Wygrali mecz, ale przegrali wybory. Ten wynik to koszmar, już głośno o dymisjach
Piotr Protasiewicz, menadżer NovyHotel Falubazu Zielona Góra minę po meczu z ZOOleszcz GKM-em Grudziądz miał nietęgą. I to pomimo wygranej 48:42. Dobrze poinformowani mówią, że Protasiewicz, idąc do studia C+ na rozmowę już wiedział, że jego protektor Janusz Kubicki właśnie przegrał wybory prezydenckie. W przypadku klubu, w którym większość udziałów ma miasto, to może mieć znaczenie. Już przed drugą turą mówiło się, że jeśli Kubicki nie wygra, to Protasiewicz straci pracę.

Kwaśna mina menadżera NovyHotel Falubazu po meczu z ZOOleszcz GKM-em mówiła wszystko. Raz, że wygrana 48:42, to za mało (zielonogórzanie nie są teraz faworytem do zgarnięcia punktu bonusowego za lepszy bilans dwumeczu), a dwa, że to spotkanie potwierdziło wszystkie przedsezonowe obawy. Okazało się, że rację mieli eksperci, którzy mówili, że Falubaz nie ma lidera, a bracia Pawliccy nie są pewniakami.
Wygrali za mało, a prezydent się zmienił
Nic niedająca wygrana nałożyła się na porażkę wyborczą prezydenta Janusza Kubickiego, który na Falubazie budował polityczny kapitał i był de facto właścicielem klubu. To on namaścił Piotra Protasiewicza na dyrektora sportowego, który w trakcie meczów pełni rolę kierownika drużyny i zarządza zespołem.
To także eksprezydent Kubicki namówił Protasiewicza do startu w wyborach samorządowych. Zrobił go jedynką na swojej liście. Protasiewicz przegrał jednak wybory z kretesem i już wtedy mówiło się o żółtej kartce. Teraz, po porażce Kubickiego, dyrektor i menadżer w jednej osobie dostał drugą żółtą kartkę.
Przed meczem krążyły plotki, że Protasiewicz straci pracę
Jeszcze przed meczem z GKM-em krążyły plotki, że Protasiewicz szybko straci pracę bez względu na wynik. Choćby, dlatego że jego start w wyborach był ewidentną próbą ogrania wyborców. Gdyby dostał mandat, to musiałby zrezygnować z funkcji dyrektora (o tym Kubicki mówił publicznie), a przecież nikt nie ma wątpliwości, że w razie wygranej Kubickiego, Protasiewicz dalej pełniłby dotychczasową rolę w klubie. To znaczy, że dyrektor nigdzie się nie wybierał, że dał tylko twarz projektowi politycznemu. W ten sposób opowiedział się jednak po jednej ze stron sporu.
Za chwilę jednak w fotelu prezydenta Zielonej Góry siądzie inna osoba, a w sieci już krąży zdjęcie, na którym są Robert Dowhan (były wieloletni prezes, obecnie mniejszościowy udziałowiec spółki Falubaz) oraz Jacek Frątczak i Tomasz Walczak, byli pracownicy klubu. Frątczak startował w wyborach samorządowych z list opozycji i zdobył mandat.
Układ w klubie się zmieni, wróci Dowhan?
Jeśli dotąd władzę w Falubazie miało miasto do spółki z udziałowcem Stanisławem Bieńkowskim, to teraz najpewniej tego ostatniego zmieni Dowhan i można się spodziewać szeregu zmian w klubie. Czy posadę straci też Protasiewicz?
- To są wyborcze fantazje eksprezydenta - mówi nam Frątczak. - Pan Kubicki zajmował się dzieleniem i straszeniem ludzi, ale my się nie damy w to wciągnąć - dodaje Frątczak, który w temacie zmian nie chciał się jednak wypowiedzieć wprost. Inna sprawa, że Dowhan do Protasiewicza ma słabość, więc może to uratuje mu posadę.












