Reklama

Reklama

Zarzucają mu, że interesują go tylko pieniądze. Odpowiada na krytykę

W miniony weekend odbyła się w Poznaniu pierwsza edycja Drużynowych Mistrzostw Europy na żużlu, czyli nowego żużlowego czempionatu. Impreza zgromadziła w lasku golęcińskim kilka tysięcy kibiców i wydaje się, że generalnie się udała, pomimo tego, że zawodnicy bardzo mocno narzekali na tor. Organizatorzy już teraz planują kolejne edycje tej imprezy, bo zainteresowanie nią nie jest małe. – Już mamy pierwsze zapytania, jeśli chodzi o przyszłoroczny finał – mówi w rozmowie z Interią Maciej Polny.

Format DME do złudzenia przypomina ten znany z Drużynowego Pucharu Świata, który obecnie nie jest organizowany i który powróci dopiero w 2023 roku, dzięki działaniom nowego promotora żużlowych mistrzostw świata, Discovery Sports Events. Czy zatem nowy europejski czempionat ma być konkurencją dla nieobecnego DPŚ? - My nie traktujemy tego jak konkurencji, tylko chcemy dać emocje kibicom z mniejszych ośrodków. Takie było jedno z podstawowych założeń tego projektu - mówi Maciej Polny, właściciel marki Speedway Events, promotora DME.

- Gdyby pora rozgrywania zawodów w Poznaniu była trochę późniejsza, to moim zdaniem na pewno pojawiłoby się więcej kibiców, ale nie mamy też prawa narzekać. Frekwencja była naprawdę dobra - mówił zadowolony Polny.

Reklama

Tor w Poznaniu nie nadaje się na duże imprezy?

W trakcie zawodów pojawiło się sporo narzekań na poznański tor. Poza tym, że - jak to zazwyczaj bywa na Golęcinie - nie pozwalał na zbyt wiele mijanek, to dodatkowo tworzyły się na nim dziury i bardzo mocno się kurzyło. Na stan owalu przy ul. Warmińskiej narzekali też zawodnicy, również reprezentanci Polski. - Wie pan co, nigdy nie byłem zawodnikiem, więc nie do końca mogę się w tym temacie wypowiadać, natomiast byłem wiele lat prezesem, a przy żużlu nie jestem też od roku, czy dwóch. Uważam, że ten tor naprawdę nie był aż tak zły, jak wszyscy uważali, bo praktycznie w każdym biegu coś się działo - odpowiadał na zarzuty Polny.

- Wiemy też, jakie tory mają i jak je przygotowują Anglicy. Jakbym zapytał Hansa Nielsena, na jakich torach on kiedyś jeździł, to ten tor był bez porównania łatwiejszym torem, na którym można było sobie poradzić - mówił w rozmowie z Interią przedstawiciel organizatora zawodów. - Zastanawiają mnie jednak opinie niektórych osób, którym powinno zależeć na tym, żeby te zawody odbywały się w przyszłości. Pretensje są dla mnie nieuzasadnione - mówił Maciej Polny. Dopytywany o to, kogo ma na myśli, nie chciał podać nazwisk.  

Impreza tylko po to, żeby zarobić pieniądze?

Jeszcze przed turniejem pojawiły się głosy krytyczne wobec nowej inicjatywy. Na Twitterze wypowiedział się o niej niepochlebnie Wojciech Koerber. - Niech zgadnę, tę hitową imprezę załatwił Piotr Szymański, zorganizuje Maciej Polny, a nagrody wręczy Ryszard Czarnecki, uprzednio zapewniwszy kilka kluczowych napisów na bandę. Reszta jest tylko dodatkiem - napisał dziennikarz i autor dwóch biografii trenera Marka Cieślaka.

Maciej Polny, szef Speedway Events, odpowiedział na zarzuty Koerbera. - Ja bym Wojtka zapytał co by było, gdyby te zawody komentował w TVP Sport. Pozostawiam to ze znakiem zapytania. Może miałby inne zdanie. Nie wiem, z czego wynika aż taka krytyka Wojtka Koerbera, bo jak prześledzimy jego niektóre felietony, to z tych felietonów zupełnie co innego wynika - powiedział Polny.

DME powinno znaleźć się w kalendarzu kosztem innych imprez?

Często mówi się o tym, że żużlowy kalendarz jest przepełniony, a pomimo tego pojawiają się w nim nowe imprezy. Maciej Polny uważa jednak, że miejsce na DME jest, choć kalendarz należałoby odchudzić. - Widzę miejsce na taką imprezę. Uważam, że powinna być organizowana kosztem rezygnacji z innych zawodów - powiedział Polny.

O jakie konkretne zawody mu chodzi? - Nie mówię oczywiście o Złotym Kasku, czy MPPK, bo to są imprezy kultowe, ale jest szereg imprez, których nie powinno być. Na pewno mistrzostwa pierwszej ligi, które organizowaliśmy, mają coraz mniejszy sens. Nie wiem co zrobić z meczem Północ-Południe, czy dalej go organizować, czy nie. Z drugiej strony wiem, że w mniejszych ośrodkach zapotrzebowanie na te imprezy jest, bo kibice drugoligowi nie mają dostępu do lepszych zawodników. Myślę, że na pewno trzeba zrobić jakąś selekcję imprez, ale nie możemy rezygnować z tych, które mają bogatą historię, o których my pamiętamy, czy starsi kibice na te imprezy chodzili. Myślę, że to powinno pozostać - doprecyzował szef Speedway Events.

Wszystko wskazuje więc na to, że impreza będzie kontynuowana. Okazuje się, że są już ośrodki chętne by zorganizować finał w przyszłym roku. - Oczywiście nie chcemy robić tego co roku w Polsce i mamy już pierwsze zapytania, jeśli chodzi o przyszłoroczny finał. Na tę chwilę trudno mi jednak powiedzieć, gdzie się odbędzie - powiedział Polny i zdradził, że DME czekają zmiany. - Na pewno zostanie wprowadzony system kwalifikacji, więc kilka reprezentacji otrzyma szansę, żeby dostać się do tego finału - zapowiedział Maciej Polny.

Reklama

Reklama

Reklama