Reklama

Reklama

​W Rybniku marzą o powrocie Woryny. W tym roku nawet na ROW nie poczekał

ROW Rybnik marzył w tym roku o awansie do PGE Ekstraligi. Gdyby ta sztuka się udała, to w roli jednego z polskich seniorów miejscowy kibice najchętniej widzieliby Kacpra Worynę. Wychowanek rybnickiego klubu, który przez lata deklarował wielką miłość do swego rodzimego zespołu, nawet nie poczekał jednak na to jak rozstrzygnie się batalia rybniczan o powrót do elity. Już 11 sierpnia ogłosił przedłużenie kontraktu na sezon 2022 z Eltrox Włókniarzem Częstochowa.


- Kacper ogłosił przedłużenie umowy w Częstochowie jako jeden z pierwszych. Nawet nie zdążyliśmy porozmawiać. Nie mam jednak z tym problemu - powiedział na spotkaniu z kibicami prezes ROW-u Rybnik, Krzysztof Mrozek. = Pretensje mam za to od lat do regulaminu, który stawia w niekorzystnej sytuacji drużyny próbujące awansować do PGE Ekstraligi - dodał.

Kluby PGE Ekstraligi są uprzywilejowane

- Wiadomo, że kluby ekstraligowe rozpoczynają rozmowy o kontraktach już w czerwcu. Z nami zaś nawet na początku września nikt nie chciał rozmawiać, bo o czym? Jeśli nie było wiadomo, w której lidze pojedziemy. Podobnie było w 2019 roku gdy ostatecznie wywalczyliśmy awans. Odpowiedzi były krótkie: "Prezesie. Awansujecie to pogadamy". A jak już wygraliśmy I ligę, to nie było z kim rozmawiać. Wszyscy klasowi zawodnicy byli już dogadani w innych klubach - stwierdził Mrozek.

Reklama

ROW ostatecznie w tym roku nie awansował do PGE Ekstraligi. Marzenia z głowy 12-krotnym drużynowym mistrzom Polski skutecznie wybili żużlowcy Arged Malesy Ostrowa Wlkp., ogrywając ich dwukrotnie w półfinale play off. Tym samym rozmów o powrocie Woryny do Rybnika i tak by nie było.

- A czy w przyszłości będą? Mam taką nadzieję, że Kacper kiedyś wróci do ROW-u - powiedział sternik rybnickiego zespołu.

Woryna nie miał karty przetargowej

Woryna przez lata był lojalny wobec macierzystego klubu. Po spadku w 2017 roku, spowodowanym dopingową wpadką Grigorija Łaguty, został w drużynie, chociaż jako objawienie sezonu, miał mnóstwo ofert z PGE Ekstraligi (m.in. z Falubazu Zielona Góra i Włókniarza Częstochowa). Pozostał też rok później, po tym jak ROW przegrał dwie batalie o awans. Najpierw w finale Nice 1.LŻ z Motorem Lublin, a potem w barażu z Falubazem Zielone Góra. Dopiero w 2019 roku udało mu się w wielkim stylu (druga średnia w lidze - 2,385 pkt/bieg) zrealizować cel i poprowadzić swój macierzysty klub do PGE Ekstraligi. Gdy jednak w 2020 roku w elicie rybniczanie wygrali tylko jeden mecz i z hukiem spadli do eWinner 1.LŻ kapitan ROW-u nie chciał już schodzić ligę niżej. Przyjął propozycję Eltrox Włókniarza Częstochowa.

Pierwszy sezon w barwach "Lwów" nie był dla niego udany. Za średnią 1,593 pkt/bieg uplasował się dopiero na 32. miejscu najskuteczniejszych. Tym samym 25-latek nie miał zbyt mocnej karty przetargowej i bardzo szybko zgodził się na przedłużenie kontraktu pod Jasną Górą. Drugim czynnikiem, który sprawił, że nie poczekał na ROW, był tegoroczny finał indywidualnych mistrzostw Europy na rybnickim torze. Woryna liczył na "dziką kartę" na te zawody. Rybniczanie, w porozumieniu z promotorami SEC, przyznali ją jednak tegorocznemu krajowemu liderowi "Rekinów", Ryne Holcie.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama