Reklama

Reklama

Zawodnik nasłał na Unię komornika. Klub upiera się, że nic nie jest mu winny

Redakcja jest w posiadaniu dokumentów, z których wynika, że Daniel Kaczmarek, któremu Unia Tarnów ma zalegać pieniądze, nasłał na klub komornika. Co ciekawe Unia upiera się, że nie ma żadnych zaległości.

- Unia Tarnów ŻSSA nie posiada własnych zaległości czy zobowiązań wobec Daniela Kaczmarka - czytamy w mailu, jakie dostaliśmy z żużlowej spółki.

Zadaliśmy pytanie, dlaczego spółka nie zapłaciła zaległości Danielowi Kaczmarkowi skoro przez ostatnie dwa lata ŻSSA miała zysk.

Kaczmarek juę nie chce czekać, nasłał na Unię Tarnów komornika

Unia jedno, a Kaczmarek drugie. Z dokumentów, które są w posiadaniu redakcji, wynika, że nasłał on na klub komornika. Zawodnik chce odzyskać 68 tysięcy, jakie zarobił, będąc zawodnikiem Jaskółek.

Początkowo dług Kaczmarka to było zobowiązanie Tarnowskiego Towarzystwa Żużlowego, które z zawodnikami przychodzącymi do Unii podpisywało kontrakty na dodatkową kasę. W żużlu jest tak, że zgodnie z regulaminem finansowym można wypłacić określone środki, a nadwyżka nie może pochodzić z klubu. W Unii nadwyżki płaciło TTŻ.

Reklama

Prezes Unii Tarnów dał Kaczmarkowi poręczenie

Problem w tym, że Kaczmarek uzyskał od byłego już prezesa Łukasza Sadego poręczenie spłaty zaległości jeszcze na początku roku. Wtedy też Unia miała przejąć dług TTŻ wobec Kaczmarka na siebie, o czym teraz zdaje się nie pamiętać.

Mamy też jednak dokumenty świadczące o tym, że Unia zapłaciła Kaczmarkowi dwa razy po 5 tysięcy złotych. Żeby było jasne, to przelew poszedł z konta spółki. A w tytule przelewu jest: poręczenie - nakaz zapłaty - dotyczy poręczenia TTŻ.

Licencja dla Unii Tarnów zagrożona?

Jeśli Unia nie ureguluje zaległości wobec Kaczmarka, to może mieć kłopot z uzyskaniem licencji na kolejny sezon. Skoro dała poręczenie spłaty długu TTŻ, to de facto jest to w tej chwili jej dług. A kluby z zaległościami nie mają prawa dostać licencji.

Cała sprawa jest bardzo dziwna. Jak napisaliśmy, spółka Unia od dwóch lat chwali się zyskami. Dziwne, że w tej sytuacji nie potrafi załatwić takiej sprawy, jak przelew na ponad 50 tysięcy dla zawodnika.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje