Reklama

Reklama

Żużek. Jak oni to robią w Daugavpils? Nie trzeba dawać milionów juniorowi, by wykorzystał swój talent

Wielkie kwoty fruwujące w co roku w powietrzu, kontrakty opiewające na grube pieniądze, szereg innych udogodnień wynikających z podpisania umowy - takie deklaracje słyszymy za każdym razem, gdy wielce utalentowany polski junior zmienia klub. W tym roku dotyczyły one Mateusza Cierniaka, który zamienił Tarnów na Lublin. Wygląda jednak na to, że wcale nie trzeba kłaść na stół aż takich kwot, by zawodnik odpalił.

Transfer 18-latka od dawna wisiał w powietrzu i wiele osób w środowisku było pewnych, że już sezon 2020 zawodnik przejedzie w PGE Ekstralidze. Ostatecznie dopiero teraz młody Cierniak zadecydował o zmianie klasy rozgrywkowej, co było jednym z większych wydarzeń giełdy transferowej. Oczywiste jest, że Motor nie był jedynym chętnym do pozyskania żużlowca, a ten w Lublinie może liczyć na bardzo atrakcyjne warunki finansowe.

Reklama

Wielkie pieniądze dla juniorów, oczywiście tych najbardziej obiecujących, nie są w żużlu od jakiegoś czasu niczym nowym.  Często mówi się, że są to kwoty przesadzone. Rok temu emocjonowaliśmy się... telenowelą z braćmi Curzytkami, o których biły się kluby PGE Ekstraligi. Do rangi istnego kuriozum urastało to, że Michał do tamtej pory niczego specjalnego nie pokazał nawet w drugiej lidze, a Bartosza próżno było szukać choćby w zawodach młodzieżowych. To pokazuje, że być może mamy do czynienia z czymś przesadzonym i nieadekwatnym do sytuacji.

Fabryka talentów na Łotwie

Od wielu lat bardzo zdolnych juniorów "produkuje" łotewski Lokomotiv Daugavpils. Oczywiście mało kto jeszcze pamięta czasy juniorskie Artioma Łaguty czy Maksima Bogdanovsa, więc skupmy się na historii najnowszej. W sezonie 2020 wyskoczył niczym królik z kapelusza Francis Gusts. 17-latek, który dla zdecydowanej większości polskich kibiców był postacią totalnie anonimową. Tymczasem żużlowiec w wielu spotkaniach pokazał się z kapitalnej strony. Imponowała zwłaszcza jego sylwetka na motocyklu. Był pod lupą klubów nawet ekstraligowych.

Oczywiście nikogo nie zdziwiła duża klasa sportowa Olega Michaiłowa, który od kilku lat już jest jednym z czołowych juniorów świata. Jego postawa w paru meczach sezonu 2020 była jednak wprost kapitalna, śmiało można było mówić o nim jako o liderze drużyny. W kategoriach sportowego cudu można rozpatrywać jego pozostanie na Łotwie. To duży sukces działaczy Lokomotivu.

Mają lepszych od Cierniaka

Nie zapominajmy o dwóch innych bardzo utalentowanych żużlowcach, którzy zakończyli karierę. Artiom Trofimow musiał to zrobić, bowiem nie do przejścia były dla niego problemy z kręgosłupem po kilku upadkach. Okoliczności porzucenia żużla przez Davisa Kurmisa są jednak dość tajemnicze. Obaj ci żużlowcy już w sezoni 2017 pokazywali się ze świetnej strony i potrafili przywozić po 5-7 punktów nawet z meczów wyjazdowych! Tym bardziej Łotysze mogą żałować, że dali sobie spokój z żużlem.

W kadrze Lokomotivu jest jeszcze kilku juniorów, którzy uchodzą za nieco mniej utalentowanych. Batalia o drugie miejsce młodzieżowe na ligę rozstrzygnie się prawdopodobnie między tercetem Daniił Kołodinski-Ernest Matjuszonoks-Ricards Ansviesiulis. Dwaj ostatni startowali w tym roku w finale Indywidualnego Pucharu Europy do lat 19 w Żarnowicy. Zarówno Matjuszonoks, jak i Ansviesiulis byli w tych zawodach lepsi od... Cierniaka. 

Po co przepłacać

To pokazuje, że nie trzeba przepłacać juniora i dawać mu galaktycznego kontraktu, by jeździł na miarę swojego potencjału. Nie jest tajemnicą, że w Daugavpils nie zarabia się kokosów, ale pieniądze ma się zawsze na czas. Miejscowi juniorzy wolą zostać na miejscu i mieć wszystko pewne niż gonić za pieniądzem i w końcowym rozrachunku więcej na tym stracić. Michaiłow bezproblemowo mógł wybrać kontrakt w eWinner 1. Lidze, ale postanowił pozostać w Lokomotivie.

Może być to wskazówka dla polskich klubów, które wielokrotnie zbyt dużymi pieniędzmi doprowadził do zepsucia zawodnika. Nie da się chyba już nawet policzyć wszystkich talentów, które rozmieniły się na drobne wskutek zbyt dużych pieniędzy w zbyt młodym wieku. Jeden z najnowszych przykładów to chociażby Oskar Bober. Jeśli wierzyć słowom osób z Zielonej Góry, ten zawodnik już jako 19-latek w rozmowach kontraktowych pytał przede wszystkim o pieniądze. 

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Lokomotiv Daugavpils

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje