Reklama

Reklama

Zrobił rozróbę w nocnym klubie, a teraz śpiewa w cerkwi

​To, że Artiom Łaguta został w tym roku pierwszym w historii złotym medalistą indywidualnych mistrzostw świata rodem z Rosji, wiedzą wszyscy fani speedwaya. Niewielu jednak jest takich, co pamiętają, że pierwszym Rosjaninem, który pojawił się w cyklu Grand Prix był w 2003 roku Roman Aleksandrowicz Poważny. Ta niezwykle barwna postać, która dawno już zrezygnowała ze ścigania i obecnie... śpiewa w cerkwi, dziś świętuje swe 45. urodziny.

Poważny przygodę z Polską zaczął w 1998 roku gdy podpisał kontrakt w Krośnie. W drugoligowym zespole wykręcił wówczas średnią 2,346 pkt/bieg i zwrócił na siebie uwagę możnych. W występującym w najwyższej klasie rozgrywkowym zespole z Gorzowa wielkiej kariery jednak nie zrobił (1,241 pkt/bieg) i w 2000 roku znów wylądował na trzecim szczeblu rozgrywkowym. Świetne sezony w Warszawie i ligę wyżej w Grudziądzu sprawiły, że zawodnikiem zainteresował się doświadczony trener Jan Grabowski, próbujący odbudowywać potęgę rybnickiego żużla.

Błyszczał na torze i w dyskotece

Poważny odwdzięczył się za zaufanie i już w pierwszym sezonie (2003) pomógł rybniczanom po 10 latach wrócić do elity. Ze średnią 2,135 pkt/bieg był 4. zawodnikiem zespołu, po Nickim Pedersenie, Mariuszu Węgrzyku i Rafale Szombierski.

Reklama

Wtedy po raz pierwszy dał o sobie znać szalony i imprezowy charakter Rosjanina. Po pokonaniu 50:40 Unii Tarnów zawodnicy świętowali z kibicami na stadionie, a potem przenieśli się do dyskoteki. Szczególnie ostro bawili się Poważny z Rafałem Szombierskim, demolując nocny lokal Bahamas, za co potem musieli publicznie przepraszać w lokalnych gazetach.

Melanż nie zraził do niego kibiców. Wręcz przeciwnie. Zawodnika urodzonego w Togliatti, który w 2004 roku stał się Polakiem, pokochali jeszcze mocniej. Chociaż w sezonie 2004 wykręcił słabą średnią (1,33 pkt/bieg) był jednym z nielicznych, do którego nie miano pretensji za spadek z Ekstraligi.

Działacze nie mieli z nim lekko

Poważny słynął z niewyparzonego języka. Przed sezonem 2005 zaprosił kibiców do ulubionej dyskoteki Bahamas i powiedział wprost: Albo ja, albo trener Czesław Czernicki, po czym obraził się na klub i wyjechał na miesiąc do Anglii. - Jak będzie faks z Rybnika, to przyjadę - zapowiedział i znów pomógł RKM-owi w powrocie do elity, wykręcając w 14 meczach średnią 2,061 pkt/bieg.

W 2006 roku rybniczanie znów byli "czerwoną latarnią" Ekstraligi, ale Poważny z Romanem Chromikiem poprawili humory kibicom zdobywając brąz w MPPK. Pod koniec sezonu wspomniana dwójka oraz Rafał Szombierski i Zbigniew Czerwiński kłóciła się z działaczami o zaległe pieniądze. Żużlowcy zostali zaszantażowani, że jeśli nie podpiszą dwuletnich kontraktów, to nie tylko nie zobaczą pieniędzy, ale też nie pojadą w ostatnich meczach. Ostatecznie Rosjanin z polskim paszportem dogadał się z działaczami i przejeździł w Rybniku jeszcze sezon 2007, po czym przeniósł się do ekstraligowej Stali Rzeszów. Tam witano go jak gwiazdę, a skończyło się fatalnym sezonem i średnią 1,235 pkt/bieg.

Ostatnie pięć sezonów kariery Poważny spędził w rywalizującym w polskiej lidze Lokomotivie Daugapils, jeżdżąc na bardzo przyzwoitym poziomie. W 2012 roku wywalczył nawet dla Rosji brązowy medal drużynowych mistrzostw świata, ale w finale w Malilli pojechał fatalnie, notując w czterech startach zero punktów, w tym dwa upadki.

Karierę zmuszony był zakończyć w 2013 roku, po groźnym wypadku w finale indywidualnych mistrzostw Rosji. Zajął się pracą mechanika, pomagając zarówno niedoświadczonym zawodnikom (jak Kamil Wieczorek), jak i gwiazdom pokroju Maxa Fricke i Emila Sajfutdinowa.

Gdy się stoczył... spotkał Boga

Parę razy ogłaszał też, że wraca na tor, ale na zapowiedziach się skończyło. W 2018 roku zaś zrobiło się o Rosjaninie bardzo głośno, gdy jego żona Dorota opublikowała na Facebooku informację, że złodzieje włamali się do ich domu w Stanowicach (nieopodal Rybnika) i ukradli mu wszystkie medale.

Były żużlowiec, którego często można było wtedy spotkać w lokalnym barze, specjalnie z tego powodu nie rozpaczał, po czym nagle... zniknął. Wyjechał w... Bieszczady, gdzie został dozorcą ośrodka wypoczynkowego.

Gdy wszystkim wydawało się, że Poważnego czeka już tylko los byłego sportowca, rozpaczającego nad kieliszkiem, nad swoimi straconymi marzeniami na wielka karierę, nagle jego życie zupełnie się odmieniło. - Spotkałem Boga - przyznał.

- Kiedyś prezes klubu żużlowego z Rosji zabrał mnie do Grecji, na półwysep Athos. Znajduje się tam 21 klasztorów prawosławnych. Wiara zawsze była dla mnie ważna, ale to tam spotkałem Boga. Byłem tam już siedem razy, a każda wizyta jeszcze mocniej mnie uduchawia. Z wiarą, z Bogiem, zdecydowanie łatwiej żyć - opowiadał mi na początku 2021 roku.

Ten półwysep to miejsce bardzo szczególne dla ludzi wyzwania prawosławnego. Od 1060 roku nie mogą tam przebywać kobiety, nawet wszystkie zwierzęta są samcami, a prawo zamieszkania mają tylko mnisi. Poważny też przez jakiś czas miał zamiar zostać prawosławnym księdzem, ale ostatecznie ten zamiar porzucił.

Poważny Poważny - śpiewa w chórze i chodzi do szkoły


Rozwiódł się z polską żoną i wyprowadził do Danii, gdzie pracuje w firmie budowlanej. Razem zaś ze swoją nową żoną, Rosjanką pochodzącą z jego rodzinnego Togliatti, śpiewa w cerkiewnym chórze.

- W czasach swej kariery jeździłem do Danii często. Miałem tam parę meczów w lidze, robiłem też silniki u Flemminga Graversena. Po zakończeniu kariery też się pojawiałem w jego warsztacie zamawiając sprzęt dla Emila Sajfutdinowa czy Maxa Fricke. Gdy przestałem pracować z zawodnikami Flemming zaproponował mi pracę u niego. Zimą pracy jednak było mniej i pewnego razu dowiedziałem się, że jeden ze sponsorów Nikołaja Buska Jakobsena szuka pracowników. Tak trafiłem do firmy budowalnej, która zajmuje się budową fundamentów pod domki mieszkalne - wyjaśnił Poważny, który z Danią zamierza związać się na stałe. Jakiś czas temu rozpoczął nawet zajęcia w szkole językowej. Od żużla całkowicie się nie odwrócił. Śledzi prawie wszystkie rozgrywki i pomaga jako mechanik synowi swego pracodawcy.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje