Reklama

Reklama

Wielki sukces skromnego mechanika z Polski. W tym jest dobry

Martin Vaculik wygrał sobotnią rundę Grand Prix Czech. Słowak zwyciężył z małą pomocą Witolda Gromowskiego, tunera z Bydgoszczy. To on serwisuje mu silniki, które Vaculik dostał od swojego mentora Bjarne Pedersena.

Ta historia jest nieco pogmatwana, a zatem po kolei. Przed sezonem 2022 Bjarne Pedersen, były duński żużlowiec, został mentorem Martina Vaculika. Dał mu wiele dobrych rad, ale nie tylko. Vaculik dostał od Pedersena silniki, na których ten kiedyś startował.

Witold Gromowski dostał stare silniki i robił z nich "żylety"

W skrzyniach, które otrzymał Słowak były między innymi jednostki napędowe zrobione przez Briana Kargera. Vaculik postanowił je odświeżyć. Silniki poszły do serwisu, który zrobił Witold Gromowski. Robota wypadła perfekcyjnie, bo Vaculik na tych silnikach podbił Pragę.

Gromowski, to skromny tuner z Bydgoszczy. Mówią o nim człowiek z cienia, który ratuje zawodników w potrzebie. To do Gromowskiego jeździ Przemysław Pawlicki, który ma silniki od Ryszarda Kowalskiego, tunerskiej jedynki, ale nie może liczyć u niego na serwis, bo mu podpadł swoim zachowaniem (zamówił silnik przed świętami, a potem nie odebrał).

Reklama

Gromowski ma wiele takich beznadziejnych przypadków. Vaculik miał sporo szczęścia, że Gromowski miał czas i ochotę zająć się jego silnikami. Nie każdemu by się chciało. Zwłaszcza że chodzi o silniki innego tunera.

Nie wiadomo, co tam jeszcze Martin Vaculik trzyma w skrzyniach

Nie wiadomo, co tam jeszcze Vaculik trzyma w zanadrzu. Pedersen miał też silniki od Kowalskiego i Petera Johnsa, więc wszystko przed Gromowskim i Vaculikiem.

Gdyby nie Gromowski, to nie mielibyśmy żadnego polskiego akcentu na podium sobotniej GP Czech. Drugi Tai Woffinden korzysta od niedawna z silników Ashleya Hollowaya, natomiast trzeci Jason Doyle (co widać na zdjęciach) jeździł w Pradze na silnikach Flemminga Graversena, choć sprzęt robi mu też Jacek Rempała.

Trwa zła passa RK Racing. Tuner, który od czterech lat zdobywał ze swoimi zawodnikami tytuły mistrzowskie, tym razem musiał się zadowolić czwartym miejscem Macieja Janowskiego i piątym Bartosza Zmarzlika. Inna sprawa, że Kowalski jakoś specjalnie nerwowy być nie musi, bo Zmarzlik i Janowski przewodzą w klasyfikacji generalnej GP po trzech turniejach.

Reklama

Reklama

Reklama