ze Stali Gorzów do Stali Rzeszów? Zapytaliśmy o to włodarza Poznańskiego Stowarzyszenia Żużla, Arkadiusza Ładzińskiego.

- Tak naprawdę nie ma co komentować i nie ma w czym szukać sensacji - zaczyna prezes PSŻ. - Jeśli sprawdzimy przepisy, to dowiemy się, że klub może mieć zakontraktowanych czterech gości. My mamy dogadanych ze Stalą Gorzów trzech - Rafała Karczmarza, Kamila Pytlewskiego i Wiktora Jasińskiego, który bardzo dobrze sobie radził na torze w Poznaniu. W jednym meczu i tak może jechać dwóch - jeden na pozycji seniora i jeden na pozycji juniora - tłumaczy Ładziński.

Nie można prezesowi PSŻ-u odmówić racji, bo faktycznie tak stanowią regulaminy. Dlaczego jednak w PSŻ nie pozyskali jeszcze Nowackiego? - Zarówno dla rozwoju zawodników, jak i dla PSŻ-u, podpisanie i Nowackiego, i Jasińskiego byłoby zupełnie bez sensu. W tym sezonie stanowią oni podstawową parę juniorską Stali, więc byliby wolni i zajęci w tych samych terminach, co z kolei powodowałoby, że albo by się blokowali, albo żaden z nich nie byłby dostępny - mówi prezes Poznańskiego Stowarzyszenia Żużla.

- Było wiadomo, że młodzieżowcy Stali Gorzów mogą trafić tylko do 2. Ligi, więc czy Kamil trafiłby do Rawicza, do Rzeszowa, czy do Opola, to nie jest to ani zaskoczenie, ani zmartwienie - kontynuuje Arkadiusz Ładziński. Wydaje się więc, że we współpracy tych dwóch klubów nie ma mowy o żadnych problemach, czy kłótniach.

Reklama

W obliczu dobrego występu Kamila Nowackiego w inauguracyjnym spotkaniu PGE Ekstraligi w Lesznie, przeciwko miejscowej Fogo Unii, kibice mogą zadawać sobie pytanie kto zadecydował o wyborze Wiktora Jasińskiego, kosztem Kamila Nowackiego i czy nie popełniono przy tym wyborze błędu - Wszystko ustalaliśmy razem z trenerem Chomskim i z trenerem Paluchem - wyjaśnia prezes Ładziński. - Kamil bardzo dobrze pojechał w Lesznie, ale Wiktor nie pojechał tam wcale dużo gorzej. Obaj zawodnicy są mniej więcej na tym samym poziomie, obaj są bardzo dobrymi juniorami i zobaczymy, jak będą się dalej rozwijać - puentuje prezes Poznańskiego Stowarzyszenia Żużla.

Piotr Kaczorek

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje