Reklama

Reklama

Scott Nicholls: Efekt był widoczny

"Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by odnieść zwycięstwo, ale się nie udało. Przegraliśmy i w dodatku nie zdołaliśmy awansować do finału, co nie jest dobrą wiadomością" - powiedział nam Scott Nicholls po wczorajszym meczu w Lesznie.

Miejscowa Unia pokonała Marmę Polskie Folie Rzeszów 51:39 i tym samym zapewniła sobie awans do finału drużynowych mistrzostw Polski. Popularnym "Żurawiom" pozostała walka o brązowy medal. W potyczce o trzecie miejsce rywalem Nichollsa i spółki będzie Atlas Wrocław.

Anglik znakomicie prezentował się wczoraj na leszczyńskim torze. Jego łupem padło 13 punktów.

"Dla mnie to był znacznie lepszy występ, niż ten w Rzeszowie przed dwoma tygodniami. Sporo pozmieniałem w silnikach i tutaj przyniosło to efekt. Szkoda, że wcześniej nie udało się tego zrobić. Może wszystko inaczej by wyglądało, gdyby był z nami Nicki Pedersen, ale nie mógł nas wesprzeć. Mi poszło naprawdę nieźle. Tego pierwszego spotkania rozgrywanego w Rzeszowie zupełnie nie mogłem zaliczyć do udanych. Szło tam bardzo źle i szkoda, bo gdybyśmy przyjeżdżali do Leszna po zwycięstwie u siebie, to byłoby nam znacznie łatwiej tu walczyć. Tak jednak się zdarza w tym sporcie" - podsumował Scott Nicholls.

Reklama

Uczestnik cyklu Grand Prix nie ukrywa, że przyczyną jego słabej postawy w pierwszej konfrontacji w Rzeszowie były problemy ze sprzętem. Choć w ocenie całego sezonu jest zadowolony, to przyznaje, iż w przyszłości musi zrobić co w jego mocy, by uniknąć takich kłopotów z silnikami, z jakimi borykał się w tegorocznych rozgrywkach.

"Miałem kłopoty z silnikami w Polsce, a nie jest prostą sprawą zabranie ich do Anglii. To łączy się z wieloma trudnościami. Tym razem udało nam się na szczęście z nimi nieco popracować i pozmieniać to, co zawodziło, a efekt był widoczny" - stwierdził Nicholls.

W ekipie "Żurawi" zawodnik spędził pierwszy sezon, a wiele wskazuje na to, że nie ostatni. Współpraca z klubem układa się bowiem dobrze, co może oznaczać, iż żużlowiec na dłuższy czas zagości w Marmie.

"Jestem zadowolony z mojego pierwszego sezonu spędzonego w Rzeszowie. Dobrze współpracuje mi się z klubem i mogę czuć satysfakcję. Parę razy zanotowałem gorsze występy, ale ogólnie ten rok był dla mnie dobry. Zawsze robiłem wszystko, co w mojej mocy, by było dobrze" - zakończył Scott Nicholls.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Rzeszów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje