Reklama

Reklama

Zmarzlik podbije Pragę? Menedżer mistrza świata przestrzega

- Każdego z Polaków stać na to, aby wjechać do finału i nawet wygrać zawody. Bartek i Maciek znają już uczucie zwycięstwa w Pradze. Myślę, że możemy być optymistami przed tą rundą - mówi z nutką optymizmu przed sobotnim turniejem Rafał Lewicki - człowiek, który stoi za sukcesami obecnego mistrza świata Artioma Łaguty.

Grand Prix Czech w Pradze. Jakie szanse Polaków?

- Zastrzegam jednak, żeby zbyt łatwo punktów nikomu nie rozdawać. Jeśli chodzi o Bartosza to on sam mówi, aby za wcześnie nie wieszać mu medali na szyi. Sport uczy pokory i z tego co wiem, to sam zawodnik ma podobne podejście. Oczywiście ma on wielkie szanse na tytuł, ale rywale za darmo mu tego złota nie oddadzą - dodaje.

Z drugiej jednak strony trudno się dziwić, że oczekiwania względem Polaków - a przede wszystkim Zmarzlika - są tak duże. W lidze wicemistrz świata jedzie jak z nut. W zasadzie trudno go pokonać. Na co dzień ściga się na silnikach Ryszarda Kowalskiego i choć w środowisku mówi się o problemach najlepszego tunera świata, to z pewnością nie dotyczą one polskiego zawodnika.

- Bardzo łatwo dzisiaj daje się komuś łatkę w stylu "najszybszy na świecie". W obecnym żużlu bardzo wiele zależy od warunków torowych oraz dopasowania motocykla do nawierzchni. Trzeba wybrać właściwy silnik i go odpowiednio wyregulować. Przypominam sobie taką rundę z zeszłego roku z Malilii, gdzie Bartosz męczył się przez całe zawody, ale w odpowiednim momencie dokonał odpowiednich korekt i ten turniej wygrał. Dlatego dla mnie ta granica jest bardzo cienka. Większość stawki uczestników cyklu ma szybkie i porównywalne motocykle - uważa Rafał Lewicki.

Reklama

Grand Prix Czech w Pradze. Kto rywalem biało - czerwonych?

Gdyby spojrzeć w aktualną klasyfikację cyklu, do grona faworytów zawodów w Pradze poza Zmarzlikiem czy Janowskim, jednym tchem można wymienić Leona Madsena i Mikkela Michelsena. Nasz rozmówca zwraca uwagę na jeszcze inne nazwiska.

- Trzymam kciuki za Polaków i wierzę, że stać ich na wiele. Nie tylko Bartosza, ale także Maćka Janowskiego, Patryka Dudka i Pawła Przedpełskiego. A poza naszymi reprezentantami wysoko widzę Fredrika Lindgrena. On nasuwa mi się jako pierwszy, bo zawsze dobrze jeździł w Pradze. Do tego Jason Doyle, który również wygrywał w przeszłości w Pradze. Jest też Tai Woffinden, który uchodzi za specjalistę od Pragi. Tak naprawdę w całej stawce Grand Prix każdy zawodnik jest zdolny do zwycięstwa. Nawet ci, którzy mają najmniejsze doświadczenie jak Daniel Bewley czy Jack Holder - podsumowuje Lewicki.

3. runda tegorocznego cyklu Grand Prix rozpocznie się w sobotę o godzinie 19:00.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL