Kiedyś, momentem przełomowym w karierach polskich zawodników, był 21. rok życia. Przechodząc z roli juniora do seniora najczęściej dochodziło do ostrej selekcji. Ci, którzy nie radzili sobie w lidze, nie znaleźli pracy i musieli szukać pomysłu na życie w innej branży. Wiek młodzieżowca wciąż kończy się, kiedy zawodnik ma 21 lat, ale wprowadzony przez władze polskiego żużla przepis o seniorze U24 (w polskich zespołach na pozycji seniorskiej musi znaleźć się jeden zawodnik do lat 24) przedłużył karierę wielu młodym zawodnikom. Czy skorzystali? Jedynie nieliczni, bo Dominik Kubera i Bartosz Smektała poradziłby sobie bez tej "ochrony".
Żużel. Koniec przepisu U24? Jacek Frątczak: Odroczenie wyroku
Czas zawsze najlepiej weryfikuje. Po tych czterech latach z całą pewnością można zacząć wyciągać odpowiednie wnioski. - Przepis U24 został wprowadzony po to, aby - mówiąc kolokwialnie - zawodnicy kończący wiek juniora spróbowali się jeszcze "ogarnąć" w swoich karierach. Natomiast w coraz większej liczbie przypadków żużel stał się coraz bardziej hermetyczny i kadłubowy, jeżeli chodzi o kwestie związane z tym, jak dobiera się zawodników do PGE Ekstraligi oraz Metalkas 2. Ekstraligi - rozpoczyna Jacek Frątczak.
Ekspert pokusił się o szczere słowa. - Po pierwsze: w większości przypadków jest to odroczenie w czasie wyroku, a po drugie: nie uciekniemy od KSM. Mamy do czynienia z selekcją naturalną. Kilka lat temu złoto dla Falubazu w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów zdobyli: Damian Pawliczak, Mateusz Tonder i Norbert Krakowiak. Pawliczak zakończył karierę i jest mechanikiem, a gdzie jest Tonder? Wyglądało na to, że idzie to w dobrym kierunku - twierdzi nasz rozmówca.
- Ktoś ten temat, być może na poziomie środowiskowym, po prostu zaniedbał. Przypomnę tylko, że ich sukcesy przyszły 5-6 lat temu. Bez dwóch zdań jest to temat do wyciągnięcia wniosków. Nie uderzam w klub, nie chcę nikogo rozliczać z tego tytułu, tylko zastanawiam się, co się stało - kontynuuje były menedżer.
Frątczak stał się zwolennikiem powortu do KSM (Kalkulowana Średnia Meczowa). W przeszłości uznano, że ten przepis się nie sprawdził, ale być może nie ma złotego środka i trzeba wybrać mniejsze zło? - Dać handicap wychowankom, juniorom kończącycm wiek juniora oraz przywilej klubom, które z takich możliwości skorzystają - podsumowuje ekspert.
Takie decyzje, jak przepis o U24, mogę doprowadzić do jeszcze większych problemów klubów. Już teraz zadłużona po uszy jest Stal Gorzów. Kilka innych ośrodków płaciło horrendalne sumy zawodnikom, którzy na taką kasę po prostu nie zasługiwali. Na przestrzeni tych czterech lat grube miliony poszły w błoto.
Zobacz również:














