Reklama

Reklama

Trener żużlowców po obozie w Zakopanem: Tu zawsze dostajemy w kość

Bardzo ciężkie i wymagające pełnej, drużynowej współpracy - tak zakończone w piątek zgrupowanie pod Tatrami ocenił trener kadry żużlowej Marek Cieślak. Oprócz zajęć w terenie, ćwiczono też m.in. elementy akrobatyczne.

- Pięć dni to w całym cyklu przygotowań kropla w morzu, ale wreszcie po dwóch miesiącach zawodnicy byli razem i wszyscy dostali nieźle w kość. Te zajęcia wymagały ścisłej współpracy i o to właśnie chodziło - podkreślił szkoleniowiec.

Reklama

Nad zapewnieniem dużej intensywności ćwiczeń pracowali zawodnik mieszanych sztuk walki, instruktor samoobrony i pływania Tomasz Drwal oraz skialpinistka, m.in. zdobywczyni Pucharu Europy Środkowej w tej dyscyplinie, Klaudia Tasz.

Zawodniczka KW Zakopane poprowadziła swoich podopiecznych trasą: Droga Pod Reglami - Dolina Strążyska - Sarnia Skała - Kalatówki - Kuźnice - COS. Wycieczka zajęła im około 2 godzin, podczas gdy przeciętny turysta potrzebuje ponad dwa razy tyle.

- Wszyscy spisali się na medal, a zwłaszcza towarzysząca mi od początku do końca około dziesięcioosobowa grupa. Ich przygotowanie kondycyjne było naprawdę imponujące. Najtrudniejszy był odcinek od Polany Strążyskiej na Czerwoną Przełęcz. Tu ekipa trochę się rozerwała, ale wszyscy dali radę. Zrobili na mnie wrażenie, tym bardziej, że żużel nie jest przecież dyscypliną biegową - oceniła Tasz.

Gościem specjalnym zgrupowania i uczestnikiem górskiej wyprawy był Robert Korzeniowski. Czterokrotny złoty medalista IO w chodzie (na 50 km - Atlanta 1996 i Ateny 2004, na 20 i 50 km -Sydney 2000) zaobserwował fantastyczną współpracę w grupie.

- Gdy np. jeden z kolegów lekko skręcił nogę, wszyscy natychmiast rzucili się na pomoc, przykładali śnieg, a potem nikt nie wyrywał do przodu. Nie było żużlowców i całej reszty. To było kapitalne zostać częścią tak spójnego zespołu - podkreślił.

Drwal natomiast zadbał o sprawność motoryczną żużlowców.

- Ćwiczyliśmy m.in. siłę, szybkość reakcji i trochę akrobatyki. Organizm sportowca musi być gotowy na każdą ewentualność, a w ich dyscyplinie wszystkie te zajęcia, zwłaszcza akrobatyczne, mają ogromne znaczenie np. podczas upadku - powiedział zawodnik MMA.

Jarosław Hampel (Stelmet Falubaz Zielona Góra) potwierdził, że zgrupowanie w stolicy Tatr nie należało do najłatwiejszych.

- Dwa, trzy akcenty dzienne wystarczyły, żeby poczuć każdy mięsień, ale jednocześnie fajnie się razem bawiliśmy. Był też czas na rozmowy i wymianę doświadczeń, co jest niezwykle ważne, zwłaszcza dla młodszych kolegów - podkreślił indywidualny wicemistrz świata (2010 i 2013) oraz złoty medalista PŚ w drużynie (2005, 2007, 2009-11 i 2013).

Podczas obozu w Tatrach nie mogło zabraknąć szusowania na stoku. Hampel jeździł na snowboardzie. - Warunki pogodowe były zmienne, ale troszkę pojeździłem. To dla mnie bardzo wartościowy element treningowy - mamy tu przecież akcenty szybkościowo-zwinnościowo-refleksowe - zauważył.

Tomasz Gollob (Unibax Toruń) podkreślił, że lubi przyjeżdżać na zgrupowania do Zakopanego, jednak tym razem nie do końca udało mu się w pełni wykorzystać pobyt. - Niestety, narty i marszobiegi odpadły, ponieważ złapała mnie grypa. Trochę poćwiczyłem w sali, ale ze względu na osłabienie i leki, niezbyt intensywnie - podsumował wieloletni kapitan reprezentacji Polski, indywidualny mistrz świata (2010) oraz zdobywca drużynowego PŚ (1996, 2005, 2007, 2009-2011).

26-osobowa żużlowa kadra Polski seniorów i juniorów miała też w Zakopanem zajęcia z trenerem Rafałem Dobruckim oraz psychologiem Janem Supińskim.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje