Reklama

Reklama

Szybka kontra. Stal ma Zmarzlika, ale co z pozostałymi? Czy prezes Motoru powinien zagrać, jak Nawałka z Błaszczykowskim?

Wybieramy kapitanów drużyn. Mamy problem z Motorem, GKM-em, Włókniarzem i Apatorem. – Na miejscu prezesa Motoru zagrałbym, jak Adam Nawałka, który zabrał opaskę Błaszczykowskiego i dał Lewandowskiemu. Ja zabrałbym Łagucie i dał Hampelowi – przekonuje Kamil Hynek.

Dariusz Ostafiński, Interia: Stal Gorzów ma nowego kapitana. Został nim, podobnie jak rok temu, Bartosz Zmarzlik. Wybór jak dla mnie oczywisty. Równie oczywisty, jak Maciej Janowski w Betard Sparcie, Piotr Pawlicki w Fogo Unii, Piotr Protasiewicz w Falubazie Zielona Góra. Z pozostałymi klubami mam problemy. Pomożesz? Tylko nie wszystko na raz. Zacznijmy od Apatora. Paweł Przedpełski, Adrian Miedziński, czy Chris Holder, najbardziej toruński z Australijczyków?

Reklama

Kamil Hynek, Interia: Łatwo rozczytać twój klucz. Lecisz po wychowankach. W Falubazie zastanawiałbym się, czy nie oddawać powoli opaski w ręce Patryka Dudka. Wiesz dobrze, jak funkcja kapitana łechce ego, a w Zielonej Górze mają co roku problem z rozmowami z Patrykiem. A wiadomo, że Piotrkowi już bliżej niż dalej do końca kariery. W Apatorze logika nakazywałby wybór między Miedzińskim i Przedpełskim. Z tym że Adrian będzie pewnie odpalony po pierwszych treningach. Nie wiem tylko, czy w takim razie Paweł nadawałby się do tej roli. Może faktycznie warto dać ją starszemu z braci. Jest już prawie jak wychowanek, może funkcja szefa drużyny by go w jakimś stopniu dowartościowała i uskrzydliła. Inna sprawa jest taka, że uważam, że aby pretendować do opaski, trzeba spełniać pewne warunki. Chris spełnia jeden z nich, bo nie jest ciepłą kluchą. Potrafi krzyknąć, powiedzieć coś dosadnie. No i dokonania za nim też przemawiają. Zatem głosuję na pana Chrisa Holdera.

Ostafiński: I dobrze, bo ja chyba też. Miedziński jest jedną nogą poza Apatorem, na Przedpełskiego chyba za wcześnie, a starszy z braci, o czym w klubie głośno mówią, potrafi wpłynąć na atmosferę i jest zżyty z klubem. Dla niego Apator to coś więcej niż miejsce pracy. Co do Dudka, to się jednak nie zgadzam. Kupczenie opaską nie jest dobrym rozwiązaniem. Dla mnie Protasiewicz, to jest ten gość, któremu należy się szacunek za to co zrobił i dopóki jeździ w Falubazie, to powinien być kapitanem. A Dudek powinien to uszanować i dążyć do tego, by kiedyś być w tym samym miejscu, co Protasiewicz. Idźmy jednak dalej, bo rozumiem, że innych moich wyborów nie kwestionujesz. We Włókniarzu nie widzę dobrego kandydata, a ty?

Hynek: Czyli uważasz, że Leon Madsen się nie nadaje? To zawodnik, który lubi być na świeczniku, jest faktycznie indywidualistą, ale ciągnie ten wózek. Staż w Częstochowie też za nim przemawia. Nikt też pewnie nie odważyłby się kapitanowania Leonowi odebrać opaski, więc ten układ z nim u steru zostanie. Zapach opaski zna też Kacper Woryna, twierdzę, że grałby bardziej na poczet zespołu niż Leon, ale jest świeżakiem i chyba przekazanie mu tej roli kosztem Madsena byłoby zbyt odważne i kontrowersyjne. Narażono by się na kwasy. Chyba że Lindgren? Jest najstarszy

Ostafiński: Szczerze, to nie widzę we Włókniarzu żadnego dobrego kandydata. Nic do Madsena nie mam, bo jest znakomitym zawodnikiem. Kiedyś nawet powiedziałem, że jakby go nie było, to trzeba by go wymyślić. Jednak na kapitana Leon mi nie pasuje. Zgadzam się z tobą, że pewnie nikt nie zabierze mu opaski, że nadal będzie ją nosił, ale dla mnie to tak trochę z braku laku. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Zatem Madsen i jedziemy dalej, do Grudziądza. I znowu problem, bo Krzysztof Buczkowski odszedł. Wychowanek GKM-u nadawał się do tej roli, jak nikt inny. Co mamy w zamian?

Hynek: W zamian mamy same silne charaktery, które nieraz trzeba było przywoływać do pionu, bo rozwalały zespoły od środka. Osobiście zaryzykowałbym z Nickim Pedersenem, skoro już zadeklarował się zaopiekować kolegami. Niech się wykaże. Od biedy jest Kenneth Bjerre, który piastował ten urząd w Tarnowie. Generalnie chyba usiadłbym z całym zespołem i zaordynował głosowanie. A może nowy trener Janusz Ślączka pokaże, już w pierwszej decyzji kto tu rządzi i jednoosobowo wybierze kapitana. W każdym razie przed Pedersenem koledzy trzęśliby portkami, a jego CV wypełnione tytułami plus metryka, bo jest najstarszym członkiem ekipy GKM-u wskazywałyby, że to jednak on ma największą wiedzę. Inna kwestia to jej przystępne przekazanie. Z drugiej strony mam też pewien problem z Pedersenem, bo kiedy jemu idzie, to jest, do rany przyłóż, ale gdy wpadnie w dołek, zamyka się w boksie i niezbyt chętnie dzieli się swoimi rozterkami.

Ostafiński: Pytanie, czy Pedersena w ogóle obchodzi cokolwiek poza nim samym. Mam nadzieję, że on to w ogóle wie, że jeździ w Grudziądzu. Pewnie widziałeś w necie memy z Pedersenem, Kasprzakiem i Pawlickim, którzy w przeszłości nie raz udowadniali, jak bardzo za sobą nie przepadają. Coś jednak trzeba będzie wybrać. Nie wiem jednak co i zwyczajnie się poddaję. Niech będzie po twojemu, czyli Bjerre lub Pedersen, choć do żadnego przekonania nie mam. W GKM-ie musiałbym pobyć z zawodnikami kilka dni i może coś bym wybrał. Zresztą z Motorem miałbym ten sam problem. No bo kto miałby tam być kapitanem, no kto?

Hynek: Prezes Jakub Kępa już nie raz zaskakiwał nas nieszablonowymi rozwiązaniami, uwielbia Jarka Hampela więc może chodzi mu głowie zabranie opaski Łagucie i przekazanie jej byłemu polskiemu podwójnemu wicemistrzowi świata. Jarek to jest dla mnie idealny kandydat do tej roli bez względu, do jakiej drużyny wchodzi. Potrafi się bez problemu zaadaptować do nowego środowiska, jest bezkonfliktowy, zawodnicy go lubią, zjadł zęby na żużlu i przede wszystkim gra do jednej bramki z kolegami. Potrafi inteligentnie, krótko, w jasny sposób i co najważniejsze na spokojnie wytłumaczyć, jak reagować na to co się akurat dzieje na torze. Ja bym chciał takiego kapitana. Tylko że Łaguta też już multum razy udowodnił, że na torze jest pomocny, ogląda się za partnerami. Tylko, czy Jakub Kępa po tym jak wrzucił tuż przed poprzednim sezonem granat do szatni w osobie Hampela, odważy się znów nim zagrać i pójść pod prąd. Na pewno porównałbym go wtedy do Adama Nawałki, który ni z gruchy, ni z pietruchy zabrał nagle opaskę Kubie Błaszczykowskiemu, a wręczył Robertowi Lewandowskiemu. Tyle że to klub, a nie reprezentacja, a Griszy pewnie i tak byłoby wszystko jedno. No bo gdyby chodził o diengi, albo profity płynące z piastowania funkcji kapitana, to już nie byłoby tak prosto negocjować z Łagutą.

Ostafiński: To się rozgadałeś, ale podoba się twoje porównanie Kępy do Nawałki, choć uważam je za mocno przedwczesne. Niemniej ten Hampel byłby na lubelskim gruncie optymalny. Nie idealny, bo w żaden sposób niezwiązany z tamtym środowiskiem, ale do zaakceptowania. To chyba wszystko na dziś. A jakich kapitanów wybralibyście wy, drodzy kibice?

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama