Reklama

Reklama

"Wariaci wyjechali, normalni zostali w parkingu"

Takiego obrotu sprawy nie spodziewali się nawet najwięksi fani "Żurawi". W prestiżowych derbach Małopolski Stal Rzeszów pokonała rywala zza miedzy, broniącą tytułu Unię Tarnów w rekordowych rozmiarach 71:18.

Wiele kontrowersji wzbudziły warunki na torze. Nawierzchnia była bardzo przyczepna, nierówna i pełna dziur. Nie poradzili sobie największe gwiazdy wciąż aktualnego mistrza Polski: bracia Gollobowie i Janusz Kołodziej.

Reklama

Po stronie Marmy wszyscy pojechali znakomicie. Trzeci komplet z rzędu na polskich torach wykręcił Nicki Pedersen.

Oto opinie po derbach Małopolski:

Marek Wojaczek (sędzia spotkania): Część zawodników Unii Tarnów zlekceważyło publiczność. Wystarczyło popatrzeć na wyścigi z udziałem Pawła Hliba, walczył i próbował przejść przeciwnika, czyli dało się jechać. Nie chce oceniać pozostałych, rozumiem, że mieli obawy, ale wg mnie oszukali publiczność. Zawody zostały opóźnione i na gospodarzy zostanie nałożona kara. Decyzję o opóźnieniu podjąłem w suwerenny sposób. Co prawda wysłuchałem uwag strony tarnowskiej, ale ostateczna decyzja należała do mnie.

Janusz Kołodziej (Unia Tarnów): Tor nie nadawał się do jazdy. Nasza postawa nie była protestem. Wariaci wyjechali, normalni zostali w parkingu. W szpitalu spędziłem już trochę czasu i znam ból. W reprezentacji chcę jeździć na dwóch kółkach, a nie na czterech, czyli na wózku inwalidzkim. Tato wysłał syna do szpitala. Mieli do mnie pretensje po meczu w Tarnowie, dzisiaj załatwili się sami, co jest świadectwem ich głupoty. Dało się składać motocykl, jednak jestem świeżo po kontuzji i nie chciałem ryzykować.

Stanisław Burza (Unia Tarnów): Jesteśmy przyzwyczajeni do torów twardych i śliskich na których jeździ się o wiele łatwiej. Brakuje nam jazdy na torach przyczepnych. Wszyscy mieliśmy kłopoty z opanowaniem motocykla, ale chciałem spróbować, ponieważ jest to dobra szkoła i doświadczenie na przyszłość. W Anglii często spotyka się tak przyczepne nawierzchnie. I jedzie się niezależnie od warunków. Dla wszystkich tor jest jednakowy. Koledzy, którzy nie podjęli walki zapewne nie chcieli ryzować, ale uważam , że powinniśmy walczyć z honorem.

Karol Baran (Marma Rzeszów): Wynik mówi sam za siebie. Trzymałem gaz i mnie szło dobrze. Jeździłem w parze z Nickim, który nie zawsze postępuje rozważnie. Musiałem na niego uważać, ponieważ Duńczyk nie zwraca uwagi na polskich zawodników. Liczy się tylko on - Nicki Pedersen. Unia Tarnów przyjechała bez wiary w zwycięstwo. To nie był mistrz Polski. Nie wiem jaka jest sytuacja w Unii, ale trzeba jechać choćby dla własnego nazwiska. Zawiedli mnie Gollobowie, spodziewałem się większego oporu z ich strony.

Janusz Stachyra (trener Marmy) Byłem pewien, że odrobimy straty z Tarnowa, natomiast nie spodziewałem się zwycięstwa w takich rozmiarach. Widzę, że zawodnicy z Tarnowa nie mają charakteru. Brak woli walki zaprezentowali już we Wrocławiu. W Rzeszowie obnażyli się kompletnie. Myśleli, że będziemy kłaniać się mistrzowi Polski? Trudno wypowiadać się na temat Tomka Golloba. Wiem, że jest z niego kawał zawodnika, ale dzisiaj nie chciało mu się jeździć. Może miał biegunkę? Nie wiem. Bezpośrednim powodem upadku Dawida w pierwszym biegu był defekt. Zatarł się silnik i syn nie mógł już nic zrobić.

Michał Głuszak (rzecznik Unii Tarnów): Dziwie się, że kibice nie zgłosili się do kas po zwrot pieniędzy. Nie rozumiem radości rzeszowskich kibiców, bo to nie był żużel. Nasi zawodnicy zwłaszcza po ostatnim upadku Alesa Drymla nie chcieli ryzykować. Mieli wiele do stracenia, a mało do zyskania. Trudno powiedzieć czy tor był nieregulaminowy, ale na pewno niebezpieczny.

Marian Wardzała (trener Unii Tarnów): Absolutne to nie był sport ani sportowe widowisko. Być może tylko dla uszczęśliwionych wynikiem miejscowych kibiców. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich spreparowanych torów. Nie dziwie się, że moim zawodnikom odechciało się startować. Jeśli nie przestaniemy z takimi sztuczkami to w szybkim tempie zabijemy ten sport. U nas nie można przygotować podobnej nawierzchni dlatego nie mogliśmy przygotować się do takich warunków.

Nicki Pedersen (Marma Rzeszów): Bardzo trudna kopna nawierzchnia. W każdych okolicznościach staram się jechać skutecznie. Cieszę się z kolejnego kompletu w barwach Stali jednak najważniejszy jest wynik zespołu. Wygraliśmy kolejny mecz i mamy realne szanse na pierwszą czwórkę. Musimy wszystko zrobić aby osiągnąć cel. Przyznam, że trener Stachyra za każdym razem prezentuje mi zagadkę odnośnie warunków na torze. Raz jest ślisko, raz przyczepnie, ale jestem przygotowany na każdą ewentualność i nie muszę dzwonić do trenera z pytaniem jaki tor przygotuje (śmiech). To mój zawód i muszę spisywać się jak najlepiej. Po ostatnich dolegliwościach nie ma śladu i czuję się dobrze.

Grzegorz Drozd, Rzeszów

Zobacz WYNIKI biegu po biegu spotkań 13. kolejki żużlowej ekstraligi

Dowiedz się więcej na temat: Unia Tarnów | małopolski | nawierzchnia | Rzeszów | Tarnów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje