Reklama

Reklama

TOP 7 skandali. Tym żył polski żużel w 2020 roku

Miniony rok - podobnie zresztą jak większość poprzednich - obfitował w liczne skandale i kontrowersje z czarnym sportem w tle. Kibice żyli dyskusjami o przygotowaniu torów, walkowerach, a nawet... żonie Gleba Czugunowa i wyjazdach na turnieje Grand Prix Jerzego Kanclerza.


Miejsce 7. Kibicowanie Zmarzlikowi ważniejsze niż walka o utrzymanie. Jerzy Kanclerz, prezes i właściciel Abramczyk Polonii Bydgoszcz to prawdziwy rekordzista. Jako jedyna osoba na świecie widziała wszystkie turnieje Speedway Grand Prix w historii. Niestety, jedna z tegorocznych rund w Gorzowie Wielkopolskim odbywała się w ten sam dzień, co wyjazdowy mecz bydgoszczan ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk.

Reklama

Kanclerz - pełniący wówczas również funkcję menedżera - opuścił stadion przy ulicy Zawodników 1 jeszcze w trakcie trwania zawodów. Zostawił swoją drużynę w rękach syna - kierownika drużyny i udał się na lotnisko, gdzie czekał na niego wynajęty samolot mający zawieźć go do Gorzowa. Prezes nie zobaczył również całego spotkania Polonii w Łodzi - wówczas kolidowało ono z przedostatnią odsłoną indywidualnych mistrzostw świata w Toruniu.

Kibicom nie spodobał się fakt, że Kanclerz zostawia swoją drużynę, kiedy ta jest naprawdę w słabej sytuacji. Nie mieli pretensje o to, że na meczu nie stawił się prezes i właściciel, a właśnie menedżer. W przyszłym roku do takiej afery nie dojdzie. Kanclerz zajmie się prezesurą, a drużynę poprowadzi nowy trener. Prawdopodobnie zostanie nim Lech Kędziora.

Miejsce 6. Graversen to plagiator? Najświeższa afera w naszym zestawieniu. Władze włoskiej fabryki silników GM uznały, że produkt duńskiego tunera - Flemminga Graversena to plagiat ich jednostek. Zawodnicy zostali postawieni przed wyborem. Albo zerwą współpracę z mechanikiem, albo nigdy nie będą mogli już kupować oryginalnych części. Na dodatek otoczenie Duńczyka miało rzekomo rozpowszechniać w środowisku plotkę o planach zakończenia dystrybucji włoskiej jednostki. Obecnie obie strony starają się dojść do porozumienia.

Miejsce 5. Dwie małe dziurki.  Mecz MRGARDEN GKM-u Grudziądz z Moje Bermudy Stalą Gorzów zakończył się po dziewiątym wyścigu. Tor był bardzo wymagający, kibice byli świadkami wielu groźnych upadków. 

Uznano, że sędzia Remigiusz Substyk podjął błędną decyzję. Niektórzy domagali się jednak walkowera dla drużyny gości. Uważano za niemożliwe, by tak fatalny stan toru był efektem wyłącznie działań pogody, przypuszczano, że gospodarze zaniedbali swoje obowiązki. - Uważam, że sędzia za wcześnie podjął decyzję o przerwaniu meczu, bo naprawdę były tylko dwie dziurki. Ale Stasiu Chomski stracił Thomsena, w następnym biegu byłoby 5:1 dla nas. Nie spodziewałem się tego po Stasiu, ale jakoś przekonał sędziego, że nie jedziemy dalej - mówił z kolei Robert Kempiński, menedżer grudziądzan.

Oberwało się także dziennikarzom siedzącym w studiu telewizyjnym podczas transmisji ze spotkania, szczególnie Michałowi Łopacińskiemu. -Chciałbym z tego miejsca odnieść się jeszcze do skandalicznego komentarza redaktora Michała Łopacińskiego, który ubliżył nie tylko klubowi, ale także wszystkim mieszkańcom naszego miasta. Uważam, że taki poziom komentarza jest niedopuszczalny i na pewno tak nie zostawimy tej sprawy. Nie pozwolimy na niesłuszne szkalowanie imienia naszego klubu oraz naszych kibiców - grzmiał prezes GKM-u.



Miejsce 4. Afera oponowa. Podczas pierwszych rund Grand Prix we Wrocławiu najwyższe miejsca zajęli zawodnicy korzystający z niezbyt popularnego ogumienia tureckiej firmy Anlas - partnera cyklu. Wcześniej nie miały one zbyt wielu zwolenników - mimo ich łatwej dostępności, zawodnicy dużo chętniej stawiali na czeskie Mitasy. Szybko rozniosły się pogłoski o tym, że nowe opony nie spełniają ogólnie przyjętych norm. Badania laboratoryjne potwierdziły te tezę - anlasom cofnięto homologację ze względu na zdecydowanie zbyt dużą miękkość. Wyniki poszły jednak w świat.

Tureckie opony wypaczyły rywalizację nie tylko w cyklu Grand Prix. Młody Duńczyk z Arged Malesa TŻ Ostrovii, Jonas Jeppesen niespodziewanie wykręcił na nich komplet punktów przeciwko bardzo mocnemu eWinner Apatorowi Toruń, a zaliczający niesamowicie slaby sezon Krzysztof Kasprzak zajał trzecie miejsce w Grand Prix Challenge wywalczając tym samym przepustkę do przyszłorocznej walki o tytuł indywidualnego mistrza świata.

Miejsce 3. Sprawa Drabika ciągnąca się jak guma do żucia. Pod koniec sezonu 2019 zawodnik Betard Sparty Wrocław Maksym Drabik przyznał, że przyjął do organizmu wlew witaminowy o pojemności znacznie przekraczającej dozwoloną ilość. Jest to równoznaczne z poważnym naruszeniem zasad antydopingowych. Musiała spotkać go kara. 

Zawodnik długo jednak ignorował wszelkie wezwania do wyjaśnień. Później na zwłokę grał również jego adwokat. Sprawa ciągnęła się miesiącami, a Drabik wciąż startował w lidze. W październiku doszło do ultimatum absurdu - w dniu kiedy miała zostać przeprowadzona jego rozprawa... w budynku odbyły się ćwiczenia przeciwpożarowe i doszło do ewakuacji. 

Teraz okazało się, że w międzyczasie organa antydopingowe zmieniły swoją politykę wobec wlewek. Możliwe, że ciągnąca się tyle czasu telenowela dopingowa Drabika zakończy się jedynie naganą dla zawodnika.

Miejsce 2. Żona na niby. Formacja młodzieżowa Betard Sparty Wroclaw została znacznie osłabiona po 22. urodzinach Maksyma Drabika. Działacze zdecydowali więc o tym, by naturalizować rok młodszego Rosjanina - Gleba Czugunowa. Jak przyznał europoseł Ryszard Czarnecki, sprawę ułatwiło małżeństwo żużlowca z Polką.

Problem jednak w tym, że ów kobieta ma być tylko przykrywką. Sam Czugunow niewiele wcześniej wpisywał swoją rosyjską dziewczynę na listę swojego teamu, by ta mogła wraz z nim udać się do Polski w czasach COVID-19. Komentator stacji Eleven Sports, Piotr Olkowicz zdradził zaś, że wcześniej działacze Unii Tarnów mieli bardzo podobny plan - Czugunow miał wówczas poślubić znaną dziennikarkę, Anitę Mazur.

Miejsce 1. Przygody częstochowsko-gorzowskie.Ten dwumecz przejdzie do historii absurdów polskiego żużla. Pierwsze spotkanie Włókniarza ze Stalą odbywało się w Gorzowie, zostało jednak przerwane przez awarię prądu spowodowaną pożarem rozdzielni. Dość gługo dyskutowano o tym czy nie ukarać gospodarzy z lubuskiego walkowerem, jednak ostatecznie zaliczono wynik spotkania. 

Rewanż w Częstochowie nie odbył się wcale. Gospodarze nawieźli na tor 25 ton glinki, która nie zdążyła związać się z dotychczasową nawierzchnią. Na taki ruch nie godził się trener Włókniarza, Marek Cieślak, który nie chcąc brać odpowiedzialności za tę decyzję złożył dymisję. Częstochowianie zostali ukarani walkowerem. 

Problemy z nawierzchnią trwały tam bardzo długo - nie bez powodu podobne prace wykonuje się dopiero w przerwie między sezonami. Nie przyznawano jednak kolejnych walkowerów - uznano, że nie można karać Włókniarza dwa razy za to samo. Mecz Włókniarz - ROW odbył się przez to na torze w Rybniku.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Gleb Czugunow | Jerzy Kanclerz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje