Reklama

Reklama

Tajemnica sukcesu Kołodzieja. Kupił zabawkę za 100 tysięcy

Janusz Kołodziej, drugi pod względem skuteczności zawodnik PGE Ekstraligi, zachwyca kibiców. Niektórzy mówią wprost, że on jeździ lepiej i bardziej widowiskowo niż Bartosz Zmarzlik. Procentują dwa lata spędzone w warsztacie i zakup, jakiego dokonał Kołodziej u tunera Ashleya Hollowaya. W niedzielę Kołodziej zdobył 14 punktów w wygranym przez jego Fogo Unię Leszno mecu z For Nature Solutions Apatorem Toruń (47:43).

Już rok temu Janusz Kołodziej odkupił hamownię tunera Ashleya Hollowaya. Nie wiemy, ile dokładnie zapłacił, ale taka hamownia to może kosztować nawet i 100 tysięcy złotych.

Co może Janusz Kołodziej dzięki temu zakupowi

Hamownia, to takie urządzenie, które pozwala sprawdzić parametry silnika. Jednostka napędowa zostaje podłączona m. in. do komputera i nakręca się gaz tak jak w normalnym motocyklu. Komputer pokazuje, jak szybko silnik uzyskuje maksymalną moc, jaką ma moc na danych obrotach, jaka jest jego charakterystyka.

Kołodziej każdy nowy silnik sprawdza na hamowni i dzięki temu wie, czy może go spokojnie wstawiać do ramy motocykla i używać w meczu, czy też odesłać taki silnik do tunera z prośbą o poprawki. Wszystkie silniki Kołodzieja są starannie wyselekcjonowane. Nic dziwnego, że niemal zawsze jest on piekielnie szybki i zwykle nie traci czasu na dopasowanie sprzętu.

Reklama

W przypadku Janusza Kołodzieja procentują lata spędzone w warsztacie

Zasadniczo u Kołodzieja procentuje, że przez dwa lata spędzał wiele godzin w swoim warsztacie. Czasami siedział tam dniami i nocami. Nawet aż do przesady. Potem nie starczało siły w meczach. Jednak dzięki temu, dzięki dwóm sezonom na wysokich obrotach, Kołodziej zyskał ogromną wiedzę, a jego warsztat wygląda jednak w tej chwili szałowo. Prócz hamowni na też urządzenia, które pozwalają mu sprawdzić sprzęgła czy koła.

Rok 2022 w przypadku Kołodzieja, to już jest spijanie śmietanki. Można jednak powiedzieć, że zawodnikowi opłaciło się zarwać dwa lata, bo jeździ naprawdę fenomenalnie, a Unia ma z niego wielki pożytek. Jest takim liderem, jakiego chciałby mieć każdy zespół w Polsce.

Swoją drogą, to cała moc Kołodzieja pochodzi obecnie od Hollowaya. Ma jego hamownię, ale ma też jego silniki, które na tej hamowni sprawdza.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL