Minimalnym faworytem sobotniego starcia (pierwotnie mecz miał odbyć się w piątek) ze względu na atut toru byli gospodarze. GKM pojechał jednak do Częstochowy i od pierwszych wyścigów był doskonale dopasowany. - Fajny dzień dla nas. Zależało nam na byciu równą drużyną i pokazaliśmy, że taką jesteśmy. Każdy dowoził cenne punkty, ale to początek sezonu i w niektórych momentach było widać, że trochę nie rozumiemy się na torze. Przyjdzie na to czas i na pewno będzie tak, jak trener sobie życzy - tak Tarasienko skomentował mecz z Włókniarzem.
Żużel. PGE Ekstraliga. Wadim Tarasienko liderem GKM-u Grudziądz
Liderem grudziądzan z prawdziwego zdarzenia jest Michael Jepsen Jensen, ale występem w Częstochowie Tarasienko udowodnił, że na wyjazdach może być drugą lub trzecią strzelbą w zespole Roberta Kościechy. Rosjanin z polskim paszportem wywalczył 9 punktów. - Bardzo się ucieszyłem z pierwszej trójki. Dla mnie częstochowski owal do tej pory był przekleństwem. Bardzo lubiłem tu jeździć i nadal lubię, tylko nie mogłem uzyskać fajnego wyniku dla siebie jako Wadim Tarasienko. Udało się, było blisko 10 punktów. Cieszę się, że odzyskałem swoją postać na tym torze - dodał.
Groźny wypadek, znamy stan zdrowia zawodnika. Legendarny klub ogłaszaNie wszystko w tym spotkaniu przypadło niespełna 31-letniemu zawodnikowi do gustu. Jasno dał do zrozumienia, że chciałby zmiany numeru startowego. - Walka na torze sprawia mi przyjemność, tylko... nie będę teraz mówił i narzekał na swój numer, ale większość biegów jadę po równaniu. Ciężko uzyskać prędkość, jadąc szerszą częścią toru, trudniej też jest o dodatkowe linie, żeby opracować atak. Cały mecz jechałem, dzióbałem te punkty - podkreślił.Tarasienko wyjaśnił również, dlaczego w ostatnim wyścigu jego dorobek punktowy się nie poprawił choćby o jeden punkt. - Kompletnie się pogubiłem. Nie spodziewałem się, że tak diametralnie zmieni się nawierzchnia w drugim biegu serii. Byłem mega zaskoczony, motor przestał jechać - podsumował zawodnik GKM-u.Grudziądzanie mogą zanotować znakomity początek zmagań w PGE Ekstralidze, bo w drugiej kolejce podejmą jedną z najsłabszych drużyn - INNPRO ROW Rybnik. Dwa zwycięstwa w dwóch kolejkach to bardzo realny scenariusz.
Pierwszy sukces Zmarzlika i spółki. Motor Lublin znów mistrzem Polski













