Uderzyli w gwiazdę Motoru Lublin. Polski mistrz będzie rozjuszony
W tym roku szykuje się wiatr przemian w mistrzostwach świata. Organizatorzy Grand Prix wprowadzili kilka kluczowych zmian. Teraz dołożyli kolejną. Zawodnicy będą mieli mniej czasu na ustawienie się pod taśmą. To spore utrudnienie dla zawodników i mechaników, szczególnie tych, co sporo zmieniają w sprzęcie. Do tego grona należy 5-krotny mistrz świata, Bartosz Zmarzlik. Ma to jednak na celu usprawnić i przyspieszyć zmagania.

W piątkowe południe zapadła decyzja. Czas na przygotowanie motocykla do biegu będzie krótszy. Obecnie, żużlowcy na ustawienie się pod taśmą mieli dwie minuty. Teraz będą mieć po 90 sekund, a po przerwanym starcie tylko minutę. To ma przyspieszyć tempo zawodów, co wiąże się z tym, że zawody będą po prostu krótsze.
Zmiana uderzy w Zmarzlika?
Nie jest tajemnicą, że Bartosz Zmarzlik nie boi się zmieniać ustawień. Team 5-krotnego mistrza świata wiele szuka, by wykrzesać z motocykla maksimum. Niektórzy są w stanie pojechać zawody na kilku nielicznych korektach, więc tego typu zawodnicy kompletnie nie odczują tej zmiany. Zakładając, że w danej rundzie Polak awansuje do finału, będzie miał na ustawienie motocykla co najmniej o 6 minut mniej niż w poprzednich latach. Wydaje się, że to mało, ale w żużlu nawet minuta więcej może mieć olbrzymie znaczenie. To oznacza, że zawodnicy i mechanicy będą musieli pracować na wyższych obrotach.
Coraz więcej zmian
Tego typu zmiany mają spowodować, że runda Grand Prix ma być bardziej dynamiczna i będzie trwać maksymalnie 2,5 godziny. Co więcej, nowe zapisy regulaminowe mogą przynieść coraz większe niespodzianki. To dla dyscypliny ma przynieść korzyści. W środowisku mówi się, że dominacja jednego zawodnika nie jest dobra dla zdrowia dyscypliny. To byłoby skierowane przede wszystkim w zawodnika Orlen Oil Motoru Lublin, który w ostatnich latach zdominował całkowicie rozgrywki. W tym roku do finału rundy Grand Prix awansuje dwóch najlepszych zawodników. Miejsca 3-10 spotkają się w dwóch barażach. Z każdego wyścigu awansuje jeden zawodnik do finału. Ma być o wiele więcej sprintów, bo na przyszłą edycję zaplanowano ich aż sześć. Oczywiście czołowa czwórka będzie mogła liczyć na gratyfikacje finansowe.













