Unia Leszno sprawę zaległej kasy dla Sajfutdinowa uważa za zamkniętą
Fogo Unia Leszno zamknęła temat rozliczenia Emila Sajfutdinowa. Zawodnik nie dostał jednak przelewu pieniędzy, które on traktuje jako dług klubu. Unia anulowała wypłatę, bo żużlowiec w styczniu podpisał porozumienie kontraktowe na sezon 2022, które zerwał w sierpniu.

Wiele wskazuje na to, że Emil Sajfutdinow nie będzie najlepiej wspominał ostatniego roku startów w Fogo Unii Leszno. Miesiąc temu Przegląd Sportowy ujawnił, że zawodnikowi nie zapłacono za 134 zdobyte punkty. Nam żużlowiec mówił wówczas, że rozmawia z klubem, że problemu nie ma, ale od tamtego czasu nic się nie zmieniło.
Fogo Unia Leszno nie zapłaci, bo czuje się oszukana
Początkowo Sajfutdinow próbował rozmawiać z działaczami Unii, ale teraz zapadła w tej sprawie kompletna cisza. W Fogo Unii Leszno słyszymy, że temat uważają za zamknięty, że Emil został rozliczony.
Pamiętajmy jednak, że Unia tak mówi, bo czuje się oszukana przez żużlowca, który w styczniu podpisał porozumienie na sezon 2022 (podobne zawierał wcześniej), a w sierpniu przyznał, że jednak odchodzi z Leszna. Sajfutdinow powiedział o swoich zamiarach, gdy na rynku nie było już praktycznie żadnego wyboru. W związku z takim załatwieniem sprawy Unia nie poczuwa się do obowiązku wypłaty pieniędzy. Traktuje to jako swego rodzaju finansową karę za rozstanie w kiepskim stylu.
Emil Sajfutdinow najpewniej pójdzie do sądu
Trudno powiedzieć, o jaką kwotę dokładnie chodzi. Pierwsze doniesienia mówiły o 650 tysiącach złotych. W Unii utrzymują, ze gdyby Emil dotrzymał słowa, to dostałby przelew na około 300 tysięcy.
Sajfutdinow przebywa obecnie na wakacjach, ale z kręgów zbliżonych do toruńskiego klubu można usłyszeć, że jego umowa dotycząca Unii jest tak skonstruowana, iż nie ma obawy, że finalnie dostanie kasę. Być może sprawa trafi do sądu.
W leszczyńskim klubie nie boją się takiego rozwiązania. Zwracają też uwagę, że oni również mają podstawy, by iść do sądu i pytają, co będzie jeśli punktów Emila zabraknie w przyszłym roku do utrzymania, czy też miejsca w play-off. Kto im wtedy zapłaci za utracone korzyści? Od przyszłego roku kluby mają dostawać 6,5 miliona z kasy PGE EKstraligi. Ta stawka ma obowiązywać przez 4 lata.









