Reklama

Reklama

Transfer reakcją klubu na blamaż w derbach

Texom Stal Rzeszów wysoko przegrała derbowe spotkanie z Unią Tarnów (37:52). Trener i drużyna próbowali tonować nastroje u kibiców, pisząc list z przeprosinami. Działacze dołożyli kontrakt 20-letmiej perełki z Danii współpracującej z ekscentrycznym mechanikiem z Rosji.

Bastian Borke, tak nazywa się nowy zawodnik Texom Stali Rzeszów. Ma 20 lat, jest żużlowcem duńskiego Outrup  i dotąd nie jeździł w polskiej lidze. Jedynie trenował w Opolu, Zielonej Górze i właśnie w Rzeszowie.

Roman Poważny pomaga nowemu zawodnikowi Texom Stali

W Stali może zadebiutować już nawet w najbliższym spotkaniu. Chodzi o to, że kłopot zdrowotny ma Timo Salonen. Jest on mocno poobijany i ma przejść szczegółowe badania. Jeśli wykażą one jakiś problem i niezdolność do jazdy, to Salonen odpocznie, a Borke wskoczy na jego miejsce.

Borke jeździ na żużlu od 12 roku życia. Jego mechanikiem jest Roman Poważny, były żużlowiec z Rosji, który ma też polskie obywatelstwo.  Poważny, to barwna postać. Kiedy jeździł, to był strasznym rozrabiaką. Potem jednak całkowicie się zmienił. W wywiadach mówił, że to wiara go zmieniła. Chciał nawet zostać popem. O pomocy dla Bastiana mówił kiedyś, że robi to charytatywnie, bo jego tata pomógł mu odnaleźć się w Danii.

Reklama

Bastian Borke to dłogufalowa inwestycja

Oczywiście młody Duńczyk potrzebuje czasu, by rozwinąć skrzydła, bo dotąd nie jeździł w naszej lidze. Stal traktuje ten kontakt, jak długoterminową inwestycję. Nie wyszło z Marcusem Birkemose, ale to nie znaczy, że z tym nowym zawodnikiem będzie tak samo.

Stal od pewnego czasu sondowała rynek. Pytała o kilku zawodników startujących w Ekstralidze U-24. Padały jednak kwoty w wysokości 150 tysięcy złotych. Tyle kluby chciały za transfer. Uznano, że zamiast dawać komuś pieniądze lepiej zainwestować w sprzęt dla młodego, zdolnego zawodnika

Borke do żużla trafił, dlatego że jego tata był sponsorem jednego z żużlowców. Chodzili więc na mecze, by oglądać tego zawodnika. Na pierwszy trening Bastian poszedł z bratem, bo to on chciał zostać żużlowcem. Korzystając z okazji, sam jednak wskoczył na motocykl i tak mu się to spodobało, że trafił do szkółki. Teraz dostaje swoją szansę w

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL