Reklama

Reklama

Robią z niego wielką gwiazdę, a może być niewypałem

Kibice w Gorzowie odliczają miesiące do ligowego debiutu Oskara Palucha. Niektórzy z nich zapominają się zbyt bardzo i widzą w nastolatku lidera formacji juniorskiej. Ich zapał stanowczo studzi Bogusław Nowak. - Nie można oczekiwać nie wiadomo jakich wyników już na samym początku. W przeciwnym wypadku może iść to w drugą stronę, niestety tą gorszą – ostrzega legenda.

Oskar Paluch nie ukończył jeszcze szesnastu lat, a już robi furorę wśród gorzowskich kibiców i nie tylko. Niektórzy uważają go nawet za następcę dwukrotnego mistrza świata - Bartosza Zmarzlika. Z jednej strony trudno im się dziwić, ponieważ najlepszy zawodnik globu w klasie 250cc w imprezach juniorskich z łatwością radzi sobie ze starszymi oraz bardziej utytułowanymi rywalami. Z drugiej jednak strony, nadmiar presji przed ligowym debiutem nie jest wskazany.

Bogusław Nowak przestrzega kibiców

O rozwagę apeluje między innymi Bogusław Nowak, który uważa, iż na razie nie warto obciążać nastolatka zbyt wielkim ciężarem. - To jest właśnie to ogromne niebezpieczeństwo. Mam nadzieję że Piotr, prywatnie jego tata, ale też trener i były zawodnik, ostudzi to wszystko. Nadchodzący sezon powinien być z tych "na wejście" i przetarcie się z najlepszymi. Nie można oczekiwać nie wiadomo jakich wyników już na samym początku. W przeciwnym wypadku może iść to w drugą stronę, niestety tą gorszą - przekazał w rozmowie z nami legendarny żużlowiec.

Reklama

Doparowym Oskara Palucha w sezonie 2022 będzie najprawdopodobniej powracający do Gorzowa Mateusz Bartkowiak. W klubie liczą na jego dobre wyniki, aczkolwiek nie pojawią się one bez maksymalnego zaangażowania. - W przeszłości on za bardzo w tej Stali nie chciał jeździć. Wszystko tak naprawdę będzie zależało od jego podejścia. Gorzów to dla niego dobra opcja. Ma tutaj wspaniałych chłopaków w klubie, ponadto będzie mógł podglądać utytułowanych zespołowych kolegów. Na pewno nie zabraknie mu wsparcia. Mateusz powinien to wszystko potraktować jako jedną z ostatnich szans na podniesienie poziomu sportowego. Musi mu zależeć, ponieważ w przeciwnym wypadku nic z tego nie będzie - zakończył nasz rozmówca.

Poza wyżej wymienioną dwójką o skład powalczy między innymi kupiony z Gniezna Oskar Hurysz. W razie kontuzji któregoś z podstawowych młodzieżowców na swoją szansę oczekują jeszcze Kamil Pytlewski i Oliwier Ralcewicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy