Reklama

Reklama

Z samurajskim mieczem rzuciła się na auto

Po rozprawie, na której Tomasz Gollob przedstawił w sądzie listę 15 świadków zeznających na jej niekorzyść, wpadła w szał. Włamała się do domu sąsiadów, wzięła stamtąd samurajski miecz, wybiegła na ulicę i zaczęła niszczyć stojący tam samochód. Myślała, że należy do męża. Tak wyglądało rozstanie jednego z najlepszych żużlowców w historii. Burzliwych, rodzinnych historii w tym sporcie było więcej.

- Zamienił moje życie w piekło, przez rok prowadził podwójne życie, a naszemu 10-letniemu synowi powiedział, że odszedł, bo jestem z innym w ciąży - mówiła nam  niedawno Monika Cymańska, była partnerka Tomasza Bajerskiego, trenera eWinner Apatora Toruń, a wcześniej byłej gwiazdy tego klubu.

Sprawą rozstania Cymańskiej z Bajerskim, to świeży temat. Pani Monika udzieliła nam wywiadu, w którym domaga się od byłego partnera, by zwrócił jej 30 tysięcy złotych i spłacił kredyt w wysokości 200 tysięcy, który ona zaciągnęła na rozkręcenie jego działalności. Bajerski utrzymuje, że nie wymiguje się od płacenia, ale z drugiej strony atakuje panią Monikę. Mówi, że chce zniszczyć jego życie. W rozmowie z nami przyznał, że oddał już sprawę do prokuratury. Pani Cymańska się tym nie przejmuje. Mówi, że nie ma nic na sumieniu. Ona również mówi o sądzie.

Reklama

Tomasz Gollob jechał po złoto, choć dom rozpadł mu się na kawałki

To nie pierwsze tak burzliwe rozstanie w sporcie żużlowym. W 2010 roku dosłownie cała Polska śledziła z wypiekami na twarzy to, co dzieje się w rodzinie Gollobów. Tomasz jechał na torze po pierwsze w swojej karierze złoto, ale dom rozpadł mu się na kawałki. W bulwarowej prasie ukazywały się nawet i takie teksty, w których jego własna córka mówiła: nienawidzę ojca.

Gollob, podsumowując udany dla niego sportowo sezon 2010, mówił: zdobyłem złoto, straciłem rodzinę. Ta gorzka refleksja towarzyszyła mu długo. Wojna Gollobów, Tomasza z Brygidą, trwała ponad rok i zakończyła się ugodą. Wcześniej ona oskarżała go o pobicie, psychicznie znęcanie się i wyłudzenie kredytu. Dla kibiców to był szok, kiedy usłyszeli z ust Brygidy, że ich idol miał wyłudzić 2 miliony złotych. Jeszcze większym szokiem było, to gdy była już żona mistrza opowiadała, że ten przystawił jej pistolet do głowy.

Gollob pytał, co zrobił źle, a była żona mówiła o pistolecie

- Jeszcze na koniec mogłem się dowiedzieć, że polecę na księżyc - ironizował Gollob, spokojnie tłumacząc, że nie było żadnego nieuczciwego wyciągania pieniędzy od banków. Sportowiec przekonywał, że żona używa dziecka do załatwienia spraw, że ktoś nią steruje. - Cały świat widział jak traktowałem Wiktorkę. Poza tym wiele osób nas zna. Przecież ja nie mieszkam w dżungli. I nagle taka zmiana? Taki jestem zły? Wszystko robiłem źle? - zastanawiał się wtedy żużlowy mistrz.

Brygida w rozmowie z Bartłomiejem Czekańskim odpowiadała mu, że zna innego Golloba, że zamienił jej i córki życie w piekło. Opowiadała, że ta od kilku lat spała przytulona do niej, bo bała się, że będzie awantura, pistolet. Brygida przestawiała się wtedy, jako ofiara przemocy domowej. Mówiła, że Tomasz przenosił agresję z toru do domu. W końcu z tego domu uciekła.

Brygida poszatkowała auto mieczem, ale sprawa zakończyła się szczęśliwie

Rodzinne kłopoty miały przełożenie na postawę Golloba na torze. W jednym z turniejów Grand Prix 2010 w szwedzkiej Malilli pojechał tak ostro, że spowodował upadek Emila Sajfutdinowa. Później przyznał, że to było spowodowane tym, że nie potrafił się porozumieć z Brygidą. Dla niej ta cała sprawa rozwodowa też skończyła się niezbyt przyjemnie. Po ataku mieczem na auto trafiła do szpitala na obserwację.

Byli małżonkowie w końcu doszli do porozumienia. Tomasz w pewnym momencie stwierdził nawet, że w jego małżeństwie więcej było dobrych niż zwykłych chwil. Złoty medal w 2010 zadedykował córce Wiktorii, a ta kilka lat później napisała cały rozdział w jego książce.

Była żona Jarosława Hampela z tym nie mogła się pogodzić

Nie tak dramatyczny, ale nie pozbawiony pikanterii był rozwód innego medalisty Grand Prix Jarosława Hampela. - Nie mam wpływu na to, co moja była żona pisze w social mediach - mówił zawodnik chwilę po tym, gdy pani Patrycja zaczęła się dzielić szczegółami prywatnego życia na Instagramie. To tam napisała, że Karina, z którą związał się jej maż była jej przyjaciółką. Dodała, że już nie jest, a teraz ją nęka i zablokowała jej numer telefonu.

Kiedy media podchwyciły temat, pani Patrycja nagle zmieniła front. - Ludzie nie czytajcie tego gówna w Fakcie! Nikt mnie nie nęka, sprawa rozwodowa była dawno temu i nikt się o nic nie bił! Bujna wyobraźnia niektórych jak widać, nie zna granic! (oryginalna pisownia) - napisała po publikacji Faktu, gdzie nie było wielkiej sensacji, a jedynie opis działalności byłej żony Hampela na Instagramie i stwierdzenie, że burza w domu przekłada się na formę Hampela, bo ten po świetnym starcie sezonu 2018 nagle przestał dobrze jeździć.

Burza u Hampelów zakończyła się tak szybko, jak się zaczęła. Sam zainteresowany zabrał głos i przyznał, że od rozwodu minęło kilka miesięcy, że polubownie udało się załatwić kwestię podziału majątku i opieki nad córką, która została z mamą, ale ojciec miał do niej stały i nieograniczony dostęp. - Ja tym już nie żyje - przekonywał, a z czasem także była żona, odpuściła w social mediach.

Chris Holder nie mógł się na niczym skupić, walczył o syna

Rozwód i walka o prawo do opieki nad synem kosztowała wiele zdrowia też Chrisa Holdera. W kwietniu 2018 z dużymi problemami wchodził w sezon. Mówił wtedy dla speedwaygp.com, że nie wie, kiedy przyjedzie do Polski, bo syn Maks jest dla niego najważniejszy, a batalia o prawo do opieki nad nim właśnie wchodzi w decydującą fazę.

- Żużel nie jest całym moim życiem. To moja praca, którą lubię, ale nie jest ona najważniejsza, gdy całe moje życie przewraca się do góry nogami. Ostatnie półtora roku było dla mnie złe, nie byłem w stanie podejmować wysiłku, z wielu rzeczy rezygnowałem. Po prostu nie byłem sobą - przyznał zawodnik, który rok później cieszył się już nową miłością. - Ona mnie wyciągnęła z tego gów.. i pokazała, jak cieszyć się z życia - pisał pod zdjęciem z Dominique Jade Roberts, które wrzucił na Instagrama.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje