Reklama

Reklama

​To może być katastrofa. Ten tor jest dla Polaków jak koszmar

Tegoroczne eliminacje do cyklu Grand Prix zakończyły się dla polskich żużlowców ogromnym sukcesem. Na trzech miejscach premiowanych awansem uplasowało się aż dwóch biało-czerwonych: Paweł Przedpełski i Patryk Dudek. Podobne osiągnięcie w przyszłym roku będzie cudem, bo finał eliminacji Grand Prix odbędzie się na nielubianym przez Polaków torze w... Glasgow.

Jak bardzo ten owal nie pasuje Polakom pokazał chociażby październikowy mecz towarzyski przegrany przez podopiecznych trenera Rafała Dobruckiego 35:36. Mimo, iż gospodarze mieli spore problemy kadrowe i nie mogli chociażby skorzystać z usług trzykrotnego indywidualnego mistrza świata - Taia Woffindena, to w Glasgow rozdawali karty. Biało-czerwoni zaś się męczyli. Nawet najskuteczniejszy w polskiej drużynie Bartosz Zmarzlik indywidualne zwycięstwo dał radę odnieść dopiero w czwartej serii startów.

Nikt nie chciał lecieć do Glasgow

Tor w stolicy Szkocji był też w tym roku areną rundy kwalifikacyjnej do Grand Prix 2022 i trener Rafał Dobrucki miał kłopot z wyznaczeniem reprezentanta Polski, który chciałby tam w ogóle pojechać. Owal ten nie pasuje biało-czerwonym ani ze względu na geometrię, ani logistycznie, więc wszyscy woleli rundy eliminacyjne na kontynencie, a nie na Wyspach.

Reklama

Ostatecznie wybór padł na Tobiasza Musielaka. Żużlowiec Cellfast Wilków Krosno poleciał do Szkocji i... wygrał z kompletem punktów. To jednak wyjątek wśród reprezentantów Polski. Inni jako swoją drugą ligę wybierają z reguły Szwecję, a żużlowiec Cellfast Wików Krosno woli się ścigać na Wyspach. Ma już na koncie dwa mistrzowskie tytuły wywalczone w barwach Swindon Robins (2017 oraz 2019) i w sezonie 2022 ma zamiar powrócić do regularnego ścigania w Premiership.

Eliminacje do Grand Prix 2023 rozpoczną się w przyszłym roku czterema rundami eliminacyjnymi: Abensberg (6.06) oraz Równe, Nagyhalasz i Żarnowica (wszystkie 11.06). Miejsca dla Polaków zostaną w nich przyznane na podstawie wyników w Złotym Kasku 2021, na bazie średnich ligowych z początku sezonu 2022 i po konsultacjach z zawodnikami. Ostateczną decyzję podejmie trener reprezentacji Rafał Dobrucki, a zatwierdzi GKSŻ. Biorąc pod uwagę, iż finał eliminacji odbędzie się we wspomnianym Glasgow (20.08) chętnych może być jednak znacznie mniej niż w poprzednich latach, a selekcjoner będzie miał spory orzech do zgryzienia na kogo postawić. Tylko Tobiasz Musielak zdaje się być pewniakiem.

Polacy nie będą skazani na porażkę

- Myślę, że zawodnik Cellfast Wilków Krosno dzisiaj w ogóle nie zaprząta sobie głowy Grand Prix Challenge, tylko tym by dobrze rozpocząć sezon i zwrócić na siebie zainteresowanie trenera reprezentacji. Wejścia w rozgrywki bywają różne, zdarzają się wahania formy. Poza tym do zawodów w Glasgow droga daleka. Trzeba się tam najpierw zakwalifikować. Nie demonizowałbym tematu tego toru. Jak jest się w formie to żaden tor nie sprawia specjalnych kłopotów - ocenił Jacek Frątczak, były menedżer żużlowy.

- Problem z Glasgow jest tylko jeden. Znalezienie silnika o odpowiedniej charakterystyce i dobranie właściwych przełożeń. Przepływ informacji między zawodnikami jest jednak tak duży, że nie jest tajemnicą czego należy konkretnie szukać. Nie straszyłbym więc Polaków tym owalem, ani nie sugerowałbym się przebiegiem i wynikiem meczu Wielka Brytania - Polska. To była już sama końcówka sezonu, zawody pozbawione stawki, bez presji, w trudnych warunkach atmosferycznych. Biało-czerwoni, którzy awansują do Grand Prix Challenge na pewno nie będą skazani w Glasgow na niepowodzenie - zakończył menedżer.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje