Reklama

Reklama

Zmarł Kamil Pulczyński, były żużlowiec. Odszedł we śnie

W wieku zaledwie 28 lat odszedł Kamil Pulczyński, który w przeszłości wraz ze swoim bratem Emilem, zdobywał medale dla toruńskiej drużyny. Jego nagła śmierć jest szokiem dla środowiska. Jako żużlowiec Unibaksu Toruń zdobył cztery medale DMP: złoty, srebrny i dwa brązowe. Jeździł także w Pile, Lublinie, Łodzi i Rawiczu.

Kamil Pulczyński zmarł nagle we śnie, co jak na 28-letniego, nieuskarżającego się ostatnio na kłopoty zdrowotne człowieka, jest sprawą nieprawdopodobną. W przeszłości miewał problemy z sercem. Nie tylko dla toruńskiego żużla, ta informacja jest szokiem. - Niestety, tego poranka nie zaliczymy do udanych. Z wielką przykrością przyjęliśmy informację, iż odszedł od nas kolejny 'Anioł' - Kamil Pulczyński. Ciężko cokolwiek napisać. Kamilu, będzie nam Ciebie brakować - napisał eWinner Apator na swoim profilu.

Reklama

Swego czasu bracia Pulczyńscy byli dużą nadzieją toruńskiego klubu. Obaj potrafili notować bardzo dobre występy w lidze, najczęściej na zmianę - raz lepszy był Emil, innym razem Kamil. Drugi z braci jednak miał wybitną umiejętność jeżdżenia na torze za miedzą. W Bydgoszczy wygrał kilka młodzieżówek i wielokrotnie odbierał ligowe punkty liderom Polonii, gdy ta jeździła jeszcze w ekstralidze. Emil z kolei twierdzę zrobił z Motoareny, gdzie miewał nawet dwucyfrowe rezultaty.


Seniorska kariera Kamila nie potoczyła się już tak, jak mogły to zapowiadać lata juniorskie. Zawodnik nieco się pogubił, a w swoim klubie nie znalazł dla siebie miejsca. Kilka razy próbował swoich sił w innych drużynach. Startował w Pile, Lublinie, Łodzi i na koniec w Rawiczu. Nigdzie nie miał jednak wyników, które zadowalałyby zawodnika mającego przecież jeszcze chwilę wcześniej ekstraligowe aspiracje. Po bezowocnych staraniach, Kamil Pulczyński porzucił żużlową karierę.

Oprócz medali Drużynowych Mistrzostw Polski, miał na koncie także złoto w MDMP 2009 oraz dwa srebra MMPPK (2010 i 2013). Po zakończeniu kariery żużlowej, zajął się pracą mechanika. Pomagał wielkim gwiazdom, na przykład Jasonowi Doyle'owi. Chwalił sobie taką formę spełniania się w życiu. - Jason prywatnie jest świetną osobą. Ma bardzo poukładany team. Doskonale się dogadujemy, wszyscy są dobrze zgrani i spędzamy razem miło czas. Jesteśmy pozytywnie nastawieni, bo najlepiej się dobrze bawić żużlem, a przy okazji być w pełni profesjonalnym w tym co się robi - mówił.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy