Za rok rzuci wyzwanie Zmarzlikowi! Już wie, jak to zrobić
Choć cykl Speedway Grand Prix nie układał się po myśli Leona Madsena, ostatecznie Duńczyk zakończył mistrzowskie zmagania na piątym miejscu. Stało się tak dzięki temu, że w końcu odnalazł się na twardych nawierzchniach, do których dopasował sprzęt Briana Kargera. Były wicemistrz świata wciąż wierzy, że może zostać najlepszym zawodnikiem globu, a za rok chce rzucić rękawicę Bartoszowi Zmarzlikowi.

Mateusz Wróblewski, INTERIA: Zawsze dobrze zakończyć sezon na podium. Jak podsumuje pan ostatnią rundę Grand Prix w Toruniu?
Leon Madsen, Dania: - To prawda. Jestem szczęśliwy po ostatniej rundzie. Tak, jak wspominałem przed Grand Prix Danii w Vojens, by być w czołowej szóstce potrzebowałem dwóch doskonałych rund. To mi się udało. Ostatecznie zakończyłem cykl na piątej pozycji i nie muszę czekać na przychylność promotora i dziką kartę. To świetne uczucie.
Madsen chce rzucić wyzwanie Zmarzlikowi
Czy wspomnianą piątą pozycję traktuje pan jako sukces, czy można to miejsce rozpatrywać kategorii porażki?
- Piąte miejsce na koniec cyklu to dobra pozycja, jeśli spojrzymy na to, z jakimi problemami sprzętowymi przez cały rok się zmagałem. To był naprawdę trudny rok dla mnie. Ciężko pracowałem żeby odnaleźć jakąkolwiek prędkość. Na szczęście dobrze zakończyłem rok i mam nadzieję, że na dobre wejście w przyszły sezon. Mam także nadzieję rzucić wyzwanie i powalczyć w czubie klasyfikacji Grand Prix o mistrzostwo.
Czy dużo się pomylę, jeśli powiem, że miał pan prędkość w SEC-u i Ekstralidze, a brakowało jej tylko w cyklu Grand Prix?
- Jest trochę racji w tym, że miałem prędkość w Ekstralidze i SEC-u, a w Grand Prix nie do końca. Choć w Ekstralidze także musiałem mocno walczyć o punkty. Tory w Ekstralidze i Grand Prix są inne. W GP na nawierzchnię leje się więcej wody, tory są twardsze, a na takich właśnie miałem kłopoty. Z tego mogła się wziąć różnica, która powodowała, że w Ekstralidze wydawałem się szybszy.
W naszym wywiadzie przed Grand Prix w Vojens wspominał pan, że problematyczne są dla pana twarde nawierzchnie. Możemy powiedzieć, że ten problem został rozwiązany?
- Rozwiązałem problem, który miałem na twardych torach. Jestem na nich teraz dużo lepszy. W Vojens było bardzo twardo, w Toruniu także. Gdy przyjeżdżam do Torunia na Ekstraligę mogę powiedzieć, że tor jest robiony przyczepniejszy, szybszy o 1 czy 2 sekundy na wyścig. W GP jest dużo bardziej twardo, a jak widać, teraz mi na takich torach idzie. Mam nadzieję to utrzymać na kolejny rok.
Nie wróci do Graversena. Chce pracować z Kargerem
Podczas naszej ostatniej rozmowy powiedział pan, że współpraca z Brianem Kargerem będzie kontynuowana. Podtrzymuje pan to stanowisko?
Brian Karger robi fantastyczną robotę. Na jego sprzęcie byłem pierwszy w Vojens i trzeci w Toruniu, więc wszystko jest już dograne. Będziemy współpracować także w kolejnym roku
Jakie ma pan plany na zimową przerwę?
- Cholernie potrzebuję długiej, zimowej przerwy. Mam zamiar się maksymalnie zrelaksować, bo tak, jak mówiłem - to był bardzo trudny sezon dla mnie. Jeden z najtrudniejszych w ostatnim czasie. Potrzebuję przerwy. Często jestem poza domem, więc na pewno spędzę trochę czasu z dziećmi. Następnie rozpocznę przygotowania do kolejnego sezonu. Wciąż wierzę, że jednego dnia zostanę mistrzem świata.












