Reklama

Reklama

W Polsce zarabia miliony. Wiąże swoją przyszłość z jednym klubem

Tai Woffinden, to żywa legenda i ulubieniec kibiców Betard Sparty Wrocław. Brytyjczyk jest wierny klubowi ze stolicy Dolnego Śląska od dziesięciu lat. Czuje się w nim jak u siebie w domu i niewykluczone, że zostanie we Wrocławiu do końca kariery. - Nigdy nic nie wiadomo, ale Sparta jest prawdopodobnie moim ostatnim klubem - zdradził 31-latek.

Woffinden, to jedna z najsowiciej opłacanych gwiazd PGE Ekstraligi, uczestnik prestiżowego cyklu Grand Prix. Trzykrotny mistrz świata podpisał niedawno z Betard Spartą nowy, lukratywny trzyletni kontrakt na mocy, którego będzie zarabiał blisko trzy miliony złotych rocznie. Jeśli go wypełni, spędzi we Wrocławiu trzynaście lat. Żaden obcokrajowiec nie ma takiego imponującego stażu w jednym klubie. Brytyjczyk był też jednym z liderów zespołu, który w minionym sezonie, po piętnastu latach przerwy odzyskał tytuł drużynowych mistrzów Polski. 

Reklama

Prezes Andrzej Rusko traktuje Taia niemalże jak swojego syna i dałby się za niego pokroić. Fani wprost go uwielbiają, jest dla nich jak wychowanek. Dlatego jeśli Woffindenowi nic się nagle nie odwidzi, w każdym razie nic na to nie wskazuje, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zakończy swoją bogatą karierę we Wrocławiu, czyli tam gdzie za "dzieciaka" wypłynął na szerokie wody.

Do kwestii przyszłości żużlowiec odniósł się w specjalnym formacie Q&A na oficjalnym, youtubeowym profilu klubu - WTSSparta TV. - Nigdy nic nie wiadomo, ale prawdopodobnie tak się stanie. Mogę się przecież kiedyś obudzić i stwierdzić, że potrzebuję zmiany. Ale na tę chwilę wszystko jest świetnie. Myślę, że mamy ze Spartą jeszcze sporo do wygrania - powiedział zawodnik, który przez lata był bezskutecznie kuszony przez inne kluby.

Poza torem, w wolnej chwili żużlowiec lubi wyskoczyć z rodziną do centrum. To jedno z jego ulubionych lokalizacji na mapie Wrocławia. - Stacjonuję w tym mieście mnóstwo czasu, ale kocham tutaj przebywać, bo to wyjątkowo urokliwe miejsce. Lubię wyjść do rynku, pospacerować, zjeść coś smacznego w restauracji, popodziwiać zachód słońca. Staram się unikać wyjść, gdy jest zimno, ale jak już jestem np. w centrum handlowym, przynajmniej jedna osoba na pewno mnie rozpozna, podejdzie, przywita się i poprosi o zdjęcie lub autograf - mówi w tym samym materiale. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy