Reklama

Reklama

Żużel. 2. Liga Żużlowa. Dzieje się w Rzeszowie! Prezes Stali Zbigniew Prawelski podał się do dymisji!

Choć od walkowera w Rzeszowie minęło kilka dni, w klubie wciąż się dzieje. W czwartkowe popołudnie odbyło się nadzwyczajne walne zgromadzenie, które miało – zgodnie z zapowiedziami prezesa - przeanalizować zarzuty sponsorów klubu i podjąć wiążące uchwały. Prawelski ma w tym gronie większość, więc jego pozycja wydawała się niezagrożona. Stało się jednak inaczej.

Przypomnijmy, że w niedzielę miał w Rzeszowie odbyć się mecz w ramach 2. kolejki 2. Ligi Żużlowej pomiędzy 7R Stolaro Stalą Rzeszów i OK Bedmet Kolejarzem Opole. Spotkanie nie doszło jednak do skutku, ponieważ ze względu na nieregulaminowy stan toru ogłoszono walkowera na korzyść przyjezdnych.

Już w poniedziałek okazało się, że sprawa szybko się nie zakończy. Właściciele firm Stolaro i Texom opublikowali oświadczenie, w którym zarzucili działaczom, głównie prezesowi Prawelskiemu i "jego drużynie", szereg zaniedbań i zaniechań. Wspomnieli o tym, że w klubie nie ma mechanika klubowego, że pozyskano kolejnego zawodnika, choć w klubie jest ich wystarczająco dużo, a nie inwestuje się w juniorów.

Reklama

Niespodziewani goście na spotkaniu

We wtorek oszczędne oświadczenie opublikował Zbigniew Prawelski, prezes Rzeszowskiego Towarzystwa Żużlowego. Zapowiedział, że "w najbliższych dniach" zarząd RzTŻ zorganizuje nadzwyczajne walne zebranie członków klubu. Do spotkania doszło dzisiaj i niewiele wskazywało na to, by mogło dojść na nim do jakichś niespodziewanych ruchów.

W trakcie spotkania w klubie pojawiła się jednak grupka kibiców. Nie było ich wielu, bo ok. dziesięciu, a i charakter wizyty odbiegał od zwyczajów kibiców piłkarskich, bo był pokojowy. Do przybyłych wyszli Jan Madej i Łukasz Rojek, czyli dwie osoby, które w oświadczeniu sponsorów były przedstawiane jako "jedyne kompetentne osoby w klubie".

Może będzie nowy prezes, pytanie czy nie nowy-stary

Kilkunastoosobowe zgromadzenie wymusiło jednak na prezesie RzTŻ, Zbigniewie Prawelskim podanie się do dymisji, choć przed spotkaniem wydawało się to mało prawdopodobne. Należy jednak pamiętać, że nie oznacza to, że Prawelski przestanie pełnić tę funkcję.

Decyzja Prawelskiego musi jeszcze zostać zaakceptowana na walnym zgromadzeniu. To ma się odbyć w najbliższych dniach. Pytanie jednak, kto zostanie ewentualnym prezesem. Należy bowiem pamiętać, że sponsorzy nie bez przyczyny napisali o "Prawelskim i jego drużynie". Obecny prezes ma w gronie decyzyjnym większość i nawet jeśli jego dymisja zostanie przyjęta, nowym prezesem może zostać ktoś z jego frakcji. Faworytem na tę chwilę wydaje się Józef Lis - jeden z ludzi obecnego prezesa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje