Reklama

Reklama

Szybka kontra Ostafińskiego i Hynka. Sparta z polisą na złoto. Trenerzy posłuchali Koźmińskiego

Artiom Łaguta dał spokój drużynie Betard Sparty i jej liderom. – Tam już pachnie złotem – zauważa Kamil Hynek, dodając, że kłopot to ma teraz były klub Łaguty, czyli GKM. – I to pomimo tego, że trener Ślączka robił, co mógł. Niektóre zmiany były dziwne, ale kiedyś Zbigniew Koźmiński mówił mi, że szkoleniowiec czasem musi zrobić coś zwariowanego, żeby obudzić zespół – dodaje Dariusz Ostafiński.

Reklama

Dariusz Ostafiński, Interia: Po piątkowych meczach PGE Ekstraligi wiem już, że Betard Sparta, kontraktując Artioma Łagutę kupiła spokój drużynie i liderom. Tai Woffinden i Maciej janowski mogą sobie pozwolić na przegrany bieg, bo jest Łaguta. Może w meczu z eWinner Apatorem nie wszystko działało, jak należy, może ten Łaguta nie był jeszcze taki szybki, ale potwierdziło się, że Sparta ma potencjał na złoto.

Reklama

Kamil Hynek, Interia: To, że Łaguta będzie trzecim brakującym muszkieterem i polisą na punkty 10+ to było pewne. Bardziej zwróciłbym uwagę na Dana Bewleya i Gleba Czugunowa. Brytyjczyk pod skrzydłami Woffindena ładuje osiem punktów na inaugurację. A przecież piach pojechał Czugunow. Kiedy on wskoczy na właściwe obroty a Bewley utrzyma formę może rzeczywiście zapachnieć we Wrocławiem złotem. Tym bardziej że juniorzy są lepsi niż na przykład w Lesznie. W ogóle jak to brzmi prawda? Tylko chciałbym ci przypomnieć, że to był eWinner Apator, a więc ekipa, która na wyjazdach będzie miała raczej wszędzie duże kłopoty.

Ostafiński: Nie wiem, czy Apator jest w stanie zdobywać na wyjazdach 40 i więcej punktów. Bodaj tylko w Zielonej Górze i Grudziądzu będzie to możliwe, w pozostałych meczach już raczej nie. Tak to wygląda teraz. Zresztą te pierwsze spotkania, jak dla mnie, potwierdziły to, o czym się mówiło, czyli słabość trójki GKM, Falubaz, Apator. Najgorzej wygląda GKM. Gdyby nie Pedersen mecz w Zielonej Górze zakończyłby się klapą. Zaskoczył trener Janusz Ślączka, który sporo rotował składem. Kontrowersje wzbudziło jego stwierdzenie: robię zmiany, bo taką możliwość daje mi regulamin. A ty co o tym sądzisz? Też tęsknisz za Robertem Kempińskim?

Hynek: Nie tęsknię, bo choć Janusz Ślączka jest średnim taktykiem, to nadaje kolorytu naszej lidze. Nikt się do niego nie przyczepi jeśli uratuje GKM przed spadkiem, a co by nie mówić drużyna jest chimeryczna i dziurawa jak ser szwajcarski. Z tą wielką formą Pedersena też bym się wstrzymał. Dla mnie Duńczyk nie jest już pewniakiem. Ma duże wahania. A jak mu nie idzie, odbija się to na całej drużynie. Gdy jeszcze Pedersen zaliczy zapaść, to GKM leży na łopatkach. Przepraszam, ale Bjerre już się nie zmieni. Kenneth bez zera jest jak żołnierz bez karabinu, a w Zielonej Górze gdzie zazwyczaj czuje się znakomicie, położył mecz. W odrodzenie Krzyśka Kasprzaka nie wierzę. W Zielonej Górze jak diabeł z pudełka wyskoczył, chociaż ten Pawliczak i jest jakaś baza. U siebie Falubaz będzie groźny dla każdego. O Grudziądzu tego nie powiem, chyba że nad torem odprawiano jakieś czary w zimie.

Ostafiński: Gdyby twoje słowa potrafiły degradować, to GKM-u już by nie było w PGE Ekstralidze. Ja bym raczej ograniczył się do stwierdzenia, że bazując na aktualnych danych, widzę taki dół tabeli: 8. GKM, a na pozycjach 6-7 Falubaz i Apator. Na pewno ruch Ślączki z szybkim odstawieniem Krakowiaka i puszczeniem go w końcówce był dziwny, ale jakby trener nic nie zrobił, to narzekalibyśmy, że stoi z założonymi rękami i się przygląda. Mnie się ogólnie podobało to, że tak Ślączka, jak i Tomasz Bajerski robili, co mogli, żeby pomóc drużynom. Kiedyś Zbigniew Koźmiński, tata Marka, wiceprezes PZPN, powiedział mi, że trener czasami musi zrobić coś dziwnego, wykonać jakiś zwariowany taniec, żeby obudzić zespół.

Hynek: Mnie bardziej ubawiło zostawienie Bjerre w parku maszyn, a potem puszczenie go z rezerwy taktycznej. Trener chyba się trochę zamotał, albo zjadła go ekstraligowa trema. To są tylko moje luźne dygresje, bo oczywiście warto poczekać trzy, cztery kolejki, aby poznać realną siłę rażenia wszystkich zespołów, albo jej brak. Weryfikacja GKM-u może jednak nadejść szybko. Za tydzień do Grudziądza przyjedzie Gorzów i po tym spotkaniu przekonamy się, czy Gołąbki mogą być w tym sezonie Gołębiami. Ten mecz oddzieli panu Januszowi chłopców od mężczyzn.

Ostafiński: Już widzę te komentarze, że media wywierają na nas presję, a to nie pomaga. No dobrze, ale co z Bajerskim? Pokazał, że nie ma równych i równiejszych? Zmieni zdanie co do Miedzińskiego. A może nic nie zmieni losu Musielaka i kto da 200 tysięcy, będzie go miał?

Hynek: Niestety Miedziński będzie chyba zawodnikiem własnego toru. Na wyjazdach Adrian traci połowę swojej wartości. Nie będę zaskoczony, jak w trzeciej kolejce Adrian odpocznie. Aby zrobić taką roszadę, jest przynajmniej kilka ważnych przesłanek. Toruń czeka podróż do Leszna, gdzie Tobiasz się wychował. Mieszka niedaleko, może wziąć motocykle pod pachę i za chwilę będzie na Smoczyku, no i pasuje go wreszcie sprawdzić. Nawet tak dla świętego spokoju. Szkoda, że jest to prawdopodobnie mecz na ścięcie. Ale gdyby tak Musielak zaskoczył, Bajerskiemu zabiłby klina.

Ostafiński: Mnie klina zabił ostatnio jeden z trenerów, zwracając mi uwagę na to, że Unia może się szybko odbić po porażce ze Stalą. Lindgren zagubiony, a Madsen w takim sparingu z Wilkami wiele punktów wydarł na dystansie. Umówmy się jednak, że z zawodnikami Unii już tak łatwo Leonowi nie pójdzie. Poza tym Włókniarz z Wilkami wygrał mniej niż później ROW w meczu ligowym. To jak będzie?

Hynek: Zdania są podzielone i oby rzeczywiście wynik balansował na pograniczu remisu do ostatniego biegu, bo to by oznaczało, że dostaliśmy na kolację meczycho. W minionych latach napalaliśmy się na potyczkę Częstochowy z Lesznem i dostawaliśmy niestrawnego kotleta. Mnie bardziej interesuje, czy Piotr Świderski ogarnął tor Włókniarza. Czy spełni on oczekiwania zawodników i prezesa, czy dalej będą na nim zagubieni jak dzieci we mgle? Egzaminatora mają najtrudniejszego z możliwych. Na dodatek nieźle wkurzonego inauguracyjną porażką u siebie. Mimo wszystko stawiam na Fogo Unię. Gorzów to był wypadek przy pracy. Na pewno miałbym mniejszy zgryz, gdyby formacje juniorskie prezentowały wyrównany poziom. Tu jest ten języczek u wagi, który wprowadza nutkę niepewności, że Fogo Unia może być bez wygranej pod dwóch kolejkach

Ostafiński: To dopiero byłaby sensacja. Dwa mecze, dwie porażki. Hitchcock by lepszego scenariusza nie wymyślił. No, ale zobaczymy.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje