Reklama

Reklama

Sparta nie będzie drugą Unią, bo nie ma juniorów. W Lesznie złota długo nie zobaczą

Betard Sparta Wrocław była zdecydowanie najlepszą drużyną 2021 roku i wiele wskazuje na to, że może zdominować PGE Ekstraligę podobnie jak Fogo Unia Leszno, która przez kilka lat nie miała sobie równych. Jan Krzystyniak twierdzi jednak, że hegemonia wrocławian wcale nie jest taka przesądzona. - Aż tak daleko bym nie szedł. Widzimy, że kluczowi do złota są juniorzy. W tym roku w Sparcie wszyscy seniorzy wypalili, więc wynik był znakomity - ocenia.

Mistrz Polski ma swoich szeregach trzech absolutnie topowych żużlowców świata. Aktualnego mistrza, czyli Artioma Łagutę. Trzykrotnego mistrza sprzed kilku lat, Taia Woffindena. Na dokładkę jest też Maciej Janowski, multimedalista światowych oraz krajowych imprez. W zespole są również Daniel Bewley i Gleb Czugunow, zdolni 22-latkowie, przed którymi żużlowy świat stoi otworem. Wydaje się, że utrzymując ten skład, Sparta nie ma prawa stracić tytułu mistrzowskiego i zaliczyć passę podobną do Unii Leszno.

- Moim faworytem w tym roku jest też Sparta. Mają siłę wielkich nazwisk i w tym górują nad innymi. Czy jednak będzie to druga Unia? Aż tak daleko bym nie szedł. Byłbym ostrożny. Widzimy, że kluczowi do złota są juniorzy. W tym roku w Sparcie wszyscy seniorzy wypalili, więc wynik był znakomity. Leszno za złotych czasów jednak zyskiwało na tym, że gdy starszy zawodnik zawodził, można było zastąpić go świetnym młodzieżowcem. Oni pokonywali nie tylko rówieśników, ale także seniorów. Nawet tych z cyklu Grand Prix - mówi nam Jan Krzystyniak.

Reklama

Były mistrz może już tylko patrzeć na Betard Spartę

Do niedawna zdecydowanie najsilniejsza w Polsce była Fogo Unia Leszno, która jednak zaczęła sypać się po odejściu do grona seniorów Bartosza Smektały i Dominika Kubery. Ta dwójka powodowała, że leszczyński klub był niczym hydra, bo nie dało się go pokonać nawet w obliczu słabego meczu którejś z seniorskich armat. W miejsce zawodzącego gwiazdora wskakiwał junior, który zastępował go z nawiązką. Czy były żużlowiec wierzy, że w najbliższych latach Unia znów sięgnie po złoto?

- Nie wierzę. Najważniejsze jest to, co zrobi Piotr Pawlicki. To kolejna gwiazda, która po prostu przestała punktować. Kołodziejowi też przytrafiały się gorsze mecze. Sajfutdinow również zawodził. Za niego będzie Bellego, który nie miał w ogóle styczności z PGE Ekstraligą. Kibice mówią, że Unia na pewno wejdzie do play-off. Jasne, że wejdzie. Ale czy będzie jakiś medal? Ja nie mam pewności - zakończył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy