Reklama

Reklama

Zostali mistrzami świata. Z podium dzwonili do kontuzjowanego kolegi

Wielka Brytania dokonała niemożliwego! Kiedy ich lider, 3-krotny indywidualny mistrz świata Tai Woffinden musiał wycofać się z finału Speedway of Nations po fatalnie wyglądającym karambolu, wszyscy spisali ich na straty. Tymczasem Robert Lambert i Daniel Bewley zdobyli dla swego kraju pierwsze od ponad 30 lat mistrzostwo świata.

Przed finałem Speedway of Nations kwestia nowych mistrzów świata wydawała się zamknięta na 4 spusty. Pod nieobecność Rosjan wszyscy eksperci byli pewni, iż triumf wreszcie padnie łupem reprezentacji Polski. Od czasu zastąpienia Drużynowego Pucharu Świata zawodami parowymi biało-czerwonym - niegdyś hegemonom międzynarodowych rozgrywek - ani razu nie udało się wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego. Za każdym razem musieli oni uznawać wyższość Sbornej.

Karambol Woffindena miał ich skreślić

Pozostałe miejsca na podium mieli rozdzielić między sobą Brytyjczycy, Australijczycy i Duńczycy. Szanse tych pierwszych zmalały jednak niemalże do zera już pierwszego dnia rywalizacji. Po piątkowych zawodach zajmowali co prawda drugie miejsce w klasyfikacji przejściowej, ale w ostatniej serii startów stracili swojego najlepszego zawodnika. 3-krotny indywidualny mistrz świata, Tai Woffinden zahaczył o tylne koło Australijczyka Jasona Doyle’a i uderzył w okalającą tor bandę z takim impetem, iż jej naprawa trwała niemal kilkanaście minut. Anglik musiał wycofać się z rywalizacji.

Reklama

Podczas drugiego dnia ścigania miejsce Woffindena w składzie zajął jego klubowy kolega z Betard Sparty Wrocław, 22-letni Daniel Bewley. Wespół z zaledwie rok starszym Robertem Lambertem przystąpił do desperackiego boju o obronę miejsca na podium. Ku zaskoczeniu większości ekspertów i ekstazie zgromadzonych w Manchesterze rodaków młodzi Anglicy radzili sobie naprawdę świetnie. Nie tylko zagwarantowali sobie miejsce na podium, ale także pokonali Danię w wyścigu barażowym i wywalczyli sobie szansę stanięcia naprzeciw Polakom w bezpośredniej gonitwie o mistrzostwo świata.

Janowski upadl, angielski żużel wstał z kolan

Kiedy większość brytyjskich fanów rozpoczęła już fetowanie srebrnego medalu stało się coś, czego nikt nie mógł się spodziewać. Po wyjściu z drugiego wirażu finałowego wyścigu na tor upadł Maciej Janowski. Polak co prawda szybko pozbierał się z ziemi i ruszył w pogoń za rywalami, ale nie był w stanie ich dogonić. Wielka Brytania - po raz pierwszy od sezonu 1989 - wywalczyła drużynowe mistrzostwo świata!

Młodzi żużlowcy przeżywali najpiękniejsze chwile w swoim życiu. Już stojąc na podium zadzwonili do kontuzjowanego Woffindena, by to jemu zadedykować złoty medal. Kapitan Brytyjczyków pochwalił się w mediach społecznościowych zrzutem ekranu z rozmowy. - Chciałbym tam teraz być. Chłopacy dokonali tego, o czym marzyłem całe życie. Gratuluję wam, legendy. Jestem dumny - skomentowała gwiazda Betard Sparty Wrocław. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne