Reklama

Reklama

Stal Rzeszów. Rollercoaster, który prawie się wykoleił

7R Stolaro Stal Rzeszów na pewno nie jest zadowolone z sezonu. Piąte miejsce w 2. Lidze Żużlowej to nie szczyt marzeń klubu. Z drugiej strony projekt był bliski upadku, bo w trakcie sezonu odwrócili się od niego sponsorzy. Samo dojechanie do końca zmagań to zatem jakiś sukces. W przyszłym roku drużyna ma szanse na lepszy wynik, bo już teraz kilku żużlowców pokazało, że potrafi.

Komentarz: Za Stalą bardzo dziwny sezon. Od fatalnej dyspozycji na torze, poprzez utratę sponsorów, aż po rewolucję i nieznacznie przegraną walkę o fazę play-off. W tle pojawiają się też problemy finansowe. Prawdziwy rollercoaster, który nie zakończył się happy endem. Sezonu nie można całkowicie uznać za stracony, a to właśnie przez zmiany w zarządzie. Czy one zadziałają długofalowo? Oby, bo lepiej, by kolejny ośrodek żużlowy się rozwijał.

Wychowanek ratował sezon

Plusy:

Juniorzy potrafili zaskoczyć. Młodzi wychowankowie 2. ligowych ekip rzadko zachwycają. Stal wymknęła się schematowi. Konkretnie zrobił to Mateusz Majcher. Zawodnik wykonał skok jakościowy i z osoby dojeżdżającej do mety stał się żużlowcem przywożącym punkty, a nawet zwycięstwa. Ponadto niepowodzenia w innych zmaganiach nieźle odbijał sobie "gość" - Dawid Rempała.

Reklama

Karol Baran jeszcze coś umie. W trakcie sezonu drużynie pomógł Karol Baran. Wielu na pewno było zaskoczonych. Zawodnik nękany różnymi problemami prywatnymi wrócił do żużla po dwóch latach przerwy. I to z dobrym skutkiem. Niejednokrotnie był on liderem zespołu. Zawstydził kilku kolegów, którzy mimo regularnej jazdy nie weszli na jego poziom.

Chęć zmian. To największy plus ze wszystkich. W klubie uderzono pięścią w stół i przynajmniej spróbowano zmian, mających polepszyć jakość działania projektu oraz uratowania tego, co zostało. Może efekt ostatecznie nie jest w pełni zadowalający, ale przynajmniej Stal spróbowała, a to dobrze, bo...

Stal zrobiła sobie z kibiców żarty

Minusy:

Walkower potwierdził cyrk na kółkach. ... na początku roku wewnątrz klubu panował chaos. Ciągłe kłopoty organizacyjne dawały się we znaki. Czarę goryczy przelał domowy mecz z OK Bedmet Kolejarzem Opole. Zanosiło się na święto, a tymczasem... nie zdołano przygotować toru i Kolejarz otrzymał walkowera. Takie i inne niedociągnięcia poruszyły głównych sponsorów, dlatego ci zawiesili współpracę z klubem, żądając wspomnianych zmian.

Dramatyczny mistrz Anglii. Adam Ellis ma papiery na bycie liderem w 2. Lidze. Zawodnik jednak całkowicie zawiódł. Wystąpił on w trzech meczach i w każdym był beznadziejny. Działacze Stali musieli kipieć ze złości, gdy kilka tygodni później ten sam anemiczny żużlowiec sięgał po indywidualne mistrzostwo Wielkiej Brytanii.

Brak postawienia kropki nad "i". Rzeszowianie źle otworzyli zmagania, od razu komplikując sobie sytuację w lidze. Później zaczęła się efektowna pogoń, dająca nadzieję na fazę play-off. Ostatecznie zabrakło jednak zimnej krwi. W dwóch kluczowych spotkaniach - z Optibet Lokomotivem Daugavpils oraz Metaliką Recycling Kolejarzem Rawicz Stal otarła się o bonusy. Nawet zabranie dodatkowego punktu Łotyszom by wystarczyło. A tak skończyło się rozczarowaniem.

Sponsor zaczął dyktować warunki

Cytat: "Nie wyobrażamy sobie dalszej współpracy w zarządzie oraz w strukturach RzTŻ Rzeszów z następującymi osobami: Zbigniew Prawelski, Tadeusz Kuśnierz, Mariusz Kondracki, Józef Lis oraz szczególnie Włodzimierz Gugała. Uważamy, że ww. osoby pomimo najszczerszych chęci działają na szkodę rzeszowskiego żużla. Wynika to naszym zdaniem z nieumiejętności zarządzania bądź braku kompetencji do piastowania zajmowanych przez siebie stanowisk. Na dzień 07.06.2021 zawieszamy współpracę oraz sponsoring do czasu podania się do dymisji ww. osób."

To fragment oświadczenia, jakie na swoim profilu wystosowała firma Stolaro dzień po walkowerze. Reakcja sponsorów popchnęła klub do dużych zmian. Po 1,5 miesiąca firma wróciła do sponsorowania klubu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje