Wiosna w środku zimy. Aż się prosi, aby zrobić to co Jonsson
Zazwyczaj - o ile pozwala na to pogoda - pierwsze żużlowe treningi na torze odbywają się w Polsce na początku marca. Niektórzy zawodnicy korzystają także z klimatu państw takich jak Chorwacja czy Słowenia i zaliczają kontakt z torem już w lutym. W historii jednak zdarzały się sytuacje, w których w Polsce trenowano... w styczniu.

Początek stycznia 2005 roku. Kibice, którzy udali się akurat na przedpołudniowy spacer w okolicach ulicy Sportowej w Bydgoszczy mogli jedynie policzyć, ile dni zostało do sezonu żużlowego i kiedy wreszcie zawarczą motocykle. Tymczasem nagle, w środku zimy, doznali szoku. Oto dotarł do nich dźwięk znany z letnich i wiosennych miesięcy. Na torze postanowił potrenować miejscowy bożyszcze, Andreas Jonsson. Warunki były bardzo sprzyjające, a Szwed akurat był w Bydgoszczy, by wziąć udział w turnieju piłkarskim. Sprzęt miał na miejscu, więc czemu nie skorzystać. To samo uczynił Piotr Protasiewicz.
- Jest dobrze, ale to efekt tego, że nawierzchnia jest w świetnym stanie. Poza tym super jest ta nowa kierownica. Całą noc z tego powodu nie spałem. Wiesz, jak to jest: myślisz o nowym sprzęcie, ekscytujesz się. Mógłbym przejechać 100 okrążeń. W ogóle nie męczą mi się ręce. Efekty daje jazda na motokrosie. Jestem w tym naprawdę dobry - mówił później Jonsson dla Gazety Wyborczej.
W lutym 2018 roku na trening zdecydowano się w Toruniu. Takie zagranie miało jednak charakter głównie marketingowy, bo ekstraligowa ekipa na torze o tej porze roku to jednak duże wydarzenie. Sezon dla Get Well udany zbytnio jednak nie był. Rok później zespół jako pierwszy wyjechał wiosną na tor i... spadł z ligi. Udowodnił zatem, że tutaj zasada "kto pierwszy, ten lepszy" absolutnie nie działa.
Kto następny?
W Polsce panują obecnie bardzo wysokie jak na ten okres roku temperatury. Kto wie, czy ktoś nie zdecyduje się na taki ruch, jaki przed laty miał miejsce w kujawsko-pomorskiem. Trening w środku zimy to wielka frajda dla zawodników i gratka dla mediów. Problemem może być jedynie przygotowanie toru, bowiem zarówno w przypadku treningu Jonssona i Protasiewicza, jak i Get Well Toruń, było sucho. Nie padał deszcz. Obecnie opady są w większości regionów jednak spore i to może stanąć na przeszkodzie.
Niezależnie od wszystkiego, wraz z nowym rokiem żużlowcy czują już coraz większą chęć jazdy na torze. Jeśli pozwolą na to warunki i pandemiczne obostrzenia, być może za nieco ponad miesiąc niektórzy będą już po pierwszych treningach na torze. Obiekty w Krsko czy Gorican bywały zdatne do jazdy już w połowie lutego.








